Demolka na początek

Asseco Resovia jedynie w drugim secie – głównie na własne życzenie – miała kłopoty ze Sportingiem Lizbona.

Yacine Louati z łatwością radził sobie z blokiem Sportingu. Fot. PAP/Darek Delmanowicz

LIGA MISTRZÓW

W grupie D o pierwsze miejsce walczą Asseco Resovia i Aluron CMC Warta Zawiercie. Jurajscy Rycerze we wtorek pokonali bez straty seta Lueneburg i rzeszowianie, by nie stracić szans na pierwszą pozycję też musieli wygrać, najlepiej również bez straty seta. Zadanie nie było zbyt trudne, bo Sporting to zespół przynajmniej o dwie klasy słabszy, co pokazał pierwszy set. Gospodarze wręcz zmietli portugalski zespół z parkietu. Oddali mu zaledwie 9 punktów! To najwyżej wygrana partia w tej edycji Ligi Mistrzów!

Wydawało się, że w kolejnych setach gospodarze wygrają równie łatwo, ale w drugim nastąpiła zmiana ról. Portugalczycy świetnie serwowali i długo prowadzili. Nasi siatkarze z kolei popełniali mnóstwo prostych błędów. Przede wszystkim przestali trafiać z pola serwisowego. Nie potrafili też postawić skutecznego bloku, który w pierwszej odsłonie był ich mocną stroną. Sporting prowadził już 19:15 i trener Asseco Resovii, Massimo Botti, zmuszony był poprosić o przerwę. Widmo przegranej na rzeszowian podziałało mobilizująco. Odrabianie strat zaczął Klemen Cebulj, serwując dwa asy. Kolejnego dołożył Jakub Bucki, a bardzo aktywny Yacine Louati przebił się przez blok rywali. Zrobiło się 23:22 dla Asseco Resovii i było to jej pierwsze prowadzenie w drugim secie. W zwycięstwie w drugiej odsłonie pomógł jej też Sergiej Grankin. Doświadczony rosyjski rozgrywający w kluczowym momencie popełnił katastrofalny błąd, nie trafił w pole gry przy próbie zaskoczenia kiwką z drugiej piłki. W trzeciej odsłonie Rzeszowianie znów zdecydowanie dominowali i pewnie ją wygrali.

- Nie wiem co się wydarzyło w drugim secie, ale fajnie że się wydarzyło. Dobrze, że portugalski zespół się postawił i nie był to jednostronny mecz. Fajnie, że musieliśmy gonić wynik, a jeszcze fajniejsze było, że wygraliśmy bez straty seta – ocenił Jakub Bucki.

Grupa D

◼ Asseco Resovia – Sporting Lizbona 3:0 (25:9, 25:23, 25:19)

RZESZÓW: Janusz (1) Cebulj (8), Demyanenko (7), Bucki (12), Louati (19), Sapiński (3), Shoji (libero) oraz Zatorski, Potera (libero), Graham, Nowak, Poręba (4). Trener Massimo BOTTI.
SPORTING:
Grankin, Pokersnik (3), Semedo Tavares (3), Jensen (6), Garcia Martins (12), Aguedier (9), Perrin (libero) oraz Pereira, Galabov, Valencia Gonzalez (2), Cruz Sousa (libero), Velazquez Escalante. Trener Joao COELHO.
Sędziowali:
Andrea Puecher (Włochy) i Blaż Markelj (Słowenia). Widzów 1950.

Przebieg meczu
I: 10:2, 15:4, 20:9, 25:9.
II: 8:10, 12:15, 19:20, 25:23.
III: 10:3, 14:7, 20:13, 25:19.
Bohater – Yacine LOUATI.


1. Zawiercie

3

9

3/0

9:1

2. Rzeszów

3

6

2/1

7:3

3. Lueneburg

3

3

1/2

3:7

4. Sporting

3

0

0/3

1:9

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się