Defensywne zawahanie

Ostatnie wyniki GKS-u Katowice pokazują, jak ważna jest trójka podstawowych defensorów w zespole Rafała Góraka.

Po kilkutygodniowej przerwie Marten Kuusk może wrócić na ekstraklasowe boiska. Fot. Artur Kraszewski/PressFocus

GKS KATOWICE

Z biegiem sezonu szkoleniowiec GieKSy ustawił linię defensywy złożoną z zawodników, którzy dobrze ze sobą współpracują. Na początku rozgrywek postawił na Aleksandra Komora, Arkadiusza Jędrycha i Lukasa Klemenza. Po trzech meczach zdecydował się na zmianę i zamiast Klemenza na murawie w meczu z Piastem pojawił się Marten Kuusk. Kolejny i ostatni test został przeprowadzony w starciu z Motorem Lublin u siebie, gdy bramkarz Dawid Kudła miał przed sobą trio Kuusk-Jędrych-Klemenz. Obrońcy spisali się na tyle dobrze (mecz zakończył się wynikiem 0:0), że stali się nie do zastąpienia. Gdy byli w pierwszym składzie, GieKSa wygrywała z Jagiellonią (3:1), Pogonią Szczecin (3:1) czy Puszczą Niepołomice (6:0). Oczywiście zdarzały się też wpadki (m.in. porażka 0:1 z Zagłębiem Lubin), ale katowicka defensywa spisywała się po prostu nieźle.

Słabo bez kompletu

Wiele natomiast zmieniło się po październikowej przerwie reprezentacyjnej. Zaczęło się co prawda nie najgorzej, bo od bezbramkowego remisu ze Śląskiem. Później jednak nadeszła porażka z Legią (1:4), gdy wszyscy podstawowi defensorzy byli na placu gry. Warto jednak podkreślić, że „Wojskowi” byli w takiej formie, że trudno w stu procentach obwiniać za tę porażkę defensorów. Natomiast w kolejnych tygodniach przekonaliśmy się, że bez jednego z graczy (Kuuska, Jędrycha albo Klemenza) obrona z Katowic radzi sobie po prostu słabo. Najpierw straciła dwa gole w pucharowym meczu z Unią Skierniewice (spotkanie zakończyło się przegraną 1:2), gdy obok Kuuska i Jedrycha stanął Bartosz Jaroszek. Przy pierwszej stracie obrońcy nie mieli wiele do powiedzenia, bo bramka padła po strzale z rzutu wolnego. Jednak przy drugim golu obrona zawaliła sprawę, bo wystarczyło jedno długie podanie, żeby zawodnik przeciwnika znalazł się w sytuacji sam na sam.

Błędy komunikacyjne

Następnie katowiczanie musieli poradzić sobie bez Kuuska, który w Skierniewicach doznał kontuzji. W jego miejsce szkoleniowiec wprowadził Alana Czerwińskiego i GieKSa przegrała z Koroną Kielce 1:2. Brak zrozumienia partnerów z zespołu był widoczny przede wszystkim w pierwszej połowie, gdy cała trójka defensywna popełniła błąd komunikacyjny, który spowodował, że Wiktor Długosz wpadł w pole karne i wywalczył „jedenastkę” dla swojego zespołu. Na tym problemy w obronie GieKSy się nie skończyły. Na koniec zmagań przed listopadowymi meczami reprezentacji drużyna ze stolicy województwa śląskiego pojawiła się w Krakowie. Z Cracovią wystąpili ci sami defensorzy, co w starciu ze „Scyzorami”, a GieKSa co prawda wygrała, ale straciła aż trzy bramki.

Pole do poprawy

Jest to więc pewien problem, z którym muszą zmierzyć się katowiczanie. Nie wiadomo, czy będą w stanie poprawić szczelność obrony jeszcze przed końcem roku. Jeśli nie, będzie to z pewnością jedno z zadań na zbliżający się nieubłaganie okres zimowej przerwy. GieKSa do tej pory straciła 22 bramki w lidze i tylko cztery mecze z 15 zakończyła z czystym kontem. Liczba po stronie strat nie jest oczywiście fatalna. Lechia, Puszcza, Motor czy nawet Cracovia straciły więcej bramek. Z drugiej strony Lech, który jest liderem, stracił tylko 12 goli, a trzeci w tabeli Raków tylko sześć! Jest więc pole do poprawy, a podstawą będzie powrót do zdrowia Martena Kuuska, który już w 1. lidze udowadniał swoją przydatność w zespole GKS-u. Estończyk wrócił do treningów z drużyną i jeśli będzie się na tyle dobrze czuł, zapewne zagra w najbliższej rywalizacji z Lechem Poznań.

Kacper Janoszka