Duńskie rozdanie

Ambicje klubu są niezmienne – z reguły sięgają tytułu, dlatego poprzedni sezon dla ludzi związanych z Wielkopolską kojarzy się jedynie z rozczarowaniem.

Niels Frederiksen miał latem nad czym główkować. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus

LECH POZNAŃ

W lidze Lech zajął ledwie piąte miejsce, nie awansował do fazy grupowej LKE (porażka ze Spartakiem Trnava w III rundzie kwalifikacji) i odpadł w 1/4 finału Pucharu Polski. Od takich wyników mogą jedynie opaść ręce. Sezonu nie uratował trener Mariusz Rumak, który jeszcze w grudniu objął zespół po Holendrze Johnie van den Bromie.

Teraz jednak odżyły nadzieje związane z nowym szkoleniowcem. Ma być nowe rozdanie - Duńczyk Niels Frederiksen wprowadza własne porządki. Z jego słów wynikało, że Lech szuka napastnika, skrzydłowych i lewego obrońcy. Wiadomo że w Poznaniu dobrze jednak liczą i ma to być możliwe dopiero po sprzedaży innych piłkarzy. Wydaje się, że przepływ pieniędzy może tym razem być duży. Norweg Kristoffer Velde wyrobił sobie w Polsce markę, ponoć zainteresowane były nim solidne kluby –  Nice czy Fenerbahce. Najnowsze plotki łączą go jednak z Olympiakosem, zwycięzcą ostatniej edycji Ligi Konferencji.

W drugą stronę na razie nie widać ruchów, które niosłyby rozgłos, choć zespół wzmocnili Bryan Fiabema i Alex Douglas. Wydaje się, że postawa lechitów w nadchodzących rozgrywkach to jedna z największych niewiadomych. Poznaniacy mogą eksplodować formą, ale i sprawić, że najgłośniej będzie o nich jedynie w gronie… „narzekaczy”.

 

KOMENTARZ „SPORTU”

Pochmurny nastrój

Po tym, co zaprezentował Lech w minionym sezonie, nie można przejść obojętnie – można było przeczytać w oświadczeniu kibiców Lecha na facebooku. Z zaciekawieniem czekamy więc na to, co poznaniacy zademonstrują w najbliższych rozgrywkach. W poprzednich z dużej chmury był tylko mały deszcz, ale akurat tej wielkopolskiej chmury nigdy nie należy lekceważyć. Na razie przeważają w Wielkopolsce głosy raczej pesymistyczne – w sobotnim sparingu, który miał być wyznacznikiem aktualnej dyspozycji, bo kończył letnie przygotowania, lechici dostali klapsy od średniaka z ligi czeskiej, FK Teplice (0:2).

Na razie wiadomo, że Lech jest bohaterem niecodziennego transferu – w Polsce to całkowita nowość; dotąd nikt nie płacił za możliwość sprowadzenia… drugiego trenera. Chodzi o norweskiego szkoleniowca Sindre Tjelmelanda. Ma dobre referencje, jest ponoć kompetentny, ambitny i chce się rozwijać. Porządki w Poznaniu będą więc skandynawskie.

Minorowe nastroje kibicowskie najlepiej widać po liczbie sprzedanych przed sezonem karnetów. Przed rokiem było to dziesięć tysięcy, teraz ledwie połowa…

Paweł Czado