Dotrzymał słowa!
Jaga wciąż na podium mistrzowskich zmagań. Przypieczętował ten fakt Afimico Pululu, grając ostatni mecz w koszulce Dumy Podlasia.
Białystok zakochał się w Afimico Pululu! - Nasz „Pulu". Zawsze nim będzie - mówi o nim trener Adrian Siemieniec. Fot. Weronika Morciszek /Press Focus
To była jedna z tych sytuacji, które sprawiają, że czujesz ciarki na plecach na jej wspomnienie, a ona sama obrasta legendą. „Ja też tu trafię” - miał powiedzieć Afimico Pululu, gdy podczas pierwszej wizyty w siedzibie klubu zobaczył portrety białostockich gwiazd. I dotrzymał słowa! Przed potyczką z Zagłębiem Lubin, wieńczącym jego trzyletnią przygodę z Jagiellonią, oficjalnie przyjęty został do klubowej Galerii Sław. A potem wyszedł na murawę i – jak wiele razy wcześniej – rozstrzygnął losy meczu, którego stawką był trzeci z rzędu medal Białostoczan w mistrzostwach Polski! Sam sobie „jedenastkę” wywalczył (faulował Igor Orlikowski) i sam ją z wielką precyzją i pewnością wykonał!
Ramię w ramię z Jesusem
- Jest radość z medalu, ale jest i smutek, bo odchodzi wspaniały człowiek i piłkarz - mówił po końcowym gwizdku wyraźnie wzruszony Adrian Siemieniec, który przed końcem spotkania dał białostockiej publiczności szansę uczczenia napastnika. „Pululu, Pululu” - poniosło się daleko poza stadion, w głąb stolicy Podlasia. A gdy zawodnik tuż za linią boczną padł w objęcia trenera, tenże długo z żelaznego uścisku wypuścić nie chciał. - Ta drużyna od tej pory nie będzie taka sama. Już nie zobaczymy tercetu Romaczuk – Imaz – Pululu – te słowa, niczym historia opowiedziana na wstępie, też wywołują ciarki...
Sława Sławka
Król strzelców Ligi Konferencji edycji 2024/25, który parę dni wcześniej przeżył gorycz nieobecności w mundialowej kadrze DR Konga, swych dalszych planów na razie nie zdradził. Nie wiadomo też, czy Jaga zdoła zatrzymać drugiego bohatera sobotniej potyczki. Sławomir Abramowicz też gotów jest na zagraniczny wyjazd, a obrona rzutu karnego, wykonywanego przez Marcela Regułę, jest wisienką na torcie jego kolejnego świetnego sezonu w białostockich barwach.
Mądry Polak po szkodzie...
Goście, którzy mieli jeszcze szansę na puchary, zmarnowali ją przez... nadmierną ostrożność. - W pierwszej połowie naszym celem było nie stracić bramki – przyznał Leszek Ojrzyński. A powinno być inaczej, bo Miedziowi mieli potencjał na grę o swoje. - Nie wiem, czy zagraliśmy kiedyś lepszą drugą połowę, bo mieliśmy w niej trzy wyśmienite sytuacje, w tym karnego. Szkoda, że żadna bramka z nich nie padła - wzdychał doświadczony szkoleniowiec. Refleksja przyszła za późno...
Dariusz Leśnikowski
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Jagiellonia Białystok – Zagłębie Lubin 1:0 (1:0)JAGIELLONIA: Abramowicz 7 – Wojtuszek 6, Vital 5 (76. Konstantopoulos niesklas.), Kobayashi 5, Montoia 4 (63. Wdowik 4) - Pozo 5 (84. Nahuel Leiva niesklas.), Romanczuk 6, Mazurek 6, Imaz 5 (84. Kozłowski niesklas.), Szmyt 6 - Pululu 7 (84. Baždar niesklas.). Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Damasiewicz, Drachal, Lozano, Flach, Jóźwiak, Rallis, Sylla.
ZAGŁĘBIE: Burić 6 - Orlikowski 4 (72. Sypek niesklas.), Nalepa 5, Michalski 5, Ćorluka 4 (84. Kossidis niesklas.) - Kocaba 5, Dąbrowski 4 (72. Dziewiatowski niesklas.) - Grzybek 4 (46. Lučić 4), Reguła 4, Ligocki 3 (46. Radwański 4) – Szabo 5. Trener Leszek OJRZYŃSKI. Rezerwowi: Gikiewicz, Makowski, Kowalczyk, Marek, Mlinarić.
Sędziował Wojciech Myć (Włodawa) – 7. Asystenci Paweł Sokolnicki (Płock), Maciej Majewski (Łódź). Widzów 19475. Czas gry 95 min (46+49). Żółte kartki: Montoia (39. faul) - Orlikowski (29. faul), Radwański (69. faul), Nalepa (90+3. niesp. zach).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| JAGIELLONIA | ZAGŁĘBIE | |
| 55 | posiadanie piłki | 45 |
| 4 | strzały celne | 5 |
| 7 | strzały niecelne | 8 |
| 6 | rzuty rożne | 1 |
| 0 | spalone | 0 |
| 15 | faule | 16 |
| 1 | żółte kartki | 3 |
