Debiut ze znakami zapytania

Cała piłkarska Polska czeka na pierwszy oficjalny mecz Łukasza Piszczka w roli trenera tyszan.

Stal Rzeszów sprawdzi, co przez ostatnie dni wypracował w GKS-ie Łukasz Piszczek. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus

GKS TYCHY

Na początek dobre informacje. Piszczek jako asystent Nuriego Sahina w Borussii Dortmund pracę szkoleniową w sezonie 2024/25 rozpoczął znakomicie. W pierwszych 5 spotkaniach BVB odnotowała 4 zwycięstwa przedzielone remisem. Również debiut w roli trenera KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój na starcie tego sezonu w III lidze wypadł pomyślnie, bo Niebiesko-biali wygrali wyjazdowy mecz z LZS-em Starowice.

Na co go stać?

Teraz jednak 66-krotny reprezentant Polski staje przed zupełnie nowym wyzwaniem. Przejął drużynę w kryzysie. GKS Tychy jest w strefie spadkowej, a na drodze Trójkolorowych staje Stal Rzeszów. Co prawda zespół Marka Zuba gra w kratkę, ale jest chwalony za dobre połączenie doświadczonego kręgosłupa z młodzieńczą fantazją w grze ofensywnej.

– Dla nas jest ważne to, żeby drużyna w defensywie zdecydowanie poprawiła swoją grę – zapowiedział trener tyszan, przejmując zespół. – Poczyniliśmy ku temu pierwsze kroki. Myślę, że to będzie widoczne już w Rzeszowie. Mam doświadczenie zdobyte przez pracę z różnymi trenerami, których obserwowałem pod kątem zarządzania grupą i prowadzenia drużyny. Może ktoś z boku mówi sobie: „Piszczek wychodzi w Polskę i wreszcie pokaże, na co go stać”. Ale ja do tego podchodzę bardzo spokojnie: nie wszystko będzie od razu funkcjonować. Zdajemy sobie sprawę, w jakim miejscu tabeli jesteśmy, ale ja nie biorę pod uwagę, że możemy spaść z ligi. Do rozegrania jest jeszcze 18 spotkań i sporo punktów do zdobycia. Myślę, że zdobędziemy ich tyle, żeby