Dwa to jeszcze nie seria
Jubileuszowa otoczka natchnęła Tyszan do pokazania pełni swoich umiejętności.
Marcin Szpakowski jeszcze przed meczem z ŁKS-em był pełen optymizmu. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
GKS TYCHY
Z jednej strony ostatnie miejsce GKS-u Tychy w tabeli i 8-punktowa strata do pierwszej drużyny „nad kreską”. A z drugiej strony pierwszy od 19 lipca ubiegłego roku mecz, po którym kibice Trójkolorowych na swoim stadionie mogli się cieszyć ze zwycięstwa. Przez 273 dni, albo – jak kto woli – przez 39 tygodni pogłębiała się rozpacz, więc nic dziwnego, że ta radość z wygranej z ŁKS-em nie była w tonacji euforii.
Owszem, 5733 zaprzyjaźnionych kibiców obu klubów zobaczyło ciekawe widowisko o sporej dramaturgii. Prowadzenie przechodziło bowiem z rąk do rąk nim wreszcie, w 86 minucie, Marcin Szpakowski zadał decydujący cios. Zapewnił gospodarzom sukces. Jednak świadomość, że to nic nie zmienia w sytuacji klubu obchodzącego 55-lecie istnienia mocno uwiera. Było to widać także po minach nagradzanych w przerwie ludzi-symboli tyskiego klubu. Chodzi o byłego prezesa Władysława Wtorka, który został uhonorowany koszulką z numerem 93 oraz Kazimierza Szachnitowskiego - piłkarza, trenera i działacza - któremu wręczono trykot z jego boiskowym numerem 11. Wyróżniono także zawodników, którzy dołączyli do wybitnych postaci w Galerii Tyskiego Sportu: Zbigniewa Konieczkę, Krystiana Odrobińskiego i Jarosława Zadylaka.
Świętowaliśmy jubileusz
Do tego dodajmy specjalnie przygotowane na ten mecz koszulki nawiązujące do górniczych tradycji klubu, górniczą orkiestrę dętą i górniczy poczet sztandarowy, który uroczyście zaprezentował klubowy sztandar tuż przed pierwszym gwizdkiem. A już w trakcie spotkania oprawę godną jubileuszu stworzyli kibice.
- Świętowaliśmy jubileusz i chyba nie mogliśmy stworzyć lepszego widowiska – stwierdził w pomeczowej wypowiedzi strzelec zwycięskiego gola. - Dobrze smakuje zwycięstwo w takim meczu i przy tak fantastycznej atmosferze. Doping niósł się świetnie po całym stadionie. Zawsze przy takiej atmosferze gra się bardzo dobrze, a adrenalina jest na jeszcze wyższym poziomie. Już w całym minionym tygodniu czuliśmy, jak ważne dla naszej całej społeczności będzie to spotkanie. Koszulki jubileuszowe, promocja meczu w social mediach i mnóstwo atrakcji dla kibiców przed jego rozpoczęciem. Naprawdę możemy się cieszyć, że cała otoczka wyglądała właśnie w taki sposób, a my dorzuciliśmy do tego trzy... punkty.
Z przekonaniem i determinacją
Do końca sezonu pozostało jeszcze 5 spotkań. Do zdobycia jest 15 punktów. Matematycznie szansa na utrzymanie ciągle więc istnieje, ale czy tyszanie są w stanie pójść za ciosem i na finiszu rozgrywek popisać się wyczynem bez precedensu? Na razie mają dwa zwycięstwa z rzędu, ale dwa to jeszcze nie seria.
- Już przed meczem mówiłem, że zwycięstwo w Siedlcach może nam dodać pewności siebie oraz wiary we własne umiejętności – dodał Marcin Szpakowski w klubowych mediach. - Z pewnością cieszy fakt, że udało nam się wygrać po raz drugi z rzędu. Nasza mentalność znowu jest bardzo dobra. Mimo że wynik przez moment był niekorzystny, dalej atakowaliśmy oraz stwarzaliśmy sytuacje. To się opłaciło, bo przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść. A ja jestem szczęśliwy, że dołożyłem cegiełkę. Gdy Paweł Łysiak przyjmował piłkę w polu karnym, spodziewałem się, że zagra ją do mnie. Po przyjęciu starałem się znaleźć krótki róg między nogami obrońcy. Można powiedzieć, że wpadło to dokładnie tak, jak sobie zaplanowałem. I tak chcemy grać dalej, ale przed nami w niedzielę kolejny bardzo trudny mecz. Zdajemy sobie sprawę, jaką jakością dysponuje Wieczysta. Ale powtórzę swoje słowa sprzed tygodnia:„zwycięstwo może nas napędzić”. Mam nadzieję, że dwa wygrane mecze z rzędu dodadzą nam jeszcze większej pewności siebie i znowu zagramy z takim samym przekonaniem i determinacją.
Jerzy Dusik
