Do sufity daleko

Pochodzący z Wodzisławia Tomasz Neugebauer (nr 99) wyrasta na gwiazdę „biało-zielonych”. Fot. Piotr Matusewicz/Pressfocus.pl
Do sufity daleko
Rozmowa z Szymonem Grabowskim, trenerem Lechii Gdańsk
Przed wami sobotni mecz u siebie z Chrobrym, z którym na początku rozgrywek wygraliście 4:2. Jak będzie teraz?
- Zostawiamy to co było, a skupiamy się na tym najbliższym przeciwniku, który będzie naprawdę groźny i nie jest to z mojej strony żadna kurtuazja, tylko chłodna ocena tego, co Chrobry prezentuje na teraz. To przede wszystkim przeciwnik bardzo dobrze zorganizowany w defensywie i bardzo dobrze wykonujący stałe fragmenty gry, a przede wszystkim od trzech kolejek wygrywa. Kładziemy przede wszystkim aspekt na przygotowanie mentalne, bo wielu już przypisuje nam trzy punkty. Mocno stąpamy jednak po ziemi i mam nadzieję, że przede wszystkich w głowach będziemy bardzo dobrze przygotowani do tego pojedynku.
Po tej pierwszej zakończonej rundzie Lechia ma na swoim koncie 29 punktów. Mogło być lepiej? Gdzie można było jeszcze zapunktować?
- Nie chciałbym się tutaj skupiać na jakimś niespełnieniu. Patrzę pozytywnie na naszą zdobycz, a jaszcze większy pozytyw jest taki, że do końca roku możemy zdobyć sześć punktów. Tak do tego podchodzę, bo poprawiłoby to naszą sytuację w tabeli. Na pewno jednak po zakończeniu tej pierwszej części sezonu, to zrobimy szczegółową analizę co można poprawić, gdzie mogło być lepiej.
Czy Lechia na dziś to taki dopracowany zespół? Czy to co w tej chwili drużyna prezentuje, to jest to czego pan i pana sztab oczekuje?
- Na pewno na teraz jesteśmy coraz bliżej tego. Tych naszych zawodników stać jednak na jeszcze więcej, co pokazują w treningach czy w meczach. Widać progres jeśli idzie o zachowania na boisku i to widzicie wy dziennikarze, to widzą kibice. Na pewno jednak nie sięgnęliśmy jeszcze sufitu i nie jesteśmy tego sufitu blisko. To nas motywuje do pracy, dobrze że za tym wszystkim idą też wyniki.
Co w takim razie na plus?
- Na pewno organizacja gry. Po stracie piłki przejście z ataku do obrony. To bardzo ważne.
Jak wyglądały w tych zimowych warunkach przygotowania do meczu z głogowianami?
- Powiem tak, na tą chwilę życie trenera Lechii jest bardzo rozwojowe. W poprzednim tygodniu trenowaliśmy na balonie, a ostatnio pod balonem. Staramy się radzić sobie jak najlepiej. Stwarza problem to, że to nasze naturalne boisko, które miało być podgrzewane niestety nie możemy z niego korzystać. Pomaga sztuczne boisko. Mam nadzieję, że w kolejnym tygodniu będziemy mogli wyjść już też na naturalną nawierzchnię.
W całych rozgrywkach wykonywaliście w lidze tylko dwa karne, notabene w tym pierwszym meczu w Głogowie. Jaka jest hierarchia w zespole pod nieobecność Luisa Fernandeza?
- Dodałbym tutaj jeszcze dwa rzuty karne w pucharowej rywalizacji z Wisłą Kraków, więc w sumie byłby cztery. Co do hierarchii zawsze na ostatnim przedmeczowym treningu jest trójka, czwórka graczy, którzy potem biorą wszystko na siebie. Wcześniej etatowym wykonawcą był Fernandez, na tą chwile jest kilka innych nazwisk, które myślę, że też będą wykonywali jedenastki równie skutecznie.
Pytanie o 20-letniego Tomasza Neugebauera, który strzelił w tej rundzie 3 bramki, wszystkie ważne, Czy można powiedzieć, że w jakiś sposób wszedł w buty Luisa Fernandeza?
- To zupełnie inne buty i nawet nie ma się sensu rozwodzić nad tym. Nie oczekiwałem zresztą od niego, żeby próbował go zastąpić. Kiedy mieliśmy Luisa, to był inny pomysł, żeby mógł być jak najbardziej skuteczny. W innych personaliach to wygląda inaczej i nie ma sensu porównywać Tomka do Luisa czy innych zawodników. Całe szczęście, że dobrze jako zespół odnaleźliśmy się w momencie, kiedy jeden z lego liderów czy lider doznał kontuzji, która wykluczyła go na pokaźną liczbę meczów. „Neugi” jak i inni na ten moment spełniają te oczekiwania, które są im stawiane.
Na początku sezonu wygraliście w Głogowie 4:2. Przypomina pan zawodnikom ten mecz?
- Przywołujemy obrazki z tamtego spotkania, ale patrząc całościowo, to nie ma co do tego wracać, bo dzisiaj, po tych kilku miesiącach i Lechia jest inną drużyną i – jak powiedziałem wcześniej – Chrobry jest też innym zespołem. Są na zdecydowanie innym poziomie, już też pod okiem innego trenera i te ich zachowania są na innym wysokim poziomie. zich
