Dużo piłki w piłce
Dobry mecz Polonii z liderem, niemniej Bytomianie nadal muszą czekać na pierwsze zwycięstwo w tym roku.
Oliwier Kwiatkowski powstrzymywany przez wiślaków - Mariusza Kutwę i Raoula Gigera. Fot. PAP/Art Service
Przyznać trzeba, że niedzielnego popołudnia na stadioniku Polonii w żaden sposób nie można uznać za czas stracony. To było zajmujących sześć kwadransów, a w ich trakcie mnóstwo ciekawych akcji, ładnych strzałów i efektownych parad bramkarzy. Nikt nie zginął, po starciu jest dwóch rannych, ale wszyscy tak naprawdę powinni być zadowoleni.
Początek w wykonaniu Polonii był niczym husarska szarża. Już w 2 minucie mogła paść bramka, ale Oliwier Kwiatkowski minimalnie spudłował, piłka minęła słupek. Skrzydłowy nie mógł tego odżałować. W 8 minucie piłkę po strzale Konrada Andrzejczaka z linii bramkowej wybił Joseph Colley. Pół stadionu złapało się wtedy za głowy... Jak natchniony grał bramkarz Wisły Patryk Letkiewicz. Popisał się m.in. znakomitą paradą po tym, jak z dystansu najpierw huknął Grzegorz Szymusik, a potem Lucjan Zieliński. Piłka zmierzała pod poprzeczkę, Letkiewicz wydłużył się na ułamki sekund o kilka centymetrów i... dało to efekt.
Jeszcze przed przerwą Wisła cieszyła się z gola, ale okazało się, że podający Julius Ertlthaler był na spalonym. Boczny tego nie zauważył, zdecydował VAR, arbiter został więc zalany wyzwiskami. "Te, chopie, na drugą połowę nie zapomnij bryli!" - to jedno z niewielu haseł do zacytowania.
Tuż po przerwie wydawało się, że nikt już nie uratuje Polonii, ale bramkarz Wojciech Banasik nie ma ksywki "nikt". W rewelacyjny sposób, intuicyjnie obronił strzał z bliska Frederica Duarte. To było fe-no-me-nal-ne!
Po godzinie gry na prowadzenie wyszła Polonia. Oliwier Kwiatkowski rozpędził się, uderzył, piłka dotknęła jeszcze Jamesa Igbekeme i wpadła do bramki. Na trybunach szał, ale Wisła nie dała się gospodarzom długo cieszyć, bo fantastycznym uderzeniem w okienko popisał się w rewanżu Marko Bozić. Bramka cud-miód-malina!
Osobną historią jest wzajemna niechęć kibiców obu klubów. Wymiana pseudouprzejmości miała miejsce nawet w trakcie minuty ciszy przed meczem poświęconej pamięci Jacka Magiery. Bluzgi momentami osiągały takie rozmiary, że można by nazwać je wręcz festiwalem.
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Polonia Bytom - Wisła Kraków 1:1 (0:0)
1:0 – Kwiatkowski, 60 min, 1:1 Bozić - 67 min
POLONIA: Banasik - Apolinarski (65. Michalski), Szymusik (67. Szymański), Krzyżak (84. Wołkowicz), Matić, Zieliński - Kwiatkowski, Łabojko, Gajda, Andrzejczak (85. Łukowski) - Wojtyra (66. Sarmiento). Trener Wojciech MRÓZ.
WISŁA: Letkiewicz - Giger, Kutwa, Colley, Lelieveld (76. Krzyżanowski) - Kuziemka (61. Nikaj), Duda, Igbekeme (90. Omić), Ertlthaler, Bozić - Duarte. Trener Mariusz JOP.
Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów 2002. Żółte kartki: Andrzejczak - Nikaj.
Powiało optymizmem
TRZY PYTANIA DO... MARKA SZYMKOWIAKA, kibica Polonii, syna Edwarda - legendarnego bramkarza bytomskiego klubu
1. Jak wrażenia po meczu Polonii z Wisłą?
– Czekamy na pierwsze zwycięstwo w tym roku, ale tym razem było nie tyle nieźle, co... bardzo nieźle! Porównując mecz do tych sprzed kilku kolejek, to wręcz inna drużyna! Zespół cały czas atakuje, ciągle chce coś konkretnego zrobić, a nie przetrzymywać piłkę, opóźniać grę, jak było do tej pory. Wróciliśmy do tego, co Polonia grała przez cały ubiegły sezon. Powiało optymizmem.
2. Po meczu kibice skandowali nazwisko nowego trenera Wojciecha Mroza. Odmienił drużynę?
– Można tak powiedzieć... Odmiana drużyny jest zdecydowanie na plus. W tej chwili ta drużyna nie ma słabych punktów, ukazuje się jako zgrany kolektyw. Podejrzewam, że jakiś mecz wkrótce wygra (uśmiech). W sumie dziwię się, że Wojciech Mróz nie został szkoleniowcem po odejściu Łukasza Tomczyka. Przyszedł Patryk Czubak, którego nikt w Bytomiu nie znał i zmienił całkowicie drużynę, niekoniecznie na plus. Ale najważniejsze, że teraz drużyna grała, co wcześniej, a perspektywy coraz lepszej gry są jak najbardziej realne!
3. Jak pan sądzi: podobałaby się pana ojcu gra Patryka Letkiewicza, bramkarza Wisły? W sumie uratował ją przed porażką...
– Owszem, ale najbardziej podobała mi się jednak w tym spotkaniu parada bramkarza Polonii Wojciecha Banasika. JHaką on bombę z bliska obronił, to było coś wspaniałego (w 48 min atomowy strzał Frederico Duarte - przyp. aut.)! Popisał się fenomenalnym wręcz refleksem! Obronić takie uderzenie z kilku ledwie metrów to coś niewiarygodnego. To była najlepsza interwencja tego meczu! Oczywiście bramkarz Wisły też był dobry, ale zachwycony jestem Banasikiem. Dla mnie jest numerem jeden!
Rozmawiał Paweł Czado
Edward Szymkowiak
Ur. w 1932 r. w Dąbrówce Malej, zmarł w 1990 roku w Bytomiu. Bramkarz, który zdobył pięć tytułów mistrza Polski w trzech klubach - Ruchu (1951, 52), Legii (1955, 56) i Polonii (1962). Czterokrotnie otrzymał "Złote Buty" Sport-u dla najlepszego ligowca (1957, 58, 65, 66). Rozegrał 53 mecze w reprezentacji Polski. Zniesiony na rękach przez kibiców po meczu ze Związkiem Radzieckim w 1957 roku. Pochowany na cmentarzu Mater Dolorosa w Bytomiu.
Marek Szymkowiak. Fot. Paweł Czado
