Dwie porażki naszych drużyn
Jeśli KGHM MKS Zagłębie Lubin i PGE MKS El-Volt Lublin chcą rywalizować w fazie grupowej EHF European League Women, będą musiały odrobić straty.
Mariane Fernandes z Zagłębia zaimponowała skutecznością, ale wygrana odjechała do Norwegii. Fot. PAP / Przemysław Karolczuk
LIGA EUROPEJSKA KOBIET
Miedziowe przegrały we własnej hali z Terantes Bergen 29:30 (17:15), a rewanż w 3. rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej zostanie rozegrany 15 listopada o 17.00 w Norwegii.
Gol za gol
Przez pierwszy kwadrans trwała wymiana ciosów – Zagłębie wychodziło na jednobramkowe prowadzenie, ale rywalki zaraz doprowadzały do remisu. Tak było do stanu 9:9. Na kolejne trafienie Kingi Grzyb Norweżki już nie odpowiedziały i za chwilę skrzydłowa mistrzyń Polski trafiła ponownie. Opiekunka Terantes Marit Broź poprosiła o czas, lecz po wznowieniu gry pierwsze trafiły Lubinianki (12:9). Po trafieniu Kingi Jakubowskiej Zagłębie prowadziło jeszcze 16:13, ale kolejne dwie akcje mistrzyń Polski były nieudane. Zrobiło się 16:15 i teraz trenerka Bożena Karkut poprosiła o przerwę. Przekazane wskazówki okazały się skuteczne, bo Zagłębie nie straciło w pierwszej połowie więcej goli, a dodatkowo do siatki ponownie trafiła Grzyb.
Kiepska końcówka
Po pięciu minutach drugiej połowy Miedziowe prowadziły już 21:16, ale następne 10 minut... przegrały 2:7 i na tablicy pojawił się remis 23:23. W kolejnych fragmentach mecz się wyrównał, żadna z drużyn nie potrafiła zdominować rywala, ale cały czas minimalnie prowadziły Lubinianki. Po kolejnej bramce Grzyb - na siedem minut przed końcem - było 29:26, a kilka chwil później 29:29. Do końca pozostawały trzy minuty i trenerka Karkut poprosiła o czas, ale tym razem przerwa nie dała oczekiwanych skutków. Zagłębie nie przełamało się w ataku już do końca meczu, przyjezdne trafiły raz i to im wystarczyło, żeby wygrać.
Zagłębie zagrało w składzie: Zima, Maliczkiewicz - Fernandes 9, Grzyb 8, Jakubowska 8, Cesareo 2, Drabik 1, Matieli 1, Cavo, Janas, Galińska, Bednarczyk Weber, Cardoso, Niakate; najwięcej bramek dla Terantes: Krause 6, Skindlo 5, Rosenberg 5, Hansen 4.
Mozolne odrabianie
W jeszcze gorszej sytuacji przed sobotnim (18.00) rewanżem są Lublinianki, które przegrały na wyjeździe rumuńskim SCM Ramnicu Valcea 27:32 (16:17). Pierwszego gola zdobyła Aleksandra Rosiak i do12 minuty toczyła się bardzo wyrównana walka; praktycznie bramka za bramkę, do stanu 8:8. Przez kolejne 10 minut zdecydowanie dominowały gospodynie, doprowadzając do stanu 17:10. Do przerwy rumuński zespół nie zdobył już żadnej bramki, nawet z rzutu karnego, natomiast Lubliniankom udało się to 6-krotnie i do szatni schodziły z minimalną stratą. Znakomicie, ze 100-procentową skutecznością trafiała serbska lewoskrzydłowa Sanja Radosavljević zdobywczyni w tej części spotkania pięciu bramek, a o jedną bramkę mniej miała wspomniana Rosiak. Reprezentacyjna bramkarka Paulina Wdowiak tuż przed przerwą obroniła dwa rzuty karne.
Zaskakująca indolencja
Druga odsłona zaczęła się dla Polek fatalnie, bo przez ponad 10 minut ani razu (!) nie potrafiły pokonać bramkarki, a przeciwniczki ponownie powiększyły przewagę do 7 bramek (23:16). Dopiero w 43 minucie skrzydłowa Emilia Kowalik „odczarowała” bramkę gospodyń. Podopieczne trenera Pawła Tetelewskiego rzuciły się jeszcze do odrabiania strat i dystans zmniejszyły do dwóch goli (23:25 i 24:26), ale końcówka była bardziej pomyślna dla ekipy rumuńskiej, która przyjedzie do Lublina z 5-bramkową zaliczką. W polskiej drużynie zabrakło duńskiej rozgrywającej Sary Paulsen i brazylijsko-portugalskiej bramkarki Caroline Martins, co niewątpliwie osłabiło siłę ofensywną wicemistrzyń Polski.
MKS zagrał w składzie: Wdowiak, Smelcerz - Radosavljevic 5, Andruszak, Przywara 3, Lima, Monkielewicz 2, Kowalik 1, Prieto 3, Domagalska 1, Pankowska 4, Lopes 1, Rosiak 6, Nocuń 1; najwięcej bramek dla SCM: Springerem 6, Smits 5, Hove 5, Sajka 5.
(mar, PAP)
