Derby bywają… różne

W sobotę w Zabrzu piłkarską wiosnę zainaugurują drużyny Górnika i Piasta. Historia meczów tych drużyn przy Roosevelta pokazuje, że spodziewać można się… wszystkiego.

Jakub Czerwiński i Lukas Podolski dobrze poznali się podczas derbów. Fot. Tomasz Kudala/PressFocus

PIAST GLIWICE

Z derbami bywa jak z pudełkiem czekoladek. Nigdy nie wiadomo, jaką się wyciągnie. W sobotę, choć na dworze będzie mróz, to w śląskich derbach może być gorąco, bo w przeszłości wiele razy tak było. Kompletnie na bok odkładamy kibicowskie animozje i zachowania, o których lepiej zapomnieć. To często sami piłkarze, ale też i inni aktorzy derbów stawali się głównymi bohaterami.

Kino-Oko

Tak właśnie było w 2017 roku. Sam mecz nie był porywający, gliwiczanie przyjechali na Roosevelta głównie z defensywnym nastawianiem i jeden punkt bardzo ich urządzał. Górnik bił głową w mur, aż… Igor Angulo padł w polu karnym. Upadek był godny najlepszych nagród filmowych, bo powtórki pokazały, że Bask nabrał sędziego Piotra Lasyka. Jako, że nie było w tym meczu VAR-u, to protesty gliwiczan na nic się zdały. Wręcz przeciwnie, bo Jakub Szmatuła, bramkarz i kapitan Piasta szarpnął arbitra z ramię przez co zobaczył czerwoną kartkę. - Za to, co zrobiłem, pana sędziego przepraszam, poniosły mnie nerwy, ale za to, co on zrobił, powinien przeprosić całą naszą drużynę, bo sposób w jaki podyktował pierwszy rzut karny to jest „kino-oko”! I niech się później nie dziwią, że nerwy. To są derby, mecz na remis, a sędzia dyktuje taki rzut karny! – grzmiał wówczas doświadczony golkiper, który obecnie jest członkiem sztabu szkoleniowego Piasta. Co ciekawe w sobotnie popołudnie spotka on wspomnianego arbitra, bowiem Piotr Lasyk z Bytomia poprowadzi najbliższe derby. W tym sezonie sędzia ten nie gwizdał jeszcze gliwiczanom ani razu.

Patent trenera

W Zabrzu doskonale radził sobie Piast zwłaszcza pod wodzą trenera Waldemara Fornalika. W okresie gdy były selekcjoner prowadził gliwiczan wraz z ekipą z Okrzei trzykrotnie wygrywał na stadionie Górnika. To on na dobre oczarował teren, który bardzo długo był niewygodnym dla sąsiadów zza miedzy. Co ciekawe, najlepszym, nie tylko naszym zdaniem, derbowym meczem ostatnich lat było spotkanie z września 2022 roku, gdy Piast prowadzony również przez wspomnianego Fornalika wywiózł z Roosevelta remis. Mecz jednak obfitował w bramki i zwroty akcji. Po kwadransie goście z Gliwic prowadzili 2:0 po dwóch asystach Damiana Kądziora, czyli byłego piłkarza Górnika. Zabrzanie szybko wrócili jednak do gry dzięki Erikowi Janży, który obecnie też broni barw klubu. Gdy tuż po przerwie Piast objął prowadzenie 3:2, wydawało się, że tego dni nic i nikt go nie zatrzyma. W 90 minucie wszystko podziało się nie po myśli gliwiczan: czerwoną kartkę zobaczył Ariel Mosór, a Górnik uratował remis, strzelając gola na 3:3.

„Poldi” prowokator

Następca trenera Fornalika, czyli Aleksandar Vuković, z Górnikiem wygrał dwukrotnie, ale miało to miejsce przy Okrzei. Stadionu w Zabrzu „Vuko” jednak z Piastem nie zdobył. Najpierw w sierpniu padł bezbramkowy remis, po meczu, którego nie warto pamiętać, bo działo się w nim niewiele, a gliwiczanom nie pomógł nawet okres gry w przewadze po czerwonej kartce Kryspina Szcześniaka. Czerwone kartki to znak rozpoznawczy derbowych meczów. Pod koniec listopada 2024 roku nie mówiło się zbyt wiele o wygranej Górnika po golu Yosuke Furukawy w 89 minucie, lecz o czerwonej kartce dla kapitana Jakuba Czerwińskiego i Lukasa Podolskiego. „Poldi” prowokował gości przez niemal cały mecz, a po golu uderzył Czerwińskiego, a temu koniec końców puściły nerwy i wyleciał z boiska za uderzenie, które już nie uszło uwadze arbitra.

Motywacja i pomysł

W tamtym meczu grało aż ośmiu piłkarzy, którzy wciąż są w kadrze gliwickiej drużyny. Jesienią przy w Gliwicach górą był Górnik, więc to zespół trenera Daniela Myśliwca ma motywację, by przy komplecie publiczności wygrać w derbach. Zwłaszcza, że celem nadrzędnym jest utrzymanie. Trener gości z Okrzei, który w grudniu znalazł choćby sposób na Legię, nie ukrywa, że nie tylko chce wygrywać, ale też grać ciekawą i ładną dla oka piłkę. – Od początku powtarzam, że my nie chcemy jakoś się utrzymać. Nie chcemy po prostu przetrwać. Idea drużyny i klubu jest taka, żeby non stop się rozwijać – mówi Daniel Myśliwiec, który z pewnością ma już plan jak pokonać Górnika. Czy to się uda, to już zupełnie inna para kaloszy…

(KRIS)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się