Dokonali (nie)możliwego
W Poznaniu obronili mistrzowski tytuł po raz trzeci w historii, ale ambicje są jeszcze większe.
Do młodzieży świat należy. Od lewej: Antoni Kozubal, Mateusz Pruchniewski, Wojciech Mońka i Michał Gurgul. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
Kilka lat w piłce to szmat czasu. Sezon 2023/24 Lechici kończyli na 5. miejscu, a drużyna prowadzona wówczas przez Mariusza Rumaka wyglądała jak zbieranina przypadkowych osób, którą ktoś wystawił na ekstraklasowe boiska. Po tamtych rozgrywkach władze Kolejorza wspomogły się zewnętrzną firmą i postawiły na Nielsa Frederiksena. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Duńczyk wygrał mistrzostwo już w swoim pierwszym sezonie, a w Poznaniu po tak udanych miesiącach zaczęto nieśmiało mówić o obronie tytułu. Nieśmiało, bo choć zespół na papierze był bardzo dobry, to w historii klubu udało się to jedynie dwukrotnie w latach 1983-84 oraz 1992-93. Nikt zatem nie myślał, że tym razem jest to możliwe.
Marzenia przerodziły się w czyny. Duński szkoleniowiec po raz drugi z rzędu stworzył najlepszą drużynę w kraju. W XXI wieku udawało się to jedynie Wiśle Kraków i Legii Warszawa. Jednak ten sukces wcale tak łatwo nie przyszedł. Wręcz był on budowany w ogromnych bólach, bo Lechici na koniec roku byli dopiero na 8. pozycji. Dobra wiosna sprawiła, że udało się przyklepać 10. mistrzostwo w historii na kolejkę przed końcem.
Frederiksen nie zszedł z obranego przez siebie kursu, a jego drużyna zazwyczaj starała się grać szybko i widowiskowo. 55-latek, który przedłużył kontrakt do końca czerwca 2028 roku, nie bał się także stawiać na wychowanków. Pierwsze skrzypce grali Antoni Kozubal i Michał Gurgul, którzy mogą tego lata odejść. Z czasem do składu wskoczył także Wojciech Mońka, który okazał się rewelacją rozgrywek. 19-latek grał bez kompleksów, a z nim obrona wyglądała zdecydowanie pewniej. Rodowity Poznaniak został także wybrany Obrońcą Sezonu 2025/26. W kolejce czekają zaś następni. Wyróżniali się także Ali Gholizadeh czy Luis Palma, którzy strzelili kilka ważnych goli, oraz Mikael Ishak, najlepszy strzelec zespołu z 16 bramkami na koncie.
Nikt nie wygrywał częściej od Poznaniaków (16, tyle samo Górnik), nikt nie przegrywał tak rzadko (6) i nikt nie strzelił większej liczbygoli (62, tyle samo Lechia). I chociaż sukces jest w pełni zasłużony, to nie wszystko poszło po myśli Kolejorza. Przyczepić się można zwłaszcza do gry obronnej. 45 straconych goli nie jest wynikiem wymarzonym. W poprzednim sezonie ta liczba wynosiła jedynie 31. Przez to wielokrotnie dochodziło do straty punktów – aż 12 remisów. Lech pobił także niechlubny rekord. Został najsłabiej punktującym mistrzem Polski w historii. Średnia wyniosła 1,77 pkt. Wcześniej taki „wyczyn” należał do Jagiellonii Białystok, która w sezonie 2023/24 osiągnęła średnią na poziomie 1,85 pkt na mecz. W całej Europie słabszego mistrza sezonu będzie miała tylko Albania.
W Poznaniu aspiracje na nowy sezon są ogromne. Kibice chcieliby mistrzowskiego hat-tricka i awansu do fazy ligowej Ligi Mistrzów, ale jak pokazał ten sezon, pracy do wykonania jest jeszcze bardzo dużo.
Miłosz Cebo
STRZELCY (62):
16 – Ishak10 – Palma
6 – Bengtsson, Gholizadeh
3 – Rodriguez, Agnero
2 – Pereira, Milić, Thordarson, Walemark, Fiabema
1 – Gurgul, Kozubal, Skrzypczak, Jagiełło, Ismaheel, Hakans
samobójcze – Weirauch (Lechia), Jędrych (GKS)
ZŁOTE BUTY (30 piłkarzy)
Mrozek 176, Ishak 166, Palma 156, Kozubal 155, Bengtsson 154, Gurgul 149, Pereira 146, Jagiełło 130, Rodriguez 117, Milić 113, Mońka 106, Gholizadeh 99, Skrzypczak 99, Ouma 77, Walemark 72 (tylko wiosną), Gumny 66, Ismaheel 60, Agnero 44, Thordarson 42, Moutinho 38, Hakans 37 (w), Douglas 26 (tylko jesienią), Lisman 26 (j), Fiabema 17 (j), Szymczak 11 (j), Andrejew 5 (w), Murawski 5 (w), Dudek (w), Jakóbczyk (j), Janyszka (w)
