Duma z niedosytem

Wygrana cieszy, ale w środku jest smutek – przyznała trenerka DevelopResu Rzeszów, Jelena Blagojević, po przegranym ćwierćfinałowym dwumeczu z Eczacibasi Stambuł.

Laura Jansen i jej koleżanki miały ogromne kłopoty, by sforsować turecki blok. Fot. PAP / Darek Delmanowicz

LIGA MISTRZYŃ

Dla zespołu z Rzeszowa był to siódmy start w tych prestiżowych rozgrywkach. Po raz czwarty awansował do ćwierćfinału i po raz czwarty przegrał. Tym razem za mocne okazało się Eczacibasi Stambuł. To jeden z tureckich potentatów i szybko rozwiał rzeszowskie nadzieje, choć były spore, bo przed tygodniem w pierwszym meczu mistrzynie Polski, choć przegrały 1:3, pokazały kawał dobrej siatkówki. W rewanżu Eczacibasi potrzebowało wygrać dwa sety i zajęło mu to niespełna godzinę. – Zawodniczki ze Stambułu zaczęły bardzo konsekwentnie i od początku narzuciły mocne warunki. Mają świetne warunki fizyczne. Trudno było nam się przebić przez ich wysoki blok. Do tego mają bardzo dobry i poukładany system gry blok-obrona. Jeżeli to funkcjonuje, to potem wszystko idzie jak po sznurku – przyznała Oliwia Sieradzka, atakująca DevelopResu, która na parkiecie pojawiła się, gdy losy rywalizacji zostały rozstrzygnięte, ale zaprezentowała się bardzo dobrze. Poprowadziła drużynę do zwycięstwa 3:2 i otrzymała statuetkę MVP.  - Niedosyt pozostał, ale możemy być dumne z tego, jak zaprezentowałyśmy się w tym sezonie w Lidze Mistrzyń. Walczyłyśmy do końca, żadnego meczu nie odpuściłyśmy i pokazałyśmy kawał charakteru – dodała.

Uznania dla rywalek nie kryła również rozgrywająca DevelopResu, Katarzyna Wenerska. - Pierwsze dwa sety to była lekcja siatkówki. Turczynki zagrywką ustawiły sobie grę. My z kolei serwowałyśmy źle. Tak naprawdę dostarczałyśmy piłkę rywalkom i nie miałyśmy większych szans, by je zatrzymać – oceniła.  

Mimo braku awansu do Final Four nie ma w Rzeszowie rozpaczy. Jest raczej zadowolenie z pokonania tak uznanej marki, jaką jest Eczacibasi. Ale… - To był już nas czwarty ćwierćfinał Ligi Mistrzów, ileż można… Były nadzieje, że wreszcie się uda. Z drugiej strony wiedziałyśmy, z kim się mierzymy, że w ćwierćfinale zawsze jest mocna ekipa, lecz może mogłyśmy zrobić coś więcej – zastanawiała się Jelena Blagojević, trenerka DevelopResu. - Jestem jednak dumna z dziewczyn. Przed tygodniem, w Stambule, pokazały fajną siatkówkę, w rewanżu w trzech setach też pokazały spory potencjał. Grałyśmy swoje, robiłyśmy mniej błędów i walczyłyśmy. Udało się wygrać. Nawet jeśli w Eczacibasi grały siatkarki z drugiej szóstki, to były wśród nich medalistki olimpijskie i reprezentantki swoich krajów. To jest nasz sukces, że potrafiłyśmy zwyciężyć – dodała.

Jedną z czołowych postaci Eczacibasi jest Magdalena Stysiak. Reprezentacyjna atakująca mocno dała się we znaki DevelopResowi. W dwóch zwycięskich setach zdobyła 10 punktów.

– Wcale nie było łatwo, ale zdawałyśmy sobie sprawę, że będzie to zacięte spotkanie.  Trener wykorzystał całą drużynę do gry po dwóch wygranych setach, kiedy cel był już osiągnięty. Gratulacje należą się dziewczynom z DevelopResu, bo pokazały fajną siatkówkę i walkę. Zostawiły serducho na boisku. My osiągnęłyśmy cel, jakim był awans – powiedziała Stysiak.

Choć jej zespół mecz w Rzeszowie zakończył porażką 2:3, Polka przyznała, że nie ma to większego znaczenia.

- Oczywiście fajnie byłoby wygrać, ale cel zrealizowałyśmy, a trener dał pograć siatkarkom, które do tej pory miały mniej okazji się pokazać – stwierdziła Stysiak, której zespół walczy o trzy trofea: mistrzostwo Turcji, puchar tego kraju i złoto Ligi Mistrzyń.

(mic)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się