Dobra pozycja wyjściowa
Rozmowa z Janem Urbanem, trenerem Górnika Zabrze
Jan Urban pracuje w Zabrzu od połowy 2021 roku. Czy poprowadzi Górnika w sezonie 2025/26? Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
- Mogłyby być wzmocnienia... Nie muszę chyba mówić na jakich pozycjach, bo nie jest nas zbyt wielu. Mamy jednak szczęście, że poprzez dobre prowadzenie drużyny, nie mamy wielu kontuzji. Jeśli już ktoś pauzuje, to raczej za kartki.
W drużynie jest Norweg Sondre Liseth. Można się spodziewać innych zmian?
- Nie, choć oczywiście coś się może zdarzyć, bo okienko transferowe jest otwarte. Jesteśmy też przygotowani, że ktoś może odejść, ale równie dobrze wszyscy mogą zostać. Nie ma konkretnych ofert dla naszych zawodników. Na teraz jesteśmy w tym składzie, w jakim byliśmy jesienią. Wiedzieliśmy, że w środku pola mamy Damiana Rasaka i Patrika Hellebranda. Mogli też tam grać Lukas Ambros czy Norbert Wojtuszek, ale to było kombinowanie. Nie było klarownego zastępstwa w przypadku kartek czy kontuzji. Podobna sytuacja jest na lewej obronie. Jest Erik Janża, w razie czego może tam zagrać Kamil Lukoszek, ale on nie jest typowym lewym obrońcą. W środku defensywy mamy trzech zawodników, w tym młodego Dominika Szalę, ale akurat tam jakoś możemy sobie poradzić. Patrzymy na różne pozycje, jednak musimy się też poruszać w naszych realiach.
W pierwszej części rozgrywek mieliście niewiele minut gry młodzieżowcem, bo tylko 1215; tylko Legia jest od was gorsza. To spędza jakoś trenerowi sen z powiek?
- Trochę spędza. Od samego początku było wiele prób. Zaczął Zielonka, potem grał „Buksik”, był Bartczak, grał Szala. Nie znaleźliśmy takiego młodzieżowca, który daje 100 procent zadowolenia i gra cały czas. Wiemy, że mamy z tym problem i myślimy, jak go rozwiązać. Z młodzieżowcem jest taka sprawa, że wiemy, że jest kara, jeśli nie wypełni się limitu 3000 minut, ale nie ugrywając tych minut, to możesz być w tabeli trzy miejsca wyżej i jeszcze zarobić. Tego oczywiście nie da się udowodnić. Myślimy o tym, jest to dla nas problem, ale chcemy te minuty ugrać. Jako trener mam z tym problem, że muszę młodzieżowca wystawić, a może bym wystawił trzech młodszych zawodników, ale na 15-20 minut, bo uważam, że w ten sposób lepiej ich wprowadzać, a nie żeby grał cały mecz, bo musi. To nie jest szkolenie, to nie jest forma wprowadzania zawodnika do zespołu, to jest przymus, bo ktoś mnie do tego zmusza.
Trener Henryk Kasperczak w ostatniej rozmowie ze „Sportem” wyśmiał przepis o młodzieżowcu, który - jak wiemy - ma być zniesiony. Powiedział, że to nieporozumienie, żeby tak kazać grać…
- Zgadzam się, jest to nieporozumienie, no ale musimy, czy musieliśmy tak grać. Ja bym już wolał, przy tym przepisie, żeby już wszyscy musieli grać młodzieżowcem w składzie, a nie jak teraz, że ty nie grasz, bo masz pieniądze i stać cię na zapłacenie kary. Już masz przewagę nade mną, a tak nie powinno być, no ale co zrobić? Takie są przepisy i musimy się do nich dostosować.
W Górniku ma znaleźć się, i to być może jeszcze zimą, Wiktor Nowak ze Znicza Pruszków. Widział pan 20-latka w akcji?
- Nie myślę teraz o tym. To zawodnik młody, przyszłościowy, tak jak my wprowadzamy zawodników z drugiej drużyny czy jak sprowadzamy, przykładowo, Adama Buksę. W większości przypadków nie są to zawodnicy, którzy już od teraz są gotowi do gry. Mogą sobie jednak status takiego gracza pierwszego wyboru wywalczyć, jeśli pokażą się z dobrej strony. To jednak patrzenie na przyszłość, inwestowanie w młodego chłopaka. Przede wszystkim chodzi o to, żeby wykonać dobry ruch.
Rozmawiamy o kadrze, o zawodnikach, a jak jest w pańskim przypadku? Ktoś z klubu rozmawiał z panem na temat nowego kontraktu? Umowa kończy się panu w czerwcu..
- Nie, nie rozmawialiśmy jeszcze na ten temat i nie myślę o tym. Nie spędza mi to snu z powiek.
Jaki jest plan na obóz w Turcji, na przygotowania?
