Dobry i punkt w garści
Po spektakularnym zwycięstwie z Gummersbach ekipa Patryka Rombla rzutem na taśmę wyrwała „oczko” wicemistrzowi Macedonii Północnej.
Półgodzinny pościg za remisem Korsarze zwieńczyli powodzeniem w ostatniej minucie. Fot. PAP/Adam Warżawa
LIGA EUROPEJSKA
Wybrzeże miało bardzo dobry początek, ale wkrótce popełniło kilka prostych błędów, co natychmiast wykorzystali doświadczeni goście, obejmując trzybramkowe prowadzenie. Na szczęście Gdańszczanie szybko wrócili na właściwe tory, co zachęciło Lino Cervara do poproszenia o pierwszą przerwę na żądanie, a jego podopieczni zmienili system gry w obronie z klasycznego 6-0, na agresywny 3-2-1. Znany od zawsze z ekspresyjnych zachowań 76-letni (!) chorwacki, charyzmatyczny szkoleniowiec szalał przy linii ławki rezerwowych, jednak prowadzenie zmieniało się na tablicy wyników w kalejdoskopowym rytmie. Koniec końców z minimalną przewagą na przerwę udawali się Macedończycy, gdyż Mateuszowi Zembrzyckiemu, na 20 sekund przed syreną, nie wyszedł rzut do pustej bramki przez całe boisko.
Obrona do poprawy
To był mecz bramka za bramkę, z rwanym tempem i seriami błędów popełnianymi przez oba zespoły. Do natychmiastowej poprawy w grze gospodarzy była głównie defensywa, bo w ataku wyglądali bez większych zastrzeżeń, choć 56-procentowa statystyka sygnalizowała coś odmiennego. Niestety, po zmianie stron goście od razu mocniej nacisnęli na pedał gazu, odjeżdżając na 3 trafienia. - Obrona, obrona - krzyczała Ergo Arena, wspierając i mobilizując swych pupili, ale ci strasznie gubili się głównie pod bramką Zielonych. Przyjezdni niebezpiecznie odjeżdżali, co zmusiło trenera Patryka Rombla do minutowej pogawędki z zespołem. Pomogło, bo przewaga rywali stopniała do gola i wtedy do akcji wkroczył Cervar, prosząc swoich chłopaków do siebie na minutowe ruganie, ale i pobudzenie do aktywniejszej postawy.
Ambicja zatriumfowała
Wybrzeże ambitnie goniło, rzuciło na szalę wszystkie siły. Swoje minuty w bramce miał Zembrzycki, w 59 minucie Wiktor Tomczak zdobył kontaktową bramkę, a za moment Mikołaj Czapliński wyrównał! Gdy zostało 37 sekund, trener Cervar ostatni raz poprosił zespół do siebie, a jego przekaz brzmiał: „gramy jak najdłużej”, lecz na 8 sekund przed końcem Macedończycy stracili piłkę. Zostało 7 sekund, gdy o przerwę poprosił szkoleniowiec Wybrzeża. Rozrysował kilka wariantów rozegrania ostatniej akcji, lecz sprytni Macedończycy faulem na 2 sekundy przed syreną przerwali grę, a piłka po rzucie Tomasza Gębali zza zasłony trafiła tylko w poprzeczkę. - K...rwa - zaklął szpetnie pod nosem mierzący 212 cm rozgrywający. „Rudy” nie powinien narzekać. Choć wraz z kolegami chciałby pełnej puli, to jednak musi pamiętać, że to rywale prowadzili przez całą drugą połowę, nawet czterema bramkami. Trzy punkty z takimi przeciwnikami przed startem rozgrywek wracający po 25 latach do Europy Gdańszczanie wzięliby zapewne z pocałowaniem ręki. Szansa na kolejną zdobycz już 13 października, gdy do Gdańska przyjedzie hiszpański Dicorpebal Logrono La Rioja, który we wtorek przegrał z Gummersbachem 30:34 (16:17).
Zbigniew Cieńciała
◼ Wybrzeże Gdańsk – HC Eurofarm Palister Bitola 31:31 (16:17)
WYBRZEŻE: Zembrzycki, Poźniak - Stępień 3, Siekierka, Morkovsky 3, Czertowicz, Stanescu, Tomczak 8, Rodak, Zmavc 2, Pepliński 5, Thorvaldsson 1, Będzikowski, Czapliński 3/2, T. Gębala 2, Michałowicz 4. Kary: 4 min. Trener Patryk ROMBEL.
EUROFARM: Mitrevski, Heidarirad – Belistojanoski, Widomski, Ristevski, Serafimov 1, C. Kuzmanovski, Grahovac 2, F. Kuzmanovski 15/3, Kalajdieski 1, Atanasijević 1, Peszevski 2, Hackbarth 1, Kolaković 1, Atanasijević, Ntazi 7. Kary 10 min. Trener Lino CERVAR.
Sędziowały: Mihaela Chiruta i Georgiana Murariu (Rumunia). Widzów 4123.
Przebieg meczu: 2:0 (3), 2:5 (7), 6:6 (12), 6:8 (14), 8:8 (15), 12:11 (20), 11:13 (22), 14:15 (24), 16:17 (30), 16:18 (31), 17:20 (34), 19:20 (37), 20:24 (40), 22:24 (43), 24:25 (46), 25:27 (50), 27:30 (54), 28:31 (56), 29:31 (57), 31:31 (60).
