Dla Rakowa zima zła
W anormalnych warunkach, przy kilkunastostopniowym mrozie piłkarze Łukasza Tomczyka przegrali w Płocku 1:2 i do lidera tracą już cztery punkty.
Raków już drugi raz w tym sezonie przegrał z płockim beniaminkiem. Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus
Częstochowianie delikatnie mówiąc nie byli zwolennikami rozgrywania meczu w prognozowanych (i sprawdzonych) minus 13 stopniach. O przełożenie spotkania już w piątek apelował trener Łukasz Tomczyk. Trudno było gości podejrzewać o strach, przytaczał zresztą bardzo racjonalne argumenty, bo piłka nożna w takich warunkach stanowi wątpliwą przyjemność zarówno dla głównych aktorów na boisku, jak i zgromadzonych na trybunach (kibice wyraz temu, że oglądanie meczów w takich warunkach średnio im pasuje dali w bardzo niskiej frekwencji, ledwo przekraczającej cztery tysiące). Narracja płynąca z Płocka była jednak zgoła odmienna: - Gramy normalnie, nie ma żadnych przeciwwskazań. Jesteśmy przygotowani, główne boisko jest podgrzewane od jakiegoś czasu. Jeżeli nie będzie jakiegoś kataklizmu w postaci opadów, to powinno być w porządku – mówił w piątek Piotr Sadczuk, prezes płockiego klubu. Z racji, że sędzia Tomasz Kwiatkowski również nie widział przeciwwskazań do gry, pozostało tę decyzję jedynie zaakceptować.
Krótka ławka
Przystępując do meczu oba kluby miały już świadomość wygranych Górnika oraz Jagiellonii, ale i porażki Lecha. Zwycięstwo pozwalało zatem utrzymać bezpośredni kontakt z absolutną czołówką i powiększyć przewagę nad wciąż aktualnym jeszcze mistrzem Polski.
W Rakowie przed meczem znak zapytania można było postawić przy zestawieniu linii defensywy. Trener Tomczyk postanowił jednak jak najmniej kombinować, posyłając w bój doświadczonych Stratosa Svarnasa, Bogdana Racovitana oraz Ariela Mosóra, który po odejściu Marka Papszuna zdecydował się podjąć wyzwanie i walczyć o miejsce w składzie. W niedzielę zadanie miał mocno ułatwione wskutek kartkowej pauzy Frana Tudora oraz powracającego dopiero po długiej kontuzji Zorana Arsenicia. Pauza za czerwoną kartkę Adriano Amorima oraz lekki uraz Iviego Lopeza sprawiły, że na ławce rezerwowych wicemistrza Polski znalazło się zaledwie siedmiu zawodników, w tym trzech sprowadzonych w przerwie zimowej. Na pozostałych pozycjach również nie było niespodzianek.
Inauguracje im nie służą
Gra na bardzo zmrożonej płycie, wyjątkowo twardą piłką od pierwszych minut była dla zawodników niezwykle wymagająca. Trzeba przyznać, że zdecydowanie lepiej i szybciej zaadaptowali się do tych arktycznych warunków gospodarze. Już w 15 minucie Wisła objęła prowadzenie po tym, jak w zamieszaniu podbramkowym piłkę w bramce umieścił Wiktor Nowak. Trzeba dodać, że do straconej bramki dołożyli się również fani Rakowa, którzy chwilę wcześniej odpalili race, przez co widoczność na boisku akurat w polu karnym Oliwiera Zycha nie była najlepsza. - Dotknąłem piłki leżą. I skierowałem ją do bramki - Nowak przed kamerami Canal+ Sport rozwiewał wątpliwości narosłe w dymie częstochowskiej pirotechniki...
Częstochowianie po straconym golu nie potrafili się odnaleźć, to Wisła stwarzała sobie kolejne groźne sytuacje i można powiedzieć, że kontrolowała boiskowe wydarzenia. Wyjątkowo słabo w pierwszej części gry wyglądał Lamine Diaby-Fadiga – łatwo dawał się przepychać rywalom, był spóźniony przy piłce.
Po zmianie stron obraz gry specjalnie się nie zmienił, a gdy Deni Jurić podwyższył na 2:0 stało się jasne, że wywiezienie choćby punktu przez częstochowian z wyjątkowo trudnego w tym sezonie terenu będzie graniczyło z cudem. W 86 minucie impuls do odrabiania strat dał jeszcze Jonatan Brunes, w doliczonym czasie gry nastąpiło prawdziwe oblężenie bramki Rafała Leszczyńskiego, ale na doprowadzenie do remisu zabrakło czasu i precyzji. Powroty Rakowa po zimowej przerwie zazwyczaj bywają bolesne – dość powiedzieć, że była to szósta porażka w inaugurującym rundę rewanżową meczu patrząc na dziesięć ostatnich sezonów (do tego trzy wygrane i dwa remisy). Zamiast odrabiać straty – Raków jeszcze je powiększył. Po pierwszej „wiosennej” kolejce traci już do Wisły i Górnika Zabrze cztery punkty.
