Dobry początek, zwykły koniec

Będzinianie z Treflem Gdańsk wygrali pierwszego seta i nic więcej...

Dla Artura Ratajczaka i jego kolegów każdy punkt był okazją do radości. Fot. Marcin Bulada/PressFocus.

PLUSLIGA

Nowak-Mosty MKS spisuje się fatalnie. Nie wygrał od początku listopada, a od czterech spotkań nie wywalczył nawet seta. W Gdańsku tę drugą passę udało się przerwać. Przegrana z Treflem była jednak jedenastą z rzędu.

Gospodarze byli faworytami i zaczęli zgodnie z oczekiwaniami. Prowadzili od początku, nawet 17:11. I chyba uwierzyli, że złamali rywali, tym bardziej że ci grali źle. Przede wszystkim mieli problemy w przyjęciu zagrywki. Sporo punktów oddali też po prostych błędach, myląc się w polu serwisowym i ataku.

W pewnym momencie ich zła passa się jednak odwróciła. Wystarczyło, że zaczęli grać staranniej i od razu krok po kroku zbliżali się do Trefla. Udane akcje ich napędzały. Każdy punkt wywoływał u nich mnóstwo radości. Doprowadzili do remisu (22:22), a zdenerwowani gospodarze pogubili się. Nie potrafili zakończyć partii, choć mieli... cztery szanse. Goście byli skuteczniejsi. Wykorzystali już pierwszą okazję. W roli głównej wystąpił... Piotr Orczyk. Gdy było 27:27 przyjmujący Trefla dwukrotnie zaatakował w aut.

Radość gości była ogromna. Był to ich pierwszy wygrany set od czterech spotkań. Kolejną odsłonę też zaczęli znakomicie, bo po blokach Artura Ratajczaka i Waleriego Toduy prowadzili 3:1. Mariusz Sordyl, trener Trefla, zdecydował się wówczas na zmianę rozgrywającego. Rozkojarzonego Lukasa Kampę zastąpił Kamil Droszyński. Gra gdańszczan nabrała rytmu. Za to goście po raz kolejny wpadli w dołek. Jedynie Damian Schulz i Brandon Koppers w miarę radzili sobie z podwójnym, a często i potrójnym blokiem Trefla. Ale i oni w wielu sytuacjach byli bezradni. Trefl wysoko prowadził (17:9) i... miejscowi fani mogli poczuć deja vu z pierwszej partii. Przewaga ich zespołu błyskawicznie stopniała (22:20). Tym razem jednak gospodarze wytrzymali presję i w meczu był remis.

Dwa kolejne sety to już zdecydowana dominacja gdańszczan. Radosław Kolanek, trener MKS-u, próbował zmian - debiut w PlusLidze zaliczył choćby Igor Kyricz - ale jego podopiecznym brakowało jakości, by przeciwstawić się rozpędzonym przeciwnikom.


◼  Trefl Gdańsk – Nowak-Mosty MKS Będzin 3:1 (27:29, 25:21, 25:18, 25:15)

GDAŃSK: Kampa (1), Orczyk (18), Pietraszko (12), Nasewicz (24), Czerwiński (13), M'Baye (8), Koykka (libero) oraz Jarosz, Droszyński (1), Jorna. Trener Mariusz SORDYL.

BĘDZIN: Szpernalowski (1), Koppers (17), Ratajczak (6), Schulz (21), Depowski (7), Todua (5), Olenderek (libero) oraz Maruszczyk (2), Tadić (1), Siwicki (1), Popiwczak (libero), Kyrcz, Szwaradzki. Trener Radosław KOLANEK.

Sędziowali: Wojciech Głód i Maciej Twardowski (obaj Radom). Widzów 2100.

Przebieg meczu

I: 10:8, 15:10, 20:16, 25:24, 27:29.

II: 10:7, 15:9, 20:14, 25:21.

III: 10:8, 15:11, 20:14, 25:18.

IV: 10:3, 15:8, 20:12, 25:15.

Bohater – Aliaksei NASEWICZ.

(mic)