Drużyny nie ma, jest ruch w gabinetach

Rozmowa z Dawidem Krzętowskim, wiceprezesem Rakowa Częstochowa

Dawid Krzętowski (z prawej) z Rakowem związany jest bardzo długo, a jako wiceprezes - już blisko dwa lata. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus

Piotr Obidziński złożył rezygnację z funkcji prezesa Rakowa, ale na razie pozostanie w klubie. To było duże zaskoczenie dla dziennikarzy i kibiców. W klubie też?

- Muszę przyznać, że ta decyzja nie była przez nas spodziewana, natomiast więcej szczegółów pewnie zna jedynie sam Piotr. Powodem miały być kwestie rodzinne. Prezes złożył rezygnację, która została przyjęta przez właściciela, natomiast zależało mu, żeby Piotr dokończył jeszcze pewne zadania i porozumieli się, że do tego czasu dołączy do rady nadzorczej, aby mieć formalne umocowanie w klubie. Wojciech Cygan jako najbardziej zaprawiona w bojach osoba w klubie przejął obowiązki prezesa do czasu wykrystalizowania się nowego składu zarządu. W tym momencie nie potrafię powiedzieć, ile to potrwa. W funkcjonowaniu bieżącym klubu jednak nic tak naprawdę się nie zmieniło.

Drużyna już na obozie w Turcji, ale na miejscu jest co robić?

- U nas w klubie nigdy nie ma przysłowiowej plaży, a już na pewno nie teraz, gdy otwiera się okienko transferowe. Nawet jeśli nie wszystko przedostaje się do mediów, to nie znaczy, że nasz dział sportowy śpi. Mogę powiedzieć nawet, że dzieje się całkiem sporo. Drużyny nie ma na miejscu, ale ruch w gabinetach jest. Dodatkowo mamy ukończenie remontu jednego z budynków, za chwilę będzie nas czekać przeprowadzka do nowych biur. Organizacyjnie to jest naprawdę gorący okres.

Któryś z transferów jest naprawdę blisko finalizacji?

- Tak, w przypadku jednego nazwiska mogę powiedzieć, że wszystko wskazuje na to, że zawodnik zwiąże się z naszym klubem. Jak to jednak w tego typu przypadkach bywa, póki nie ma podpisu na kontrakcie, nie ma co wybiegać przed szereg, bo różne historie już przerabialiśmy.

Dzięki bardzo dobrej postawie jesienią Raków do Ligi Konferencji wróci w 1/8 finału. Mecze tej fazy dopiero 12 i 19 marca, ale czy w klubie dyskutuje się już, na kogo dobrze byłoby trafić, a na kogo wprost przeciwnie? Przypomnijmy, że w grę wchodzą Fiorentina, Jagiellonia, Rijeka oraz znana już Omonia.

- Nie, o tym jeszcze nie myślimy. Oczekujemy na to losowanie ze względnym spokojem. Mamy nowy sztab, więc teraz główne siły skupiamy na pomocy we wdrożeniu do pracy w Rakowie. Cały czas szukamy też nowych rozwiązań, które trener Łukasz Tomczyk będzie chciał wprowadzić. Zanim Liga Konferencji, czeka nas wejście w rundę wiosenną ekstraklasy, które będzie bardzo istotne. Jest taki wyświechtany slogan, że puchary rządzą się swoimi prawami, ale taka jest prawda. Wiosną w Europie nie ma już żadnych słabeuszy. Na papierze na pewno Fiorentina wygląda najgroźniej i pewnie na tym etapie wolelibyśmy jej uniknąć. Za kilka tygodni będziemy się w to bardziej zagłębiać.

W dniu meczu z Omonią miasto nabyło tereny Elanexu, gdzie ma powstać nowy stadion. Coś nowego wiemy w tej sprawie?

- Jesteśmy z miastem w bieżącym kontakcie i cieszymy się, że wygrało licytację. To pierwszy duży krok do tego, aby ten nowoczesny stadion w Częstochowie w końcu powstał. Lokalizacja w centrum, która pozwoli tchnąć nowe życie w tamten region, jest bardzo dobra. Na czwartek jesteśmy umówieni na spotkanie z wiceprezydentem Łukaszem Kotem, aby omówić kilka kwestii i wtedy pewnie będziemy wiedzieć więcej. Będziemy rozmawiać nie tylko o stadionie, ale też kilku innych bieżących sprawach.

Raków ma świetną pozycję wyjściową przed rundą wiosenną. Punkt straty do lidera i cały czas jesteście w grze zarówno o Puchar Polski, jak i Ligę Konferencji. Oczekiwania na pewno są duże.

- Biorąc pod uwagę ostatnie sezony, każda runda była bardzo ważna, bo choć często podkreślamy, że jesteśmy małym i skromnym klubem, ambicje mamy naprawdę duże. Chcemy wygrywać, sięgać po trofea, być cały czas w europejskich pucharach. Oczekiwania u nas muszą być duże, zarówno względem drużyny, jak i organizacji klubu, działu marketingu. Łukasz Tomczyk wie o tych oczekiwaniach, jest zresztą stąd, zna nasze DNA, to człowiek bardzo zdeterminowany na sukces. Wszyscy w klubie wiemy, o co gramy i podchodzimy do tego na zasadzie: „wszystkie ręce na pokład”. Naszą rolą jako zarządu jest to, aby piłkarze wychodząc na boisko, mogli skupić się tylko na tym.

Istnieje w klubie niepisany priorytet, że Liga Konferencji jest w tym momencie najważniejsza?

- Nie, my naprawdę koncentrujemy się na każdym najbliższym meczu, nie ma znaczenia, w jakich rozgrywkach. Na każdym polu rywalizacji chcemy zajść jak najdalej. Jesteśmy w grze na trzech frontach, to dlaczego mamy nie marzyć o wygraniu wszystkiego? Po to się w tym wszystkim jest, by wygrywać. Nie chcemy, żeby to zabrzmiało zbyt buńczucznie, ale takie są fakty.

Rozmawiał Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się