Dorota się sprężyła
Dorota Zalewska dzięki fantastycznej piątkowej rundzie pozostała w grze Hero Women's Indian Open. Prowadzi Chiara Tamburlini.
Dorota Zalewska w akcji. Fot. @LET/Oliver Brady
Dorota pokazała świetną odporność psychiczną, zaliczając jeden z najbardziej spektakularnych powrotów drugiej rundy. Po bardzo trudnym czwartku i rundzie 78 (+6), znalazła się w trudnym położeniu, ryzykując odpadnięcie z turnieju przed weekendem. W piątek zagrała jednak bezkompromisowo, popisując się świetnym wynikiem 71 (-1), co pozwoliło jej z wynikiem +5 i sporym zapasem przeskoczyć nad linią cuta.
Jej piątkowy wynik był jednym z zaledwie piętnastu rezultatów poniżej par na tak wymagającym i powiedzmy to szczerze - nieco szalonym polu DLF Golf and Country Club. Rezultat 71 dał jej dzielony trzeci najlepszy wynik drugiej rundy turnieju. Dzięki tej fantastycznej pogoni Polka przesunęła się z odmętów klasyfikacji na pozycję T33.
Podczas drugiej rundy turnieju, na zaprojektowanym z rozmachem i ułańską fantazją przez Gary’ego Playera polu w Gurugram, doszło do kilku kluczowych i historycznych wydarzeń.
Szwajcarka Chiara Tamburlini utrzymała pozycję samodzielnej liderki. Po świetnym początku w czwartek, w piątek obroniła miejsce na czele stawki i z wynikiem -6 przewodzi przed rundami weekendowymi.
Dla Tamburlini jest to dopiero szósty start w cyklu LET w 2026 roku, rywalizując przez większą część sezonu w rozgrywkach LPGA. Szwajcarska gwiazda ma teraz powody do zadowolenia.
„Zawsze miło jest zobaczyć swoje nazwisko w czołówce” – powiedziała Chiara, która po raz ostatni wystąpiła w LET podczas lipcowego AIG Women’s Open. „To bardzo motywuje. Łatwiej jest też pogodzić się z nieudanym uderzeniem, gdy wiesz, że jesteś w czołówce i masz umiejętności, by szybko się pozbierać. W tym roku w LPGA nie miałam okazji walczyć o najwyższe lokaty – było nieco trudniej – więc to wspaniałe uczucie znów znaleźć się w ścisłej czołówce. Mam nadzieję, że jutro zagram w jednej z ostatnich grup i znów poczuję tę radość płynącą z walki o zwycięstwo w turnieju”.
Prawdziwą sensacją dnia została reprezentantka gospodarzy, Ojaswini Saraswat. Mając zaledwie 13 lat, 6 miesięcy i 14 dni, młoda indyjska amatorska zaliczyła najlepszą rundę dnia, uzyskując świetny wynik -3. Dzięki temu zdołała z nawiązką odrobić straty z czwartku, awansować na dzielone 26. miejsce i zostać najmłodszą zawodniczką, która przeszła cuta w Hero Women’s Indian Open. Hinduska jest również drugą najmłodszą zawodniczką w historii LET, której udało się przejść cuta – wyprzedza ją jedynie Ariya Jutanugarn, która w 2008 roku podczas Finnair Masters awansowała do rund finałowych w wieku... 12 lat.
Tuż za plecami liderki, na dzielonym drugim miejscu z wynikiem -4, uplasowały się reprezentantka Indii Pranavi Urs, która walczyła mimo osłabienia chorobą, oraz Argentynka Magdalena Simmermacher.
Piątkowa runda upłynęła pod znakiem wymagających warunków. Pole jest straszliwie drenujące psychikę już samo w sobie, a trudne ustawienie flag sprawiło, że niewiele golfistek wyszło zwycięsko z tej nierównej potyczki. Najlepiej o skali trudności tego obiektu świadczą zresztą same rezultaty. Cut na poziomie +9, zaledwie 11 zawodniczek z wynikiem na minusie po dwóch rundach i cała armia dziewczyn z rezultatem gorszym od +15!
Jedna zawodniczka nie zdołała jeszcze ukończyć drugiej rundy z powodu zapadnięcia zmroku w Delhi. Alexandra Swayne z Wysp Dziewiczych Stanów Zjednoczonych znajduje się dokładnie na granicy kwalifikacji, z wynikiem +9. W sobotni poranek powróci na pole DLF Golf, aby dokończyć rundę. Łącznie 62 inne zawodniczki, będą kontynuować rywalizację w weekend. Par lub lepszy wynik na ostatnim dołku da awans również Aleksandrze.
Turniej nie jest niestety nigdzie transmitowany.
Kasia Nieciak
Sensacyjna 13-latka i Aaron Rai - również sensacyjny zwycięzca PGA Championship
Chiara Tamburlini odwiedza LET po długiej przerwie. Fot. @LET/Neville Hopwood
