Dla dobra reprezentacji
Po porażce z Finlandią oraz zamieszaniu związanym z konfliktem Roberta Lewandowskiego z Michałem Probierzem wielu spodziewało się, że czeka nas zmiana selekcjonera.
Kolejnego zdjęcia, na którym będzie Robert Lewandowski i Michał Probierz, możemy już nie zobaczyć. Fot. PressFocus
W niedzielę wieczorem selekcjoner Michał Probierz zadziwił futbolowy świat, ogłaszając, że odbiera opaskę kapitana Robertowi Lewandowskiemu. Przekazał ją Piotrowi Zielińskiemu i w tym momencie wybuchła otwarta wojna. Lewandowski błyskawicznie opublikował oświadczenie, w którym przekazał, że nie ma zamiaru grać w reprezentacji do momentu, gdy będzie nią rządził Probierz. Selekcjoner dzień później spotkał się z dziennikarzami podczas konferencji. Tłumaczył, że podjął taką decyzję, mając na uwadze dobro drużyny. Podkreślił, że nie zamknął drzwi do reprezentacji snajperowi Barcelony, a tylko usunął go z funkcji kapitana. Zakładamy, że trener Probierz zdecydował się na taki krok na dwa dni przed bardzo ważnym meczem z Finlandią - żeby dać zespołowi impuls do ataku.
Tymczasem…
...impuls był taki, że przegraliśmy z 69. w rankingu FIFA Finlandią 1:2, a jedną z bramek zdobył Benjamin Kallman, do niedawna napastnik Cracovii. Na domiar złego nie zagrał nowy kapitan Piotr Zieliński, bo doznał urazu, a jego absencja była zresztą jednym z argumentów selekcjonera po spotkaniu, gdy tłumaczył porażkę. Biało-czerwoni zagrali słabo, nieprzekonująco, bez pomysłu i w efekcie całkowicie zasłużenie stracili punkty. Na sprawę można patrzeć w kilku aspektach. Z jednej strony była to dopiero pierwsza porażka reprezentacji w kwalifikacjach do mistrzostw świata. Świat się więc jeszcze nie zawalił. Z drugiej jednak był to kolejny mecz, w którym Polacy grali słabo. Wcześniej wymęczyli wygrane z Maltą i Litwą. Przed nami jeszcze rywalizacja z Holendrami (dwa mecze) i rewanże z pozostałymi rywalami, w których z taką grą, jaką zaprezentowaliśmy we wtorek, zapewne znów stracimy punkty z... Finlandią. Jeśli sięgniemy pamięcią do dalszej przeszłości, Michał Probierz spadł z kadrą z dywizji A Ligi Narodów, a na Euro 2024 odpadł po trzech meczach grupowych. Gdy dodamy do równania jeszcze fakt, że to decyzja Michała Probierza sprawiła zawieszenie kariery reprezentacyjnej najwybitniejszego polskiego piłkarza w historii, Roberta Lewandowskiego - nic dziwnego, że od momentu zakończenia spotkania w Helsinkach wielu oczekiwało zwolnienia selekcjonera.
W cztery oczy
Zresztą, jeszcze na Stadionie Olimpijskim w stolicy Finlandii grupa kibiców z Polski wyrażała wsparcie dla Lewandowskiego i w niecenzuralnych słowach oczekiwała odejścia Michała Probierza. Atmosfera wokół kadry była nieprzyjemna już przed meczem, a po spotkaniu powietrze było tak gęste, że można je było ciąć nożem. Dlatego podczas konferencji prasowej wielu spodziewało się, że Michał Probierz poda się do dymisji. Podczas spotkania z mediami przekazał jednak, że nie ma zamiaru się poddawać, bo nigdy tego nie zrobił. To – swoją drogą – nieprawda, bo w przeszłości podawał się do dymisji, gdy odchodził z Wisły Kraków, Cracovii oraz Jagiellonii Białystok podczas pierwszej kadencji w tym klubie. W każdym razie - tym razem takiej decyzji nie podjął, więc oddał pole prezesowi PZPN-u Cezaremu Kuleszy. Sternik związku wieczorem uaktywnił się na portalu X, gdzie napisał, że wezwał trenera Probierza na rozmowę w cztery oczy, która będzie dotyczyć dalszej współpracy.
Mediator
Spotkanie prezesa z selekcjonerem odbyło się dzień po meczu. W środę od godzin porannych wyczekiwaliśmy więc wieści na temat tego, do jakich wniosków doszedł prezes PZPN-u po rozmowie z selekcjonerem. W końcu po godzinie 13 portal WP SportoweFakty przekazał informację prosto od Cezarego Kuleszy. Prezes stwierdził, że na razie nie planuje zmiany selekcjonera. Co więcej, podkreślił, że chce być mediatorem w konflikcie Lewandowskiego z Probierzem. Problem prezesa polegał na tym, że… obóz Roberta Lewandowskiego nie ma zamiaru zmieniać swojego zdania w sprawie gry dla reprezentacji pod wodzą Michała Probierza. Doradca Tomasz Zawiślak powiedział Sportowym Faktom, że po tym, jak napastnik został potraktowany przez selekcjonera, nie ma żadnej przestrzeni na mediacje. To ewidentnie komplikuje sprawę. Nadal jesteśmy więc w sytuacji zerojedynkowej – albo Probierz, albo Lewandowski. Nie ma opcji „pomiędzy".
Osobisty konflikt
W całej tej sadze związanej z potencjalnym zwolnieniem Michała Probierza najciekawsze jest, że jego konflikt z Robertem Lewandowskim przysłania to, co ostatecznie jest przecież najważniejsze, czyli wynik sportowy. Nawet słowa Cezarego Kuleszy o tym, że ma zamiar być mediatorem, wskazują na to, że to właśnie spór i ewentualne pogodzenie się obu panów może wpłynąć na decyzję prezesa. W tym wszystkim zapomina się o tym, że przegraliśmy z Finlandią, z którą – ponoć – nie mieliśmy prawa przegrać. Reprezentacja Polski sobie nie radzi, od dwóch lat pracy Michała Probierza nie poczyniła żadnych postępów. Przypomnijmy jeszcze raz - spadek z dywizji A Ligi Narodów i błyskawiczne pożegnanie się z Euro. To - zdaniem wielu - są obiektywne przesłanki ku temu, żeby Cezary Kulesza mógł podjąć decyzję o zmianie trenera. W tej sytuacji – jak widać – ważniejszy jest jednak osobisty (tak go chyba należy traktować) konflikt dwóch ludzi. A wiadomo że najważniejsze jest dobro reprezentacji.
Kacper Janoszka
