Dwóch niezadowolonych

Po remisie Tyszanie żałują, a Opolanie czują niedosyt.

Daniela Rumina momentami pilnowało aż dwóch Opolan. I nie upilnowało... Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

Obaj trenerzy po ostatnim meczu 21. kolejki I ligi weszli na konferencję prasową z nietęgimi minami. Remis nie zadowolił żadnej ze stron. Było to wyraźnie słychać zarówno w słowach wypowiadanych przez prowadzącego Odrę Jarosława Skrobacza, jak i w głosie szkoleniowca GKS-u Łukasza Piszczka.

Murawa, która przeszkadzała

– Nastrój w szatni pokazuje, jak odbierany jest przez nas ten remis 1:1 – podkreślił doświadczony szkoleniowiec Opolan, dla których punkt wywalczony w Tychach oznacza pozostanie na 12. pozycji w tabeli i utrzymanie 12 punktów przewagi nad strefą spadkową. – Jest lekki niedosyt. Z drugiej strony popełniliśmy błąd przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego, bo nie wybroniliśmy się z tego zagrożenia. Potem było jednak jeszcze sporo czasu i można było strzelić na 2:1. Przy wyprowadzaniu piłki było jednak trudno o płynność, mam na myśli płytę boiska, bo to opóźniało niektóre momenty przejścia do fazy ofensywnej. Oczywiście murawa była taka sama dla obydwu drużyn i jednym oraz drugim przeszkadzała w rozwijaniu akcji po ziemi, piłka niekiedy zostawała pod nogą. Dlatego musieliśmy się decydować na sporo piłek granych górą, z pominięciem linii środkowej. To miało wpływ na jakość gry, ale warto podkreślić, że murawa była przygotowana najlepiej, jak w tych zimowych warunkach potrafili gospodarze. Tym niemniej boisko było bardzo ciężkie i zawodnicy, szczególnie ci mocniej zbudowani, mieli problem z poruszaniem się.

Strata rośnie

Trener Tyszan miał więcej powodów do narzekania. Łukasz Piszczek nadal w I lidze nie poznał jeszcze smaku zwycięstwa, a jego drużyna jak była na 16. miejscu w momencie przejmowania jej przez niego, tak na nim pozostaje. W dodatku rywale „odskakują”. Wszak po 16. kolejkach GKS potrzebował jednego punktu, żeby wydostać się ze strefy spadkowej, a teraz strata do bezpiecznej lokaty wynosi już cztery „oczka”!

– Taktycznie przydarzył nam się jeden moment, kiedy nie wykonaliśmy zadania tak, jak byśmy chcieli, i od razu dostaliśmy z tego bramkę – stwierdził 66-krotny reprezentant Polski. – Szkoda, bo naprawdę graliśmy dobrą drugą połowę. Chcieliśmy grać bardziej zawieszoną piłkę na Daniela Rumina, bo to funkcjonowało w pierwszej połowie, której początek nie był za dobry w naszym wykonaniu. Dobrze, że drużyna potrafiła się z tego wybronić. Im dalej w mecz, tym lepiej wykonywaliśmy swoje zadania na boisku. Niestety „Rumkowi” w znakomitej sytuacji piłka skoczyła nad nogą i nie zdobyliśmy bramki tuż po przerwie, ale później po jego strzale wyrównaliśmy.

Właśnie po to jest dziewiątka

– Wiadomo, że Odra też miała sytuacje i wynik mógł się przechylić w jedną i drugą stronę, ale my musimy wygrywać swoje mecze. Dlatego żałujemy, że nie udało się wywalczyć trzech punktów. Cieszę się, że Rumin strzela, bo po to jest naszą „dziewiątką”, żeby to robił, ale zadowolony jestem też z „Wełny” (Kacpra Wełniaka – dop. aut.) i Piotrka (Krawczyka – dop. aut.), bo oni też w treningu bardzo dobrze wyglądają. Mamy jednak jedno miejsce na szpicy ataku i ta rywalizacja jest duża, napędzając też „Rumka” do tego, żeby dawał z siebie zawsze maksa. Uważam ogólnie, że nasza ofensywa nieźle sobie radziła w drugiej połowie i szkoda, że nie padła jeszcze jednak bramka. Gramy odważnie na połowie przeciwnika wysokim pressingiem i wymuszamy na rywalu granie bardzo dużo długi piłek, a sami dobrze bronimy i zbieramy drugie piłki. Potrafimy wtedy napędzić swój atak i z piłką w drugiej połowie bardzo dobrze to wyglądało. Niestety musimy się zadowolić jednym punktem.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się