Dobrze się skończyło

Mateusz Radecki długo czekał na trafienie w barwach trójkolorowych. Fot. Łukasz Sobala/Pressfocus.pl


Dobrze się skończyło

Pierwszy ligowy gol Mateusza Radeckiego w barwach GKS-u Tychy zapewnił trójkolorowym 3 punkty.


GKS TYCHY 

W pierwszej kolejce rundy rewanżowej tyszanie potwierdzili, że do końca roku zamierzają iść jesienną drogą. GKS po spotkaniu z Polonią Warszawa umocnił się w czołówce zespołów, które deklarują chęć walki o bezpośredni awans do ekstraklasy.


Długie czekanie

Nie zmienia tego fakt, że w starciu z „Czarnymi koszulami” tyszanie skorzystali z pomocy piłkarskiego szczęścia. Wszak strzelili gola sprezentowanego przez bramkarza gości, a w ostatniej akcji rywale trafili w słupek i dlatego na tablicy wyników pozostał rezultat 1:0.

- Zwycięstwo zasłużone – powiedział w klubowych mediach Mateusz Radecki. – Cały mecz kontrolowaliśmy grę i Polonia nie stwarzyła sobie żadnych sytuacji, czy to w pierwszej czy w drugiej połowie. Owszem, w ostatnich sekundach miała akcję, po której piłka trafiła w słupek, a więc dobrze się to dla nas skończyło. Najważniejsze, że bramka dla gości nie padła i cieszymy się ze zwycięstwa. Są to bardzo ważne 3 punkty, dzięki którym przed ostatnim już w tym roku meczem atmosfera jest fajna. Musimy się skoncentrować, żeby także w niedzielnym spotkaniu ze Stalą Rzeszów wygrać, a wtedy święta i Sylwester na pewno będą radosne.Dla doświadczonego pomocnika GKS-u Tychy gol strzelony w meczu z Polonią jest pierwszym w tym sezonie ligowym trafieniem dla drużyny trójkolorowych. 30-letni pomocnik w 15 poprzednich spotkaniach miał na swoim koncie jedynie niewykorzystanego karnego w wyjazdowym meczu z Wisłą Płock. Przy stanie 0:0 w 15 minucie gry strzelił zbyt czytelnie, żeby pokonać bramkarza gospodarzy. Trafił wprawdzie później w pucharowej potyczce z płocczanami, pieczętując zwycięstwo 3:1, ale w meczu o punkty jego bramkowy licznik zatrzymał się na 31 lipca 2021 roku, kiedy to grając w barwach Radomiaka otworzył „Zielonym” drogę do zwycięstwa z Legią Warszawa. W Tychach na swoją bramkę musiał czekać do 37. występu.

- Cieszę się z pierwszej bramki w GKS-ie Tychy w lidze – dodał wychowanek Młodzika 18 Radom. – Znalazłem się w odpowiednim miejscu i gdy bramkarz popełnił błąd byłem tam gdzie spadła piłka. Dołożyłem tylko nogę i z metra skierowałem ją do siatki. Tylko tyle, albo aż tyle wystarczyło, żebyśmy mogli cieszyć się ze zwycięstwa.


Sytuacje bramkowe

Dodajmy, że w meczowych statystykach po stronie GKS-u Tychy widnieje w sumie 6 celnych strzałów, przy których bramkarz Polonii popisywał się skutecznymi interwencjami. Ten jeden raz się jednak pomylił wypuszczając piłkę z rąk po rzucie rożnym, którego wykonawcą był Marko Djokovic. To okazało się kluczowe. Ważny jest jednak także styl, w którym tyszanie sięgnęli po zwycięstwo, bo widać było, że po odwołanym z powodu ataku zimy wyjazdowym meczu z Górnikiem Łęczna chcą wrócić na boisko i zdobyć 3 punkty.

- Graliśmy wysoko i praktycznie cały mecz dominowaliśmy – stwierdził zawodnik, mający na swoim koncie 52 występy w ekstraklasie. – Nie przypominam sobie, żeby Polonia zepchnęła nas do niskiej obrony. Stwarzaliśmy też sytuacje bramkowe i mało brakowało, żeby zamknąć ten mecz zdobyciem drugiej bramki. Pod koniec spotkania taką bardzo dobrą okazję miał Przemek Mystkowski. Niestety się nie udało, ale dowieźliśmy korzystny dla nas wynik do ostatniego gwizdka i cieszymy się. Radość tyskim kibicom sprawia patrzenie na tabelę, w której drużyna Dariusza Banasika plasuje się w strefie barażowej, tracąc tylko punkt do wicelidera, w dodatku mając jeden mecz mniej rozegrany od większości rywali z czołowej szóstki.

- Myślę, że jesteśmy w dobrym miejscu, żeby iść wyżej – zapewnił Mateusz Radecki. – Chcemy iść do góry. Nie oglądamy się za siebie tylko gramy cały czas to co mamy grać i zobaczymy jaki to da efekt na koniec sezonu.


Jerzy Dusik