Demonstracja siły...
Biało-czerwoni nie stracili w finałach nawet seta, pokonując kolejno rywali ze ścisłej czołówki światowej: Japonię, Brazylię oraz Włochy!
Radość Biało-czerwonych jest w pełni uzasadniona - po raz drugi sięgnęli po zwycięstwo w VNL. Fot. Volleyballworld
LIGA NARODÓW SIATKARZY
Pokaz całej gamy umiejętności technicznych oraz niezwykła siła mentalna - to źródła sukcesu polskich siatkarzy w finałowym turnieju Ligi Narodów w chińskim Ningbo. Pierwszą część sezonu międzynarodowego podopieczni trenera Nikoli Grbicia zakończyli wręcz koncertowo! Liczyliśmy na wygraną z Japonią, podobnie w odniesieniu do meczu z Brazylią, acz nie spodziewaliśmy się, że z obejdzie się bez strat. Natomiast w finale - z mistrzami świata Włochami - to była demonstracja siły. Już dawno nie widzieliśmy tak bezradnej reprezentacji Italii. Nim jednak do tego doszło wcześniej był półfinał, a w nim...
Kewin sam...
Pod koniec czerwca przegraliśmy w fazie interkontynentalnej z Brazylią w Chicago 1:3, choć byliśmy bliscy doprowadzenie do tie-breaka. Wówczas Kewin Sasak, wówczas atakujący nr 1, rozegrał najsłabsze spotkanie w tegorocznej edycji LN. Spięty, zagubiony, nieskuteczny... Doskonale zdawał sobie sprawę, że zawiódł na całej linii. Kiedy jednak usłyszał w Gdańsku od Grbicia, że jest pierwszym wyborem, zmienił się nie do poznania. W dwóch pierwszych meczach fazy finałowej LN - z Japonią oraz Brazylią - prezentował się znakomicie. Atakował z taką mocą, że rywale z niedowierzeniem kręcili głowami. W meczu z Brazylijczykami zdobył 16 pkt atakiem i dorzucił dwa kolejne serwisem i blokiem. Atakował z ponad 80-procentową skutecznością! Siła ofensywna opierała się na nim, choć oczywiście był wspierany przez środkowego Jakuba Kochanowskiego oraz skrzydłowego Tomasza Fornala.
Skręcenie stawu
Dla odmiany Leon w meczu z Brazylią prezentował się poniżej swojego poziomu. Mimo dobrze wystawianych piłek przez Marcina Komendę, posyłał je w aut lub wracały na naszą stronę po blokach. W drugiej odsłonie po kolejnym aucie (16:14) został zmieniony przez Kamila Semeniuka. Nieco wcześniej (9:7) Tomasz Fornal skręcił staw skokowy. Po zabiegach fizjoterapeutów ambitny przyjmujący wrócił na boisku. Wprawdzie dograł tego seta, ale w następnym, przy stanie 2:2, sam poprosił o zmianę; na boisko wszedł Leon. Staw skokowy przyjmującego został obłożony lodem, zaś Leon starał się jak mógł go zastąpić.
Po łatwo wygranym 2. secie w kolejnym w końcowych fragmentach znów rozgorzała twarda walka. Po ataku Sasaka oraz bloku Kochanowskiego nasi siatkarze objęli prowadzenie 22:20. A potem Brazylijczycy popełnili trzy błędy, które pomogły nam zamknąć ten mecz.
Odwrócone role
Kontuzjowany Fornal nie był w stanie wyjść na boisko w finałowym meczu przeciwko Włochom. Tym lepiej pokazuje to, że Nikola Grbić ma komfort pracy, bo nie dość, że dysponuje wyrównanym zespołem, to jeszcze takim, który potrafi się skoncentrować w najtrudniejszych momentach. Pod nieobecność Fornala w roli skrzydłowych wystąpił duet Leon – Semeniuk. I trzeba dodać, że spisał się wręcz znakomicie. Leon w pełni się zrehabilitował za przeciętne wcześniejsze występy. Natomiast Semeniuk po raz wtóry udowodnił, że w każdej chwili można na niego liczyć.
