Dobrze wyglądali na tle
W pierwszym meczu kontrolnym Raków zremisował z Red Bull Salzburg. Momentami jego gra napawała dużym optymizmem.
Kacper Trelowski wysłał wyraźny sygnał, że znów chce być numerem 1 w bramce Rakowa. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
W czasie meczu Rakowa z Salzburgiem termometry w Beleku wskazywały 15 stopni, a lekki deszcz raczej nie utrudniał gry obu zespołom na doskonale przygotowanej murawie obiektu, który mógł pomieścić 8 tysięcy kibiców.
Pozytywna świeżość
Biorąc pod uwagę, że dla Częstochowian było to pierwsze spotkanie kontrolne, a do zajęć po przerwie świąteczno-noworocznej wrócili ledwie cztery dni wcześniej pozytywnym zaskoczeniem było to, jak dobrze fizycznie od pierwszych minut wyglądali wicemistrzowie Polski na tle lidera austriackiej Bundesligi. Od początku drużyna Łukasza Tomczyka szybko wymieniała piłkę, starając się zaskoczyć rywali. Wyjątkowo dobrze prezentował się głodny gry Ivi Lopez, a najlepszą okazję zmarnował Fran Tudor.
Po pierwszej bezbramkowej połowie szkoleniowiec zdecydował się wymienić niemalże całą jedenastkę, na placu gry pozostali jedynie Kacper Trelowski oraz Oskar Repka. Ten pierwszy w całym meczu miał kilka świetnych interwencji, wysyłając mocny sygnał, że na wiosnę ma dużą ochotę wrócić do jedenastki. Na początku drugiej części gry wynik otworzył Patryk Makuch, dla którego była to pewnie jedna z najłatwiejszych bramek po fatalnym błędzie jednego z defensorów Salzburga, który nie wybił piłki, pozwalając jej przelecieć wprost pod nogi zawodnika Rakowa. W „rewanżu” Częstochowianie również nie zamierzali utrudniać życia Yorbe Vertessenowi, gdy ten doprowadzał do remisu.
Plusy i minusy
Ciężko wyciągać daleko idące wnioski po pierwszym meczu kontrolnym, ale widać, że Raków Tomczyka będzie chciał grać zdecydowanie bardziej ofensywnie od wersji Marka Papszuna. Dużo do poprawienia wciąż jest w defensywie. Na plus na pewno pokazał się Bogdan Mircetić. Na minus Marko Bulat, który marnował doskonałe sytuacje, oraz Antoni Burkiewicz, który na razie nie wykorzystał szansy przygotowań z pierwszym zespołem. W tym momencie ekstraklasa to na pewno nie jest jeszcze jego poziom. Nie zachwycił także Tomasz Pieńko, który zaczął jako wahadłowy, ale wyglądał na tyle słabo, że w trakcie spotkania przesunięty na „dziesiątkę” w miejsce Burkiewicza (było niewiele lepiej). Warto wspomnieć, że na zgrupowaniu nie ma Adriano Amorima. Na przeszkodzie stanęły problemy natury… miłosnej. Partnerka Brazylijczyka nie otrzymała bowiem wizy, a on nie chce się bez niej ruszyć. W klubie na razie nie wiedzą, kiedy piłkarz dołączy na zgrupowanie.
W końcówce meczu Austriacy dominowali już dość wyraźnie, ale głównie dzięki Trelowskiemu w bramce, wicemistrzom Polski udało się skończyć z remisem. – Dobra pierwsza połowa w naszym wykonaniu. Zabrakło nam kropki nad „i” oraz więcej jakości na połowie rywali. Silny rywal mający dużą jakość, którego piłkarze w przyszłości pewnie będą grali w bardzo mocnych ligach. To w tej chwili jedna z najmłodszych ekip grających w europejskich pucharach. Możliwość sparingu z takim rywalem jest bardzo korzystna – powiedział po spotkaniu dla klubowych mediów Łukasz Tomczyk.
W środę Raków zagra kolejne spotkanie kontrolne, tym razem z bułgarskim Łudogorcem. W drugiej części obozu Częstochowianie zmierzą się z trzema rywalami z Serbii, kolejno z Partizanem, Vojvodiną Nowy Sad oraz Baćką Topola.
◼ Raków Częstochowa - Red Bull Salzburg 1:1 (0:0)
1:0 – Makuch, 48 min, 1:1 – Vertessen, 57 min
RAKÓW: Trelowski - Tudor, Racovițan, Svarnas - Ameyaw, Struski, Repka, Jean Carlos - Diaby Fadiga, Ivi - Brunes
II połowa: Trelowski - Konstantopoulos, Mosór, Svarnas (81. Napieraj) - Seck, Mircetić, Repka, Pieńko - Burkiewicz, Bulat – Makuch. Trener Łukasz TOMCZYK.
Mariusz Rajek
