Draństwo
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
Choć człowiek obiecuje sobie, że nie będzie ulegał złym nastrojom, to tak się nie da, bo w piłce nożnej zawsze zdarzy się coś, co go poruszy. Najgorsze, że coraz częściej czuję obrzydzenie i pogardę. Wściekam się, że obecne pokolenie dygnitarzy FIFA, napędzane chciwością już bez żadnego skrępowania, zawłaszcza naszą ukochaną dyscyplinę. To jedno, a drugie co irytuje, to prezentowana jednocześnie hipokryzja.
O co mi chodzi? Kuriozalna nagroda pokojowa dla Donalda „Jestem najwspanialszym człowiekiem na świecie” Trumpa to ledwie przygrywka. FIFA podjęła bowiem decyzję o wprowadzeniu obowiązkowych przerw dla piłkarzy na... uzupełnienie płynów. „We wszystkich meczach mistrzostw świata 2026, które zostaną rozegrane w USA, Kanadzie i Meksyku, będą dwie trzyminutowe przerwy na uzupełnienie płynów przez zawodników” – poinformowała FIFA. Będą one miały miejsce w 22 minucie każdej połowy.
Jest to niby podyktowane troską o zdrowie zawodników; FIFA podkreśliła, że wprowadza ten przepis po konsultacjach z trenerami i posiadaczami praw do transmisji, a także po doświadczeniach z tegorocznych Klubowych Mistrzostw Świata, które odbywały się w USA w wysokich temperaturach.
Tak naprawdę chodzi jednak o coś innego. W przypadku tych chciwców z FIFA zawsze o to samo – o ociekający smalcem szmal. Wycierają sobie gęby frazesami, a konsultowali przecież tę kuriozalną zmianę z nadawcami. Mecze będą podzielone na kwarty tak naprawdę z powodu... pieniędzy. No bo co będzie działo się w trakcie tych przymusowych przerw – nakazanych a priori, a więc nawet jeśli w trakcie spotkania temperatura będzie wynosić 15 stopni i nie trzeba będzie pić czegokolwiek czy też odsapnąć? Jak to co: miliardy telewidzów zobaczą kolejną porcję reklam, z których rwący potok – czy raczej szeroka niczym Missisipi wraz z Missouri – banknotów popłynie do FIFA. To przecież dodatkowe czyste 624 minuty samych reklam (6 niezakłóconych minut przez 104 mecze, bo przecież po raz pierwszy zagra aż 48 finalistów).
Nikt nie zwraca uwagi na fakt, że ta decyzja zmienia także taktykę i strategię gry. Zyskują drużyny broniące się, słabiej przygotowane fizycznie, a przecież zabieganie rywala było jednym ze sposobów zespołów, których szkoleniowcy przywiązywali do tego elementu szczególną wagę. Zdarzało się, że sposób gry podporządkowany był zamęczeniu przeciwnika, żeby w końcówce okazać się lepszym. Teraz słabszy dostaje niezasłużony handicap...
Dranie! Gdybym spotkał Gianni Infantino, to jedynie splunąłbym mu pod nogi z pogardą. Przypominam: FIFA nie jest właścicielem piłki nożnej. Jest jedynie jej dysponentem, międzynarodową organizacją pozarządową, która zajmuje się organizacją turniejów na różnym szczeblu i utrzymuje głównie ze sprzedaży praw telewizyjnych, kontraktów reklamowych i biletów na mecze finałów mistrzostw świata. Korzysta z faktu, że nikt nie chce rezygnować z udziału w zawodach, które pasjonują cały świat. Tak myślę, że Robert Guerin, jeden ze współzałożycieli FIFA i jej pierwszy przewodniczący, byłby w szoku, gdyby zobaczył, jak urosło i spasło się jego dziecko. Jak jego następcy pasą się potwornymi pieniędzmi. Jest coś charakterystycznego w tego rodzaju dewiacjach. Ludzie, którzy mają mnóstwo pieniędzy i tak za darmo uczestniczą w meczach i rautach, bawią się, bo przecież piłka jednoczy świat.
Dranie! Dranie! Dranie!
