Dobre wnioski dla Lecha

LIGOWIEC – Michał Zichlarz

Analizując to, co działo się w ekstraklasie na finiszach sezonu w ostatnich kilku latach, można wysnuć wniosek, że… niewiele się zmienia pomiędzy tym, co było po 29. a 34. kolejce.

Jeśli chodzi o pierwsze dwa miejsca, to w ostatnich czterech latach od 2022 rok nie zdarzyło się, żeby dwa prowadzące zespoły oddały swoje pozycje na koniec. Cztery lata temu po 29. kolejce aż trzy drużyny miały tyle samo punktów, bo 59! Lech, Raków i Pogoń  i w takiej kolejności skończyły potem ligę, przy czym Portowcy stracili na koniec do Kolejorza aż dziewięć „oczek”. Nie pomogła wtedy deklaracja trenera Kosty Runjaicia, że po sezonie żegna się ze Szczecinem (trafił do Legii). Czy teraz Poznaniakom nie zaszkodzi zamieszanie wokół kontraktu Nielsa Frederiksena? Chyba nie, bo w stolicy Wielkopolski umiejętnie wyciszyli temat.

Trzy i dwa lata temu pierwsza dwójka po 29. kolejce na koniec też się nie zmieniła. W 2023 na pięć kolejek przed końcem prowadził Raków przed Legią i tak było potem na finiszu. Z kolei pod koniec kwietnie 2024 na pięć kolejek przed zakończeniem prowadziła Jaga przed Śląskiem Jacka Magiery i tak był też po 34. kolejce. Tylko rok temu Raków Marka Papszuna pokpił sprawę, dając się wyprzedzić drugiemu Kolejorzowi. To daje jakąś nadzieję ścigającemu duetowi Jaga – Górnik na doskoczenie do Poznaniaków, ale zadanie to o tyle trudne, że przecież oba zespoły wykrwawią się we wzajemnej walce w Białymstoku w najbliższy piątek.

Co do spadkowiczów, to z reguły na pięć kolejek przed końcem dwójka z nich była już znana. W kwietniu 2022 po 29 kolejkach trio Wisła Kraków, Górnik Łęczna, Bruk-Bet tak jak było na spadkowych miejscach, tak na nich zostało. W kolejnych latach jednemu z trójki zespołów na pięć kolejek przed zakończeniem udawało się uciec ze stryczka. W 2023 roku był to Śląsk trenera Magiery, który cudem uratował Wrocławian, żeby rok potem świętować wicemistrzostwo. Rok później degradacji uniknęła dobrym finiszem Korona, a w maju 2025 Lechia trenera Johna Carvera.

Ktoś jednak w tej strefie zgniotu musiał się znaleźć i to niebezpieczna informacja dla drużyn, które mają nawet po 37 punktów, a tych natenczas w tabeli jest najwięcej. Przed trzema laty na samym finiszu na spadku wylądowała Wisła Płock, która na początku rozgrywek – jeszcze po 9 kolejkach z 17 punktami prowadziła w tabeli! Sezon skończyła z 37 „oczkami” na 16. miejscu. Do będącego na bezpiecznym 15. miejscu Śląska straciła punkt.

Dwa lata temu w ostatniej kolejce na spadkowym 16. miejscu wylądowała Warta Poznań. Trener Dawid Szulczek i jego zawodnicy byli w szoku. Z pięciu ostatnich meczów przegrali jednak aż cztery. Nie pomógł też wtedy sąsiad Lech, który w ostatniej grze poległ u siebie przy Bułgarskiej z Koroną 1:2. Kielczanie dzięki temu sezon skończyli z 38 punktami, o „oczko” więcej niż spadkowicz Warta, która, jak wiemy, bije się teraz o powrót, ale do pierwszej ligi. Spadki bywają bolesne.

Teraz jedną nogą w niższej klasie rozgrywkowej jest ponownie Bruk-Bet Termalika Nieciecza. To będzie dla Słoni już spadek numer 3 z ekstraklasy oraz prawdopodobnie Widzew i Arka, ale nie ma co jeszcze przesądzać sprawy, bo jak pokazały ostatnie lata w formacie 34 kolejek na finiszu może się jeszcze wiele zadziać!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się