Długo na to czekałem

Rozmowa z Danielem Szczepanem, napastnikiem Ruchu Chorzów

„Szczepek” liczy na kolejne trafienia w tym sezonie. Po powrocie do grania pierwsze ma już za sobą. Fot. Marta Badowska / Press Focus

Jak się pan czuje po kontuzji? Gotowość na 100 procent?

– Przepracowałem cały okres przygotowawczy, występowałem w sparingach, pojawiałem się na boisku w meczach ligowych, więc to najlepiej pokazuje, że jestem w pełni gotowy do gry. Nic mi nie doskwiera, czuję się dobrze i powoli wracam na swoje tory. Po tak długiej przerwie zawsze potrzeba trochę czasu, żeby złapać pełen rytm meczowy i automatyzmy, ale z każdym tygodniem wygląda to coraz lepiej.

Odczuwał pan, że w Chorzowie wyczekiwano pana powrotu? Trener Waldemar Fornalik wielokrotnie wymieniał pana nazwisko w kontekście jesiennych problemów.

– Na pewno czułem, że jest wiara w to, że wrócę i pomogę drużynie. Wsparcie ze strony trenera, kolegów z zespołu i kibiców było dla mnie bardzo ważne. Wszyscy trzymali kciuki za moje zdrowie, a to dodawało mi motywacji i energii do pracy.

Jak się pan czuł w pierwszym od wielu miesięcy meczu w pierwszym składzie, w Rzeszowie ze Stalą? Był stres czy raczej ulga?

– Przede wszystkim ogromna radość. Po tak długiej przerwie powrót do wyjściowej jedenastki to coś, na co się czeka. Była koncentracja i mobilizacja, ale bardziej pozytywne emocje niż stres.

Dużo mówiło się o dwóch niewykorzystanych sytuacjach z pierwszej połowy. Jak je pan ocenia?

– Z perspektywy napastnika wiem, że przynajmniej jedną z tych okazji powinienem zamienić na bramkę. Niestety tym razem się nie udało. Najważniejsze jest jednak to, że drużyna wygrała. Oczywiście analizuję takie momenty, wyciągam wnioski i pracuję nad tym, żeby następnym razem być skuteczniejszym.

Ruch ma patent na Stal Rzeszów?

– Czasami tak bywa w piłce, że jeden zespół drugiemu po prostu „leży”. Widać, że mecze ze Stalą nam służą i oby ta seria trwała jak najdłużej.

Jak się rywalizuje z Marko Kolarem?

– Marko to bardzo dobry napastnik, o nieco innej charakterystyce niż moja. Rywalizacja między nami działa na korzyść drużyny. Zdrowa konkurencja podnosi poziom i motywuje do jeszcze cięższej pracy. Czy zagramy razem w duecie, to już decyzja trenera, ale jestem przekonany, że Marko jeszcze nieraz pomoże zespołowi.

Jak się trenuje u Waldemara Fornalika? Nauczył się pan czegoś nowego?

– U trenera widać ogromne doświadczenie. Myślę, że każdy piłkarz, pracując z nim, może zrobić duży postęp.

Kto w lidze robi na panu największe wrażenie?

– Liga jest w tym sezonie bardzo wyrównana. Różnice w tabeli są niewielkie, a do końca zostało jedenaście kolejek, więc wszystko jest otwarte. Wiosną bardzo dobrze prezentuje się Polonia Warszawa – to jeden z mocniejszych zespołów i poważny kandydat do walki o awans.

Co Ruch powinien poprawić?

– Nie wskazałbym jednej konkretnej rzeczy. Musimy być konsekwentni i powtarzalni w tym, co robimy dobrze. Wygrana w Rzeszowie, mimo gry w dziesiątkę przez całą drugą połowę, pokazała, że mamy charakter. Wierzę, że to będzie dla nas impuls na dalszą część rundy i że jeszcze damy kibicom sporo powodów do radości.

W każdym sezonie w Ruchu strzelał pan dwucyfrową liczbę goli. W tym też pan zdąży?

– Znam tę statystykę i oczywiście jest dla mnie powodem do satysfakcji, ale nie można żyć historią. Biorąc pod uwagę, jak wyglądał ten sezon, podtrzymanie tej passy byłoby sporym wyczynem. Podchodzę do tego spokojnie – idę z tygodnia na tydzień, skupiam się na każdym treningu, meczu i nawet pojedynczej akcji. Pierwsza bramka już padła, mam nadzieję, że kolejne będą przekładać się bezpośrednio na zwycięstwa drużyny.

Rozmawiał Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się