Derby poobijanych

Na Górnym Śląsku są na pewno większe mecze niż te Ruchu z GKS-em Tychy. Nie oznacza to jednak, że Stadion Śląski dzisiaj nie zapłonie.

Po twardej walce ostatnio na Stadionie Śląskim triumfował GKS. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

RUCH CHORZÓW / GKS TYCHY

W oficjalnej historii rywalizacji Niebiescy i Trójkolorowi spotkali się 12 razy. Wyraźnie lepszy bilans ma Ruch, który wygrał siedem razy, ulegając GKS-owi tylko dwukrotnie – w tym w ostatnim meczu w Kotle Czarownic, gdy w kwietniu tego roku tyszanie wygrali 1:0 po trafieniu Bartosza Śpiączki. Teraz goście wzięliby taki rezultat z pocałowaniem... obu rąk.

Atak, atak, atak

Zespół trenera Artura Skowronka przegrał osiem z dziewięciu ostatnich meczów, wliczając w to Puchar Polski z Zawiszą Bydgoszcz. Zremisował tylko z Wieczystą Kraków, więc skala kryzysu jest tam porównywalna do tej, z którą Ruch zmagał się na wiosnę. – Za nami konkretne analizy. Wiemy, co musimy poprawić i jak lepiej kreować sytuacje pod bramką przeciwnika. Na tym się skupiamy, bo w meczu z Ruchem chcemy strzelać gole – powiedział Marcin Paczkowski ze sztabu szkoleniowego GKS-u, wyznając ofensywną modłę, na której koncentruje się trener Skowronek. Największym problemem tyszan jest jednak druga najgorsza defensywa ligi, która „wywija coś” praktycznie co spotkanie. Przyjezdni mają świadomość, że Ruch prawie zawsze strzela gole, ale i tak... skupiają się na ataku. – Ruchowi zdarzają się błędy w grze obronnej – zauważył Paczkowski, w czym jest oczywiście sporo racji.

Czują się mocni

Jak dla większości śląskich klubów, tak i dla GKS-u Stadion Śląski jest miejscem szczególnym – i to nie przez pryzmat ostatniej wygranej, gdy na sektorze gości wspierało tyszan ponad 1300 osób. Teraz nie będzie żadnej, co jest pokłosiem chuligańskich wybryków w trakcie pamiętnego meczu gospodarzy z ŁKS-em i tego, że policja opiniuje obecnie wszystkie mecze na chorzowskim gigancie jako te podwyższonego ryzyka. Poza tym Trójkolorowi swój jedyny domowy mecz w pucharach zagrali właśnie w Kotle Czarownic (słynna rywalizacja z FC Koeln). – Otoczka z pewnością będzie szczególna. Dla mnie, jako chłopaka z Tychów, derby to zawsze dodatkowy smaczek, choć oczywiście w każdym spotkaniu staram się dawać z siebie maksimum – powiedział Krzysztof Machowski, który ostatnio wskoczył do wyjściowej jedenastki GKS-u, korzystając ze zmiany ustawienia. W Tychach... mieszka też trener Waldemar Fornalik, choć z chorzowskiego punktu widzenia najistotniejszy będzie powrót na Stadion Śląski po pięciu kolejnych wyjazdach. Ruch nie wygrał w nich ani razu, więc także będzie liczył na przełamanie. – U siebie przegraliśmy tylko raz. Czujemy się tu mocni, a kibice są naszym dwunastym zawodnikiem. Liczymy na ich wsparcie i mam nadzieję, że razem zaczniemy wygrywać – powiedział pełniący obowiązki kapitana Szymon Szymański.

Nic do stracenia

Niebiescy nie patrzą na GKS jak na słabeusza, którego trzeba lać i patrzyć, czy równo puchnie. – Trzeba podejść w stu procentach skoncentrowanym. Tychy to nie jest słaby zespół. Miały bardzo dobry początek, ale to się zacięło. Mają niechlubną serię, którą za wszelką cenę będą chciały przerwać. Jeśli będziemy skupieni, do dobrej gry dołożymy ambicję i wolę walki... po prostu zagramy dobry mecz, to myślę, że spokojnie możemy podnieść trzy punkty – powiedział Szymański, a w podobnym tonie wypowiedział się trener Waldemar Fornalik. – Żadna seria nie trwa w nieskończoność, na co na pewno w Tychach liczą. Nie mają nic do stracenia. Dla nas to niewygodny mecz, bo wszyscy, patrząc na passę GKS-u, powiedzą, że trzy punkty powinny być od razu dopisane. No ale te trzy punkty trzeba wybiegać i wywalczyć. Innej recepty na to nie ma – podkreślił Fornalik.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się