Dwa razy Cyroń
Pierwszy mecz Jagiellonii z Górnikiem przed prawie dokładnie 39 laty obejrzało aż 35 tysięcy kibiców!
Wygrywając z Jagą w Białymstoku w październiku 1987, Górnik wskoczył na fotel lidera i… już go nie oddał.
Z LAMUSA
Jaga raczkowała wtedy w najwyższej klasie rozgrywkowej, wywalczając awans w rozgrywkach 1986/87. Górnik był główną siłą ligi, na koncie miał trzy kolejne tytuły mistrzowskie zdobywane w latach 1985-87, a w drodze po kolejny, choć przed wyjazdem na Podlasie - na początku października 1987 roku - po 9 kolejkach był na 2. miejscu z 14 punktami, „oczko” za prowadzącym ŁKS-em.
Nestor dziennikarstwa
Obowiązywał wtedy jeszcze system 2 punkty za zwycięstwo i jeden za remis, z tym że wygrywający różnicą trzech goli dopisywał 3 punkty, a przegrywającemu... odejmowano 1. ŁKS miał dwa takie bonusy, Górnik jeden i to decydowało.
Wróćmy jednak do meczu rozegranego na stadionie Gwardii w Białymstoku, w niedzielę 4 października 1987. Jeżeli napiszemy, że było to święto futbolu to nie skłamiemy. Sięgnijmy do relacji ze „Sportu”, którą przygotował redaktor Leszek Tarasiewicz, nestor dziennikarstwa sportowego na Podlasiu, działacz ruchu olimpijskiego, długoletni kierownik działu sportowego „Gazety Współczesnej”, a wcześniej „Radia Białystok”, długoletni przewodniczący oddziału Klubu Dziennikarzy Sportowych w Białymstoku, a w młodości sportowiec. W latach 50. był reprezentantem Polski w biegu na 400 m przez płotki. Zmarł w wieku 71 lat w 1999 roku.
Stadion wypełniony po brzegi
Oto jego relacja z tamtego historycznego, pierwszego spotkania w ekstraklasie pomiędzy Jagiellonią a Górnikiem. „Stadion Gwardii przy ul. Słonecznej w Białymstoku wypełnił się wczoraj po brzegi. 35 tysięcy widzów przyszło na mecz, spodziewając się ciekawej gry. Białostoczanie nie zamierzali z góry składać broni, chociaż zdawali sobie sprawę, że to tylko gra zbliżona do maksimum tego na co ich stać i ambicja mogą pokrzyżować plany mistrza Polski. Tak się jednak nie stało. Przede wszystkim z prostej przyczyny, że dla Jagiellonii nie ma kto zdobywać bramek. Od początku Białostoczanie ruszyli jak burza na stronę przeciwnika. Wypracowali sobie kilka doskonałych sytuacji do zdobycia bramki. Gole jednak nie padały. Dobrze zorganizowana obrona Zabrzan nie dopuszczała do tego, aby Józef Wandzik był w opałach. Bliscy ulokowania piłki w siatce gości byli: Dariusz Czykier, dwukrotnie Jacek Bayer i Jarosław Bartnowski. Zawsze jednak coś lub ktoś stawał na przeszkodzie napastnikom Jagiellonii. Spóźniali się też z oddaniem strzału” – relacjonował redaktor Tarasiewicz.
Nie mylili się za to Zabrzanie, którzy po niewiele ponad dwóch kwadransach prowadzili dwoma golami! W roli asa zespołu prowadzonego przez Marcina Bochynka wystąpił Ryszard Cyroń. Najpierw wykończył wzorową kontrę, a potem trafił w półobrotu. W rywalizacji z beniaminkiem mistrzowie Polski mogli się pokusić nawet o dodatkowy bonus, czyli wygraną za 3 punkty, bo w 78 minucie po golu Joachima Klemenza prowadzili już 3:0, ale w końcówce gospodarzy uratował duet Bartnowski-Bayer. Ten pierwszy dobrze dośrodkował, a napastnik beniaminka głową zaskoczył Wandzika i skończyło się na wygranej Zabrzan „tylko” za 2 punkty.
I tak dało to Górnikowi pozycję lidera z 16 punktami, bo ŁKS w tamtej kolejce przegrał we Wrocławiu z goniącym stawkę Śląskiem 1:2.
Długie czekanie na wygraną
Na koniec tamtego sezonu drużyna z takimi zawodnikami w składzie, jak Jan Urban, Ryszard Komornicki, Andrzej Iwan, Józef Dankowski czy Jacek Grembocki sięgnęła po 14. mistrzostwo Polski, wyprzedzając GKS Katowice aż o 11 punktów. Jaga pierwszy sezon w elicie skończyła na bezpiecznym, 8. miejscu. Spadł inny beniaminek Stal Stalowa Wola oraz Bałtyk Gdynia, a po barażach Zagłębie Lubin i Lechia Gdańsk. Jagiellonia na domowe zwycięstwo a Górnikami czekała długo, bo do spotkania nr 6, w listopadzie 2008 roku, kiedy po trafieniu Hermesa wygrała 1:0.
Michał Zichlarz
4 października 1987, mecz ekstraklasy
◼ Jagiellonia Białystok – Górnik Zabrze 1:3 (0:2)
0:1 – Cyroń, 28 min, 0:2 – Cyroń, 36 min, 0:3 – Klemenz, 78 min, 1:3 – J. Bayer, 82 min (głową)
JAGIELLONIA: Sowiński – Bartnowski, Lisowski, Car (78. Szugzda), Cylwik – Czykier, Ambrożej, D. Bayer – Leszczyk, J. Bayer, Michalkiewicz. Trener Janusz WÓJCIK.
GÓRNIK: Wandzik – Grembocki, Dankowski, Piotrowicz, Kostrzewa – Komornicki, Klemenz (89. Leśnik), Iwan, Urban – Cyroń (82. R. Warzycha), Baran. Trener Marcin BOCHYNEK.
Sędziował Michał Listkiewicz (Warszawa). Widzów 35000 (komplet). Żółta kartka Dankowski.
Za mecz rozegrany w niedzielę 4 października 1987 najwyższą notę od red. Leszka Tarasiewicza otrzymał w „Sporcie” Andrzej Iwan – 7.