Mariusz Rajek
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐
◼ Wisła Płock - Raków Częstochowa 2:1 (1:0)
1:0 – Nowak, 15 min (bez asysty); 2:0 – Jurić, 58 min (bez asysty); 2:1– Brunes, 86 min (asysta Struski)
WISŁA: Leszczyński 6 – Haglind-Sangre 6, Kamiński 6, Mijusković 6 – Sarapata 6 (65. Kun 7), Rogelj 6(87. Custović niesklas.), Lecoeuche 7, Nowak 7 – Pacheco 6 – Sekulski 6, Jurić 7 (77. Niarchos niesklas.). Trener Mariusz MISIURA. Rezerwowi: Burek, Bakhno, Djalo, Hiszpański, Kalandadże, Leśniewski, Pomorski.
RAKÓW: Zych 5 – Mosór 4 (63. Dawidowicz 5), Racovitan 4, Svarnas 4 – Ameyaw 5 (81. Ilenić niesklas.), Bulat 5 (63. Struski 6), Repka 5, Silva 5 – Makuch 5 (63. Pieńko 5), Diaby-Fadiga (81. Mircetić niesklas.) - Brunes 6. Trener Łukasz TOMCZYK. Rezerwowi: Trelowski, Brusberg.
Sędziował Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) – 5. Asystenci: Tomasz Listkiewicz (Warszawa) i Kamil Wójcik (Ożarów Mazowiecki). Czas gry - 98 min (49+49). Widzów 4039. Żółte kartki: Kun (68. faul), Pacheco (69. faul), Sekulski (75. faul), Leszczyński (po meczu, niesportowe zachowanie) – Brunes (po meczu, niesportowe zachowanie).
GŁOS TRENERÓW
Łukasz TOMCZYK: - Do straty bramki mieliśmy swój kluczowy moment i sytuację, nie wykorzystaliśmy jej. Straciliśmy prostą bramkę ze stałego fragmentu gry, później próbowaliśmy i to był znowu nasz moment. Zaczęła się druga połowa, mieliśmy też również swój moment, chociaż bez sytuacji. Bardzo szybko straciliśmy drugą bramkę, kolejny moment, zmiany. Moment Wisły, sytuacja, jedna druga, potem nasz moment, bramka i na koniec również moment, że mogliśmy to jeszcze odratować na 2:2 i nie wykorzystaliśmy tej ostatniej sytuacji ze stałego fragmentu gry.
Mariusz MISIURA: - Bardzo się cieszymy, że rozpoczynamy 2026 rok od zwycięstwa. Wydaje mi się, że nie graliśmy dzisiaj jakiegoś niesamowitego spotkania, a strzeliliśmy dwie bramki, mieliśmy stuprocentową sytuację Daniego, mieliśmy stuprocentową sytuację Łukasza Sekulskiego, mieliśmy stuprocentową sytuację Giannisa Niarchosa, więc jestem niesamowicie szczęśliwy.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WISŁA | RAKÓW | |
| 33 | posiadanie piłki | 67 |
| 5 | strzały celne | 11 |
| 8 | strzały niecelne | 11 |
| 3 | rzuty rożne | 8 |
| 2 | spalone | 3 |
| 10 | faule | 9 |
| 4 | żółte kartki | 1 |
POŻEGNANIE LEGENDY
Przed meczem chwilą ciszy uczczono pamięć zmarłego dzień wcześniej Szczepana Targowskiego - jednej z legendarnych postaci płockiego klubu. Pochodził z Sosnowca, ale w mazowieckim zespole kopał piłkę. Potem przez lata jako trener pracował w wiślacką młodzieżą, ale też z piłkarzami pierwszego zespołu. Wcielał się także w rolę klubowego działacza, jako wiceprezes. Odszedł wieku 81 lat.
TAK CZY OWAK - NOWAK
Wiktor Nowak wpadł niegdyś w oko działaczom Rakowa, będąc jeszcze graczem Znicza Pruszków. Do transferu ostatecznie jednak nie doszło, a młody pomocnik... już po raz drugi udowodnił częstochowianom, że popełnili kosztowny błąd. Zdobył do tej pory dla Wisły tylko dwa gole w ekstraklasie: oba w meczach z ekipą spod Jasnej Góry!
(DaL)