- To jest bardzo krótki okres przygotowawczy. Za nami początek na własnych obiektach i halowy Spodek Super Cup. W poniedziałek i we wtorek mieliśmy podwójne treningi, a środa to wyjazd do Turcji. Wrócimy 25 stycznia i do ligi zostanie nam tydzień. Nie będzie nawet jakichś wielkich prób w meczach sparingowych, które rozegramy w Turcji, bo nie ma ich za dużo. Wszystko przebiegnie bardzo, bardzo szybko. Po powrocie rozegramy być może jeszcze jeden sparing, ale niekoniecznie w składzie, który rozpocznie rywalizację o punkty.
Z jakimi nadziejami przystąpicie do drugiej części rozgrywek?
- Wiosnę zaczniemy z dużymi nadziejami, bo końcówka roku była w naszym wykonaniu naprawdę dobra. Poza tym wiemy, jak ważny jest początek, a my na dodatek z Puszczą Niepołomice, czyli z naszym pierwszym rywalem, jeszcze nie wygraliśmy. Nie można sobie pozwolić na rozluźnienie. Nie leży nam ten rywale, ciężko się z nim gra, co potwierdzają statystyki.
Wiosną będziecie bardziej bronić 6. miejsca czy raczej patrzycie w górę i spróbujecie zaatakować wyższe pozycje?
- O wiośnie to ja myślę w ten sposób - żebyśmy dobrze zaczęli rozgrywki. Okres przygotowawczy jest tak krótki, że łatwo się pomylić. Możesz „dołożyć” za dużo, albo za mało. Zaczniesz eksperymentować, a sparingów jest mało i zostaniesz z tymi samymi wątpliwościami, co wcześniej. To mnie najbardziej przejmuje. Najważniejsze, żeby drużyna była jak najlepiej przygotowana, a co się będzie działo potem... Jeżeli dobrze we wszystko wejdziemy, zespół będzie grał tak jak pod koniec zeszłego roku, to będzie dobrze. Co do miejsca, to wiadomo, że zawsze chcemy być wysoko, jak najwyżej. To samo było na początku sezonu. Wiedzieliśmy, że po takiej liczbie zmian, jaka miała u nas miejsce, na początku będzie ciężko. Czasami uda się wszystko poukładać, a czasami nie, końcówka była jednak fajna, a jak będzie teraz, to się okaże. Jest jednak coś takiego, że widzisz teraz, że po urlopach wszyscy przyjechali zdrowi, wszyscy palą się do treningów, do gry i to jest bardzo pozytywny symptom, kiedy widzisz taką pozytywną energię. Piłkarze czują, że jesteśmy w dobrej sytuacji wyjściowej przed rundą wiosenną. Myślę, że szybciutko wszystko się poukłada i już po pierwszych pięciu czy sześciu kolejkach będzie wiadomo, kto na jakie miejsca będzie miał szansę.
Rozmawiał Michał Zichlarz
Polecieli do Turcji
Drużyna z Zabrza wczoraj rano poleciała na Riwierę Turecką. Tak jak w poprzednim roku, „Górnicy” będą trenowali i grali w Belek. Zgrupowanie potrwa do 25 stycznia. W planach szósty po pierwszej części rozgrywek zespół ekstraklasy rozegra trzy sparingi. W sobotę jego rywalem będzie serbski IMT Belgrad, który we wtorek pokonał Puszczę Niepołomice 2:1 (po ostatnim gwizdku doszło do awantury). Kolejnymi przeciwnikami Górnika będą: węgierski Paksi FC (21 stycznia), a dzień przed powrotem ukraiński Weres Równe. Pierwszy mecz w lidze z Puszczą w niedzielę 2 lutego u siebie.
KADRA NA ZGRUPOWANIE
Bramkarze: Mateusz Jeleń, Filip Majchrowicz, Kamil Soberka, Michał Szromnik.
Obrońcy: Norbert Barczak, Rafał Janicki, Erik Janża, Josema, Dawid Mazurek, Paweł Olkowski, Manu Sanchez, Dominik Szala, Kryspin Szcześniak.
Pomocnicy: Lukas Ambros, Yosuke Furukawa, Patrik Hellebrand, Taofeek Ismaheel, Sondre Liseth, Kamil Lukoszek, Damian Rasak, Dominik Sarapata, Aleksander Tobolik, Norbert Wojtuszek, Nikodem Zielonka.
Napastnicy: Sinan Bakis, Aleksander Buksa, Lukas Podolski, Luka Zahović.
MATUSZEK ZNÓW W GÓRNIKU
Po kilku latach do klubu z Zabrza wraca były kapitan górniczej ekipy Szymon Matuszek, ale już w innej roli. W środę były ligowiec, który latem zakończył karierę, będzie w Górniku szkoleniowcem. - Będę trenerem od indywidualnego rozwoju młodych talentów - informuje Matuszek. Pod jego opieką znajdą się najzdolniejsi zawodnicy pierwszego i drugiego zespołu, a także z klubowej akademii.
(zich)