A Sasak? Tym razem miał zdecydowanie słabszy dzień. W ataku grał zbyt szablonowo, nerwowo, stąd też posyłał piłkę w aut bądź był blokowany. Tym razem role się odwróciły Leon błyszczał, zaś atakujący by w jego cieniu.
Przygotowanie mentalne odegrało kolosalną rolę. Polscy siatkarze pojawili się na boisku z zadaniem walki o każdą piłkę. I tak też było. Początkowo prowadzili na czterema punktami, ale Włosi stratę szybko odrobili i gra toczyła się punkt za punkt. W końcu po akcji Leona objęliśmy prowadzenie 23:21, po czym brakujące dwa dorzucili Kochanowski i Semeniuk.
W kolejnej partii nasi siatkarze solidnie punktowali, dzięki czemu relatywnie wysoko prowadzili. W połowie seta mistrzowie świata popełnili niebywały błąd w... ustawieniu! Był to dowód na to, że są mocno „rozklejeni”. Skończyło się na pewnej wygranej Biało-czerwonych. A – jak się okazało - ostatnia odsłona była popisem w wykonaniu Biało-czerwonych. Wygrana z tak klasowym zespołem do 14 nie wymaga komentarzy.
Po meczu była ogromna radość, bo przecież dla wielu naszych siatkarzy było to pierwsze zetknięcie się z imprezą tej rangi. I od razu zostali nagrodzeni złotymi medalami. To świetny bodziec do dalszej pracy i warto zauważyć, że rywalizacja o miejsce w drużynie na MŚ będzie jeszcze większa!
Słoweńska niespodzianka
Odmłodzony zespół Słowenii sprawił w Ningbo sporą niespodziankę, wygrywając w ćwierćfinale z mistrzem olimpijskim, Francją 3:1. Jednak w kolejnych potyczkach dzielnie walczący Słoweńcy ponieśli porażki: w półfinale z mistrzami świata Włochom 1:3, zaś w meczu o brązowy medal również 1:3 Brazylii.
W pierwszym z wymienionych meczów Alessandro Michieletto pokazał, że jest liderem świetnie prezentującej się ekipy trenera De Giorgiego. Nie tylko jej najskuteczniejszym zawodnikiem, ale również z perfekcyjnym przyjęciem, blokiem oraz zagrywką. W meczu ze Słoweńcami zdobył 26 pkt, w tym 19 atakiem, 4 blokiem oraz 3 zagrywką.Włosi oddali rywalom seta, bo chyba ich nieco zbagatelizowali. Ale w kolejnych odsłonach wszystko wróciło do normy. Ostatnia odsłona była demonstracją siły.
W meczu z Brazylią o miejsce na podium Słoweńcy już mocno odczuwali trudy tej imprezy. Trener Fabio Soli musiał rotować składem, bo zawodnicy nie wytrzymywali tempa gry. Niemniej twardo walczyli o jak najlepszy rezultat i choć w 1. secie przegrywali, to w końcowych fragmentach wykazali się sporą odpornością psychiczną i zdołali wygrać. W kolejnej odsłonie uwidoczniła się przewaga Canarinhos, którzy dość łatwo doprowadzili do remisu. Potem Słoweńcy raz jeszcze się poderwali, ale przy remisie 23:23 wzięło górę doświadczenie podopiecznych trenera Rezende. Opór Słoweńców został złamany i po 4 latach przerwy Canarinhos znów znaleźli się na podium. Po złocie w 2021 roku, tym razem cieszą się z brązowego medalu Ligi Narodów. Słoweńcy zajęli miejsce tuż za podium, ale mają satysfakcję, że pomieszali szyki faworytom. Zwłaszcza wygrana z Francją jest niezwykle cenna!
Półfinały
◼ Brazylia – Polska 0:3 (26:28, 19:25, 21:25)
BRAZYLIA: Fernando (4), Honorato (2), Judson (3), Alan Souza (2), L. Bergmann (3), Flavio (6), Maique (libero) oraz Darlan (16), Lucarelli (2), Arthur (4), Matheus (4), G. Matheus Trener Bernardo REZENDE.
POLSKA: Komenda (1), Leon (9), Kochanowski (10), Sasak (19), Fornal (9), Nowak (1), Popiwczak (libero) oraz Bednorz, Jakubiszak, Semeniuk (6). Trener Nikola GRBIĆ.
Sędziowali: Sinisa Ovuka (Bośnia i Hercegowina) i Iwajło Iwanow (Bułgaria). Widzów 6000.
Przebieg meczu
I: 8:10, 13:15, 16:20, 24:25, 26:28.
II: 8:10, 10:15, 16:20, 19:25.
III: 10:9, 13:15, 17:20, 21:25.
Bohater - Kewin SASAK.
◼ Włochy – Słowenia 3:1 (25:22, 22:25, 25:21, 25:18)
WŁOCHY: Giannelli (3), Michieletto (26), Anzani (4), Rychlicki (11), Lavia (12), Gargiulo (9), Balaso (libero) oraz Sbertoli, Bottolo, Galassi (7), Romano (9). Trener Ferdinado DE GIORGI.
SŁOWENIA: Planinšič (2), Ž. Štern (11), Kozamernik (10), T. Štern (9), Možič (14), Štalekar (8), Kovačič (libero) oraz Kržič, Bračko, Mujanovič (9), Najdič. Trener Fabio SOLI.
Sędziowali: Lassi Denny Francisco Cespedes (Dominikana) i Władimir Simonovic (Szwajcaria). Widzów 6000.
Przebieg meczu
I: 10:8, 15:13, 20:17, 25:22.
II: 8:10, 11:15, 13:20, 22:25.
III: 10:8. 15:14, 20:17, 25:21.
IV: 10:9, 15:10, 20:13, 25:18.
Bohater – Alessandro MICHIELETTO.
O 3. miejsce
◼ Brazylia – Słowenia 3:1 (23:25, 25:20, 25:23, 25:19)
BRAZYLIA: Fernando (2), Honorato (5), S. Matheus (11), Alan Souza (18), Lucarelli (7), Flavio (8), Maique (libero) oraz Darlan (4), Adriano, Arthur (9), G. Matheus. Trener Bernardo REZENDE.
SŁOWENIA: Planinšič (2), Ž. Štern (5), Kozamernik (5), T. Štern (10), Možič (21), Kržič, Kovačič (libero) oraz Štalekar (5), Mujanovič (9), Najdič. Bračko. Trener Fabio SOLI.
Sędziowali: Iwajło Iwanow (Bułgaria) i Jac-Hyo Choi (Korea Płd.). Widzów 6000.
Przebieg meczu
I: 10:9, 15:14, 20:18, 23:25.
II: 10:6, 15:12, 20:17, 25:20.
III: 5:10, 14:15, 19:20, 25:23.
IV: 9:10, 15:11, 20:13, 25:19.
Bohater – ALAN SOUZA.
Finał
◼ Polska – Włochy 3:0 (25:22, 25:19, 25:14)
POLSKA: Komenda (3), Leon (16), Kochanowski (7), Sasak (6), Semeniuk (14), Nowak, Popiwczak (libero) oraz Bednorz, Jakubiszak (4). Trener Nikola GRBIĆ.
WŁOCHY: Giannelli (1), Michieletto (7), Galassi (4), Rychlicki (4), Lavia (11), Anzani(3), Balaso (libero) oraz Bottolo, Sbertoli, Romano (3), Gargiulo, Porro (1). Trener Ferdinado DE GIORGI.
Sędziowali: Władimir Simonovic (Szwajcaria) i Lassi Denny Francisco Cespedes (Dominikana). Widzów 7200.
Przebieg meczu
I: 10:9, 15:14, 20:19, 25:22.
II: 10:6, 15:12, 20:16, 25:19.
III: 10:5, 15:8, 20:13, 25:14.
Bohater – Kamil SEMENIUK.
Dzisiaj wieczorem siatkarze wracają do kraju i otrzymają kilka dni urlopu. A potem rozpoczynają przygotowania do wrześniowych mistrzostw świata na Filipinach.
(sow)
6 MEDALI zdobyli Biało-czerwoni w 7. startach VLN, w tym dwa złote, srebrny i trzy brązowe.
