Dużo płacili, gorzko płakali

Kopciuszek z Dąbrowy Górniczej zakończył sezon parokrotnie bogatszego Anwilu.

Ronald Curry Junior we Włocławku był jednym z najlepszych graczy MKS-u. Fot. Stanisław Mucha

ORLEN BASKET LIGA

Skrajne emocje towarzyszą zawodnikom z Włocławka i Dąbrowy Górniczej po niedzielnym starciu tych drużyn w finale play-in. Anwil sensacyjnie przegrał we własnej hali i może rozpoczynać wakacje. MKS wygrał i przedłużył sezon o minimum trzy mecze play offu.

Uderzać! Uderzać! Uderzać!

- Przed meczem, a potem w przerwie powiedziałem zawodnikom jedno: nie wahać się! Najważniejsza jest decyzja. Nawet jeżeli będzie ona średnia, to ważne, żeby była podjęta, bo Anwil jest na tyle fizycznym zespołem, że jeżeli zaczniemy się wahać, to za chwilę nic nie będziemy mieli otwartego - opowiadał Artur Gronek, szkoleniowiec MKS-u. - Nasz styl gry polega na tym, że musimy uderzać, uderzać, uderzać i czekać, aż przeciwnik się złamie. Jeżeli się złamie – wygramy, jeżeli nie – koniec historii.

W niedzielę goście uderzali na tyle skutecznie, że Anwil został złamany. Wielką frajdę mieli kibice z Dąbrowy Górniczej, którzy dotarli do Hali Mistrzów. - Po pierwsze chciałbym podziękować kibicom, którzy kolejny raz byli z nami na wyjeździe. Bardzo duża grupa. Dziękujemy im za to! - tak zaczął na konferencji prasowej Marcin Piechowicz, kapitan MKS-u. - Gratulacje dla wszystkich za cały sezon i walczymy o więcej - dodał.

- Czuję się rewelacyjnie! To dla nas wielkie zwycięstwo - komentował Martin Peterka. Czech w obu meczach play-in był jednym z filarów zespołu. - Wierzyliśmy cały czas. Nie daliśmy się złamać - podkreślał.

Dąbrowianie mają bardzo krótki czas na odpoczynek i regenerację, bo już w czwartek zaczynają ćwierćfinałowa serię z Legią. Dwa pierwsze mecze w stolicy (czwartek i sobota). W przyszły wtorek MKS zagra u siebie.

Nadchodzi trzęsienie ziemi?

We Włocławku z kolei wszystko wskazuje na kadrową rewolucję. Klub przed sezonem ogłosił, że budżet przekroczy 14 milionów złotych, a w nim co najmniej 55 procent stanowić będą wynagrodzenia sportowe. Tymczasem w Dąbrowie mówiło się o nakładach na płace rzędu... 3 milionów zł. Budżet Anwilu był jednym z wyższych lidze, a skończyło się na dziewiątym miejscu i braku awansu do play offu.

„Szok i kompromitacja w Hali Mistrzów" - grzmiał w tytule lokalny portal. - Jestem bardzo rozczarowany tym, jak potoczył się dla nas ten sezon i jak bardzo te dwa ostatnie mecze ułożyły się nie po naszej myśli. Trudno to przetrawić na gorąco - mówił rozgrywający Elvar Fridriksson i dodał, że we Włocławku czuje się bardzo dobrze i jest otwarty na rozmowy o przyszłym sezonie.

Przeprosiny nie wystarczą?

Kibice są rozgoryczeni i po końcowym gwizdku domagali się rezygnacji prezesa. Jest mało prawdopodobne, by sprowadzony w trakcie sezonu trener Ronen Ginzburg pozostał w klubie. - Prowadziliśmy 10–12 punktami i nagle odeszliśmy od naszego planu w obronie i ataku. Popełniliśmy kilka głupich błędów, takich jak straty pod własnym koszem czy niewykorzystane lay-upy - tłumaczył trener Ginzburg, ale też bronił swoich zawodników. - Chcę przede wszystkim podziękować wszystkim graczom. Nie wiecie, przez co przechodziliśmy w ostatnim miesiącu. Mamy mnóstwo kontuzji. Dla mnie Elvar jest bohaterem, bo grał z tymi wszystkimi urazami, tak samo Luke i inni - podkreślił. - Nie wiedziałem, zanim tu przyszedłem, że zarząd i organizacja są tutaj tak dobre. Jestem rozczarowany wynikiem ze względu na nich. Tak samo kibice – kiedy idziesz przez miasto, widzisz, jak ważna dla tej społeczności jest ta drużyna. Przepraszam, że ich zawiedliśmy - powiedział Izraelczyk.

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się