Dramatyczna końcówka

Bramkarz Płamen Andrejew nie miał łatwego debiutu, bo chociaż nie napracował się na boisku, to skończył mecz kontuzjowany.

Płamen Andrejew (w pomarańczowym stroju) nie spodziewał się, że jego debiut będzie miał taki przebieg. Fot. Damian Kościesza/PressFocus

Kibice Pogoni świętowali na trybunach 78 urodziny klubu, ale piłkarze trenera Thomasa Thomasberga postanowili mile ugościć poznaniaków, którzy i tak przyjechali osłabieni. Zabrakło przede wszystkim Bartosza Mrozka, który doznał urazu ręki i jego licznik zatrzymał się na 93 spotkaniach z rzędu w ekstraklasie. Jego następca, debiutujący Płamen Andrejew, przeżył prawdziwy rollercoaster.

Skuteczność do poprawy

Lechici całkowicie zdominowali rywali, ale po pierwszej połowie schodzili tylko z jednobramkowym prowadzeniem. W drugiej dołożyli kolejne trafienie, ale nieskuteczność mistrzów Polski była wręcz porażająca! Sam Mikael Ishak miał kilka stuprocentowych sytuacji, bo wychodził sam na sam z bramkarzem, ale za każdym razem Valentin Cojocaru był górą. Rumun był jedynym zawodnikiem Pogoni, który zagrał na przyzwoitym poziomie i uchronił zespół przed wysoką porażkę. Pomogła też nieporadność Lechitów, bo Patrik Walemark mając już pustą bramkę przestrzelił nad nią z kilku metrów... – Mieliśmy mnóstwo sytuacji i powinniśmy strzelić wiele goli. Nie wykorzystaliśmy swoich szans, za to w obronie graliśmy dobrze, jestem zadowolony z gry defensywnej – mówił po meczu trener Niels Frederiksen.

Ja na bramkę?!

Jedyny moment, w którym obrona zaspała, to kontaktowy gol Paula Mukairu. Po nim rozpoczęły się dramatyczne sceny. Płamen Andrejew doznał kontuzji, a trener Frederiksen… wykorzystał już wszystkie zmiany. Bułgar dosłownie zwijał się z bólu. – Było widać, że skurcze go złapały, może ze zmęczenia, może z nerwów. Ale brawo dla niego, stanął na wysokości zadania i bez nogi" wybronił nam sytuację stuprocentową – komentował grę kolegi Robert Gumny, który wyjątkowo zagrał na środku obrony obok Wojciecha Mońki, ponieważ inni defensorzy są kontuzjowani.

Niewiele brakowało, żeby zagrał nawet na... bramce! W pewnym momencie Antoni Kozubal podbiegł do niego i przekazał, że jeśli Andrejew nie da rady, to właśnie on ubierze rękawice. 27-latek z niedowierzaniem skwitował to słowami „ja na bramkę?!”, ale na szczęście dla niego, Andrejew dał radę dograć spotkanie do końca i obronił wspomnianą sytuację stuprocentową po główce jednego z zawodników Pogoni.

Miłosz Cebo

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Pogoń Szczecin – Lech Poznań 1:2 (0:1)

0:1 – Kozubal, 35 min (bez asysty), 0:2 – Palma, 62 min (asysta Gholizadeh), 1:2 – Mukairu, 80 min (asysta Acosta)

POGOŃ: Cojocaru 7 – Loncar 3 (53. Agger 3), Keramitsis 2, Szalai 2, Borges 3 (85. Koutris niesklas.) – Ulvestad 4, Acosta 4, Biegański 3 (68. Czapliński 3), Ława 4 (85. Ndiaye niesklas.) – Mukairu 5, Grosicki 2 (53. Angielski 3). Trener Thomas THOMASBERG. Rezerwowi: Kamiński, Cuic, Juwara, Smoliński.

LECH: Andrejew 5 – Pereira 5, Gumny 5, Mońka 6, Gurgul 5 – Kozubal 6, Rodriguez 4 (46. Jagiełło 5) – Walemark 4 (63. Hakans 4), Gholizadeh 7 (79. Ismaheel niesklas.), Palma 7 (63. Ouma 4) – Ishak 3 (71. Agnero niesklas.). Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Pruchniewski, Bengtsson, Gmur, Janyszka, Moutinho.

Sędziował Patryk Gryckiewicz (Toruń) – 5. Asystenci: Marcin Boniek i Dawid Błażejczyk (obaj Bydgoszcz). Czas gry 102 min (45+67). Widzów 20 991. Żółte kartki: Acosta (45. faul), Ława (78. faul), Keramitsis (90+6. faul) – Rodriguez (33. faul), Kozubal (79. niesportowe zachowanie), Ismaheel (86. faul).


MÓWIĄ LICZBY
POGOŃ  LECH
56  posiadanie piłki  44
3  strzały celne 11
3  strzały niecelne 11
5 rzuty rożne  6
13  faule  12
1  spalone 5
3  żółte kartki  3

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się