Derby bez ryzyka

Dziś hit I ligi i być może jedno z najciekawszych spotkań całej wiosny. Duże są szanse na to, że za pięć miesięcy obie drużyny zagrają w ekstraklasie.

Wieczysta traci do Wisły 11 punktów. Trenerzy obu drużyn bardzo dobrze się znają Fot. Krzysztof Porębski / Press Focus

Spójrz na tabelę – Kraków na czele. Jesienią był remis, a teraz nawet porażka znacząco nie zmieni komfortowej sytuacji Wisły, podobnie jak nie będzie tragedią dla Wieczystej.

Wiślackie serca

Mariusz Jop będzie chciał przechytrzyć swojego znacznie bardziej doświadczonego starszego kolegę po fachu i do września 2024 szefa – Kazimierza Moskala. Po zimowej aktywności Wieczystej na rynku transferowym „na papierze” nawet lepszy potencjał osobowy mogą mieć goście. To zespół w czasie kolejnej przebudowy, ale dla właściciela Wojciecha Kwietnia, który tym razem ma pojawić się na trybunach Synerise Areny, nie ma to znaczenia, bo oczekuje onawansu. Drużyna ma się zgrywać w boju i jednocześnie dobrze punktować. Z kolei siłą Wisły jest stabilizacja kadry, pomysł na grę. Choć w dwóch pierwszych meczach tego roku nie zaprezentowała maksimum, zdobyła cztery punkty (Wieczysta sześć, ale ze słabszymi rywalami). Nie bez znaczenia będzie również wsparcie ponad 30 tysięcy kibiców. Wszystkie bilety na „Derby w dobrym stylu” rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Sympatycy obu klubów w zdecydowanej większości się lubią, a wielu trzyma kciuki za jednych i drugich. Wisła to drużyna po przejściach, ale niezmiennie jest marką. O Wieczystej – przez prawie osiem dekad klubie osiedlowym – głośno dopiero od kilku lat.

Bez wygranej jako gość

Mariusz Jop i Kazimierz Moskal jeszcze ze sobą nie rywalizowali. Mają wiślackie serca i nie zmienia tego nawet zmiana miejsca pracy. Jop do końca września 2024 był asystentem „Kazka” w Wiśle. Gdy Jarosław Królewski postanowił się z nim rozstać już po czterech miesiącach, stery powierzył Jopowi, który wcześniej dla pierwszej drużyny był jedynie „strażakiem”. Moskal po raz dziewiąty poprowadzi inny zespół przeciwko Białej Gwieździe. Pokonał ją w 2016 (Pogoń Szczecin) i 2023 (ŁKS Łódź), dwa razy zremisował i cztery razy przegrał. Na Reymonta jego zespoły wywalczyły tylko punkt.

W październiku Wieczysta była gospodarzem na stadionie Wisły. Autobus z zawodnikami utknął w korku, późno przyjechał na obiekt i mecz został opóźniony o kwadrans. Choć Żółto-czarni objęli prowadzenie i stracili gola w ostatniej akcji, nie pokazali wtedy wiele dobrego. Zwłaszcza po przerwie podopieczni Jopa zamknęli ich blisko pola karnego. Kilka dni później trener Przemysław Cecherz stracił pracę. – Wieczysta nie jest tym samym zespołem, co pół roku temu. Zaszło tam bardzo wiele zmian. W historii I ligi tak mocnych wzmocnień chyba nie zrobiła żadna drużyna i nie są to przypadkowe transfery, a przemyślane ruchy – zwraca uwagę Mariusz Jop. – Myślę, że wyciągnęli wnioski, gdy brali piłkarzy z dużymi nazwiskami – ci jednak nie są już głodni i mają swoje lata. Sposób myślenia zmienił się na korzyść, a trener Moskal to poukładał – podkreśla. 

Tracą kontrolę

Opiekun gospodarzy zwraca uwagę, że rywale są mocni w ataku pozycyjnym, mają szybkich skrzydłowych i zdobyli najwięcej bramek ze stałych fragmentów. Ich repertuar zdobywania goli jest bardzo obszerny. Jak można ich „ugryźć”? Dość często tracą kontrolę nad dobrym wynikiem i postawą. – To nie jest przypadek, że ten zespół traci sporo bramek w końcówce spotkań. To też świadczy o pewnych problemach tej grupy. Mamy dokładne analizy zespołu, widzimy też statystyki, więc jest tam kilka elementów, które można wykorzystać. Nie chcę mówić już więcej o szczegółach, ale wiemy, co mam robić i co chcemy robić na boisku – zapowiada Jop.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się