Derby bez satysfakcji

Fakt, że GKS Tychy nie może być zadowolony po piątkowym meczu – jest oczywisty. Jednak w pełni cieszyć nie może się również Ruch.

Shuma Nagamatsu zdobył pierwszą bramkę w barwach Niebieskich. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus

To był mecz jak 17. z 18. drużyną ligi w 33. kolejce, kiedy już wszystko jest rozstrzygnięte – żartowano w stadionowych kuluarach. Niebiescy wygrali 2:1, co jest wynikiem absolutnie zasłużonym, choć nie da się pozbyć wrażenia, że Ruch osiągnął zwycięstwo nie swoją siłą, a słabością GKS-u. Niektórzy tyscy kibice żartowali „w internetach”, że ich zespół zagrał... najsłabszą pierwszą połowę w historii klubu.

Japończyk zjadł obiad

– Przed przerwą zagraliśmy słabo. Powiedziałbym nawet, że fatalnie – nie tuszował rzeczywistości trener GKS-u Artur Skowronek, który wierci się nerwowo na coraz cieplejszym krześle. Jak wiadomo, dostał ultimatum na poprawę gry, a przede wszystkim wyników drużyny, ale czasu ma coraz mniej. Szkoleniowiec jest tego świadomy, lecz piłkarze mu nie pomogli, bo przed przerwą... ani razu nie zagrozili bramce Bartłomieja Gradeckiego. 

Ruch? Korzystał z tradycyjnie już fatalnej tyskiej obrony i miał okazje, by bez problemu prowadzić wyżej niż 2:0. Najpierw samobója strzelił Marcel Błachewicz, a potem debiutancką bramkę z „Erką” na piersi zdobył Shuma Nagamatsu, notujący w ostatnich tygodniach ewidentną zwyżkę formy. Tydzień wcześniej, w Opolu, zagrał chyba bez obiadu, bo jego strzały ledwo dolatywały do bramki. W piątek Japończyk kropnął słabszą, lewą nogą i nie dał szans golkiperowi GKS-u.

Niesmak pozostał

Nic, ale to absolutnie nic nie wskazywało na to, że gości czeka na Stadionie Śląskim coś dobrego. Niebiescy dobrze zaczęli drugą połowę, co zapowiadało nudne 45 minut i wypunktowanie GKS-u. Było jednak inaczej: z niezrozumiałych przyczyn Ruch podpiął Tychom prąd. Wyraźnie zirytowany tym faktem był trener Waldemar Fornalik, regularnie podkreślający, że jego zespół musi mieć w meczach jak najwięcej okresów dobrej gry. W piątek była totylko godzina. – Oczywiście pogratulowałem drużynie zwycięstwa, bo to było dla nas bardzo ważne. Ale powiedziałem też, że nie może być tak, że gramy pierwszą połowę na naszych warunkach, a przychodzi druga połowa, 60 minuta, tracimy bramkę po naszym ewidentnym błędzie i zaczyna się problem. Praktycznie nie wróciliśmy do gry, a do tego czasu powinniśmy przynajmniej zamknąć mecz i nie denerwować się – mówił szkoleniowiec Ruchu. Gospodarze mieli kilka razy „ciepło”, GKS napędził się na ich „prośbę” i podkręcił tempo (- Tego oczekiwałem – mówił Skowronek), ale raz, że to było za krótko; dwa - Gradecki miał tylko jedną wymagającą interwencję; trzy - tyszanie momentami potykali się o własne nogi.

Mimo tego w końcówce Ruch tak panicznie i desperacko bronił wyniku, że jego kibice wręcz wychodzili z siebie. „To są jakieś jaja”, „To niemożliwe” – słychać było. Zwycięstwo ucieszyło chorzowian, ale pewien niesmak pozostał. GKS? W ostatnich 9 kolejkach zdobył punkt...

Piotr Tubacki

22 TYSIĄCE miejsc ma mieć nowy stadion Ruchu, o czym „Sport” informował już kilka miesięcy temu, a co wczoraj oficjalnie przekazała odpowiedzialna za budowę chorzowska spółka ADM Serwis za pośrednictwem swojego fan page'a na Facebooku Nowa Cicha 6. Arena zostanie obrócona o 90 stopni (będzie wzdłuż DTŚ), główna trybuna, która ma być postawiona w pierwszej kolejności, pomieści ok. 6 tysięcy osób (w tym loże i skyboxy, czyli VIP-y), przeciwległa trybuna prosta - ok. 8 tys., a trybuny zabramkowe - ok. 4 tys. Nowy stadion może przypominać ten, na którym występuje drugoligowe niemieckie Karlsruhe.

__________________________________

Co z sektorem gości?

Od niechlubnego meczu z ŁKS-em (10 maja) sektor gości na Stadionie Śląskim pozostaje nieczynny. Fani przyjezdnych albo do Kotła Czarownic nie przyjeżdżają, albo zasiadają obok kibiców gospodarzy. Nie jest to jednak wina remontu czy odgórnej kary. Jak ustalił „Sport”, wszystkie mecze Ruchu u siebie są w tym sezonie kategoryzowane przez policję jako te podwyższonego ryzyka. To oczywiście nie oznacza, że goście nie mogą przyjechać. Stanowi to jednak podstawę dla prezydenta miasta Chorzowa, który ze względu na szczególne okoliczności zagrażające ogólnemu bezpieczeństwu może podjąć decyzję, by wydarzenie odbywało się bez kibiców gości – i taki scenariusz ma właśnie miejsce na Ruchu. To wszystko pokłosie analiz i spotkań przedstawicieli klubu, policji i miasta po wybrykach (głównie) chuliganów ŁKS-u. Stadion Śląski to nie jest obiekt stricte ligowy, sektor gości spełnia oczywiście formalne wymogi bezpieczeństwa, ale jego zabezpieczenie – z racji wielkości oraz kształtu SŚ – nie jest proste. Jeśli jacyś chuligani będą chcieli zrobić rozróbę, zawsze znajdą sposób. Klub musiałby więc albo zatrudnić armię ochroniarzy, albo trzeba by było rozbudować zabezpieczenia sektora (dodatkowe ogrodzenia itp.), a to wszystko wygenerowałoby potężne koszty.

(PTub)

Obecność kibiców gości na Stadionie Śląskim wymagałaby znaczącego zwiększenia liczby pracowników ochrony. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus


OCENA MECZU ⭐

◼  Ruch Chorzów – GKS Tychy 2:1 (2:0)

1:0 – Błachewicz, 19 min (samobójczy), 2:0 – Nagamatsu, 39 min, 2:1 – Keiblinger, 60 min

RUCH: Gradecki – Konczkowski, Leśniak-Paduch, Lukić, Preisler – Sz. Szymański – Nagamatsu (89. Ventura), Szwoch – Mezghrani (80. Sobeczko), Kolar (80. Bała), Szwedzik (56. Żurawski). Trener Waldemar FORNALIK.

GKS: Kołotyło – Machowski, Lipkowski, Stefansson (58. Tecław), Błachewicz – Bieroński (58. Kalemba), Szpakowski – Kądzior, Keiblinger, Sanyang (58. Kubik) – Stangret (68. Rumin). Trener Artur SKOWRONEK.

Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa). Widzów 10 368. Żółte kartki: Bała – Lipkowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się