Dobry minister, słaby rząd

Cracovia ma najwięcej meczów bez straconego gola, a wciąż jest zagrożona pożegnaniem z ekstraklasą.

Sebastian Madejski (w środku) robi, co może, by utrzymać Pasy w ekstraklasie. Fot. Grzegorz Misiak / PressFocus

CRACOVIA

To duży paradoks obecnego sezonu. Inni czołowi bramkarze głównie występują w drużynach walczących o dużo wyższe cele.

Madejski, Mrozek, Burić

Gdyby przenieść sytuację Cracovii w świat polityki, moglibyśmy spuentować ją zdaniem, że Krakowianie mają co najmniej dobrego ministra (obrony), ale słaby rząd. A jak wiadomo – jeden piłkarz może wygrać mecz lub dwa, a końcowy sukces lub porażka jest wypadkową postawy całej kadry w ciągu dziesięciu miesięcy rozgrywek. Cracovia nie straciła goli w 13 meczach i jako jedyna drużyna kończyła bez straty ponad 40 proc. zmagań – dokładnie 42 proc – i nie zmienią tego zaległe spotkania. Sebastian Madejski zachował, który grał 27 razy, zachował dla Pasów 12 „czystych kont. Jeden mecz na zero z tyłu na początku sezonu zaliczył także Henrich Ravas. Za Madejskim są Bartosz Mrozek z Lecha Poznań (10 w 30 meczach) i Jasmin Burić (9 w 21).

Wyczyny Stipicy i Kovacevicia

W klasyfikacji drużynowej za mecze z czystym kontem  w szerszej czołówce już bardziej mieszają się przedstawiciele zespołów walczących o medale i być albo nie być w elicie. Za Cracovią jest zmierzający po 10. mistrzowski tytuł Lech, ale tyle samo spotkań bez straty bramki ma znajdujący się w dużo gorszej sytuacji od Krakowian Widzew Łódź. Taki sam wynik osiągnęło też Zagłębie. Od pandemii (sezon 2019/20) nie zdarzyło się, by spadła drużyna, której bramkarz czy bramkarze są w czołówce. W kampanii 2020/21 fenomenalnie bronił Dante Stipica z Pogoni Szczecin – Chorwat zaliczył 30 meczów, w aż 17 z nich nie puścił gola, a jego drużyna zakończyła ligowe zmagania na trzecim miejscu. Rok później w procentach przebił go Bośniak Vladan Kovacević, mistrz Polski z Rakowem Częstochowa aż 16 z 28 spotkań bez puszczonego gola. 

Ratował zespół

Po zmianie na ławce Cracovia wzbogaciła się o dwa punkty, które na razie nie sprawiły, by sytuacja w tabeli zrobiła się komfortowa. Ale po wybrzmieniu ostatniego gwiazdka w sezonie te zdobycze mogą się okazać bezcenne. Przeciwko Portowcom remis w doliczonym czasie uratował napastnik Kehveh Zahiroleslam, a z Lubina Krakowianie nie wyjechali na tarczy dzięki bramkarzowi. Grając w liczebnej przewadze przez dwie trzecie meczu, nie potrafili pokonać Jasmina Buricia, a Madejski miał co robić. Uratował nas kilka razy, trzeba to sobie szczerze powiedzieć nie krył trener Bartosz Grzelak. Podkreślał on, że w końcówce sezonu gdy trzeba grać pod dużą presją ważne jest posiadanie bramkarza, który potrafi mieć korzystny wpływ na zespół. Dobrze, że Madejski ma taką wiarę w siebie, bo były sytuacje w polu karnym. Bardzo dobrze się zachował. Zrobił to, co mógł zrobić.

Brakuje wiary

Choć Madejski na wiosnę nie jest bezbłędny (gol w Zabrzu na 1:0 to w 90 proc. jego wina), ma dość mocną psychikę i szybko potrafi się pozbierać. Gorzej mentalnie wyglądają pozostali piłkarze Pasów. Nowy trener uważa, że zespołowi brakuje wiary w polu karnym przeciwnika. Ma kolejny tydzień, by nad tym popracować. Kolejne spotkanie Cracovia rozegra dopiero 11 maja u siebie z Radomiakiem Radom. Rywal wygrał trzy ostatnie mecze i niemal na dobre wyłączył się z walki o uniknięcie spadku. W poniedziałek będą to mogli zrobić gospodarze. Do składu po pauzie za osiem kartek wróci Oskar Wójcik i to dobra informacja. Zastępujący go w Lubinie Brahim Traore zaliczył występ poniżej krytyki i został zmieniony już w przerwie.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się