Demolka w Madison Square Garden

Nowojorczycy nie zwalniają tempa. O ich sile tym razem przekonali się Sixers.

Kibice Knicks mają co świętować. Ich zespół gra w tych play offach bardzo dobrze. Fot. New York Knicks

NBA

W nocy z poniedziałku na wtorek odbyły się pierwsze półfinały. W Konferencji Wschodniej Knicks rozbili Sixers. Zespól z Filadelfii, który dwa dni wcześniej sensacyjnie wyeliminował Celtics, w Nowym Jorku nie miał za wiele do powiedzenia. Gospodarze wygrali wszystkie cztery kwarty, w pewnym momencie prowadzili nawet 40 punktami. Znakomicie zagrał Jalen Brunson (35 punktów, 8/8 osobiste), OG Anunoby dołożył 18 punktów, trafiając 7 z 8 rzutów, natomiast Karl-Anthony Towns i Mikal Bridges zdobyli po 17 „oczek”.

Knicks zostali pierwszą drużyną w historii NBA, która wygrała trzy kolejne mecze w postseason różnicą co najmniej 25 punktów. – Gramy dobrze, ale to nie będzie miało znaczenia, jeśli nie znajdziemy sposobu na odniesienie kolejnych trzech zwycięstw. Musimy po prostu trzymać się wyznaczonego zadania – na chłodno komentował Towns.

Po tym, jak przegrywali 1:2 w serii z Atlantą, Knicks wygrali cztery kolejne spotkania łączną różnicą 135 punktów. Według danych Sportradar są pierwszą drużyną od sezonu 1996/97 (od kiedy prowadzone są szczegółowe statystyki meczowe), która prowadziła w trzech kolejnych meczach play off różnicą co najmniej 30 punktów.

Brunson podkreślił, że koncentracja i dbałość o szczegóły w grze Knicks uległy poprawie od momentu, gdy musieli gonić wynik w poprzedniej serii. – Oczywiście przełożyło się to na wysokie zwycięstwa, ale ta dbałość o detale pomoże nam również w wyrównanych końcówkach – stwierdził rozgrywający Nowojorczyków.

Ani minuty nie zagrał Jeremy Sochan. Nasz zawodnik pojawił się w protokole kontuzjowanych z powodu nadwyrężenia ścięgna udowego. Uraz wydaje się drobny, bo zawodnik był na ławce rezerwowych i w razie problemów miał być do dyspozycji trenera.

Wielkie emocje towarzyszyły otwarciu serii półfinałowej w San Antonio, gdzie Spurs ulegli dwoma punktami Minnesocie. Zaskoczeniem był powrót Anthony Edwardsa do składu Timberwolves. Spodziewano się, że ten koszykarz opuści co najmniej dwa pierwsze mecze serii po tym, jak 25 kwietnia doznał stłuczenia kości i urazu lewego kolana w czwartym meczu pierwszej rundy przeciwko Denver. Tymczasem 24-latek wszedł na boisko z ławki rezerwowych, w 25 minut zdobył 18 punktów i wydatnie pomógł drużynie zdobyć cenną wyjazdową wygraną. – Nikt nie spodziewał się, że zagra. To pokazało poziom jego oddania koszykówce. Nie tylko grze, ale kolegom z drużyny. To znaczyło dla nas bardzo wiele – mówił po meczu weteran Timberwolves Mike Conley.

Goście wygrali, mimo że rewelacyjne zawody rozegrał Victor Wembanyama. Lider Spurs zanotował 11 punktów, 15 zbiórek i... 12 bloków. Ta ostatnia liczba to nowy rekord fazy play off! Wemby jest dopiero trzecim zawodnikiem, który zdobył triple-double w play offach z uwzględnieniem bloków, odkąd liga zaczęła śledzić tę statystykę w sezonie 1973/74.

Wyniki. New York - Philadelphia 137:98 (1-0), San Antonio - Minnesota 102:104 (0-1).

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się