Duże słowa uznania
Trener Rene Poms szanuje punkt zdobyty w Pruszkowie.
Mateusz Lewandowski na razie ma na swoim koncie dwa ligowe trafienia w barwach GKS-u Tychy. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus
GKS TYCHY
Po remisie (1:1) w Puszkowie, wywalczonym w starciu z liderem, GKS Tychy nie utrzymał 2. miejsca w tabeli. Rene Poms, jako jedyny trener w 2. lidze po 8 kolejkach może wprawdzie nadal chwalić się mianem niepokonanego w tym sezonie, ale to już 4. podział punktów zespołu austriackiego szkoleniowca. U kibiców oczekujących szybkiego powrotu na zaplecze ekstraklasy pojawił się więc lekki niepokój.
- Widać było, że spotkały się pierwsza i druga drużyna – podkreślił trener Tyszan. – Obie wykonały naprawdę dobrą robotę i myślę, że dla kibiców to także było bardzo interesujące spotkanie. Straciliśmy bramkę, po której udało nam się wrócić do gry, za co piłkarzom należą się duże słowa szacunku, bo kolejny raz potrafili odrobić stratę. To dobrze świadczy o charakterze zespołu, który po przerwie miał szanse na strzelenie zwycięskiego gola. Miał je jednak także przeciwnik, ale to nam należał się rzut karny, którego kolejny raz nie dostaliśmy. Nie jesteśmy więc tym zaskoczeni. Szanujemy punkt zdobyty w Pruszkowie.
Nadawali ton
O tym, że Trójkolorowi nadawali ton w starciu na drugoligowym szczycie mówią statystyki. Mieli bowiem 55 procent posiadania piłki i oddali 21 strzałów; 10 więcej od Pruszkowian. Większość z nich była chybiona, stąd w rubryce „strzały celne” widnieją cyfry 5:6, co świadczy o tym, że Kacper Myszkowski – chociaż pierwszy raz na II-ligowych boiskach wyciągnął piłkę z siatki – musiał także zaprezentować swoją wysoką formę.
Charakter drużyny
Tym razem szansę gry w roli młodzieżowca w polu otrzymał Bartosz Jankowski, który wygrał w tygodniu rywalizację z Józefem Chorosińskim. - Myślę, że pierwsza połowa była dla nas trudniejsza niż druga – podsumował starcie na szczycie wychowanek Victorii Sulejówek. – Nie weszliśmy najlepiej w ten mecz, bo to Znicz miał na początku okazje i wygrywał pojedynki, przez co mieliśmy trochę problemów w defensywie i straciliśmy gola. Wyrównaliśmy jednak przed przerwą, a po zmianie stron wróciliśmy na właściwe tory. Bardzo ważne jest dla nas to, że kontynuujemy serię meczów bez porażki. Gdy zdarza nam się gorszy fragment, to jesteśmy w stanie odpowiedzieć i szybko wrócić do gry. To pokazuje charakter drużyny. Nie odpuszczamy i zawsze walczymy o pełną pulę. W Pruszkowie też chcieliśmy zdobyć kolejne bramki i były ku temu sytuacje. W końcówce byliśmy zdecydowanie bliżej zwycięstwa, aczkolwiek z perspektywy całego meczu wydaje mi się, że ten remis jest wynikiem sprawiedliwym. Niemniej wyjechaliśmy z Pruszkowa z niedosytem, ponieważ naszym celem była oczywiście wygrana.
Spryt i pomysłowość
19-latek z tyskiej drużyny sam też miał okazję do zdobycia gola, ale spudłował, więc trudno ocenić, czy wykorzystał swoją szansę wywalczenia miejsca w wyjściowej jedenastce. Może być jej pewien Mateusz Lewandowski, który prezentując spryt i pomysłowość w polu karnym zdobył bramkę, ustalając wynik spotkania. Zmarnował jednak też kilka okazji na zapewnienie Tyszanom zwycięstwa i nadal musi pracować nad tym, żeby zostać liderem wśród trójkolorowych strzelców. Na razie ma tyle samo trafień co Chorosiński, Dawid Kasprzyk, Paweł Olkowski i Tymoteusz Ryguła. Czas powinien jednak pracować na jego korzyść, bo stać go na dużo więcej.
Jerzy Dusik
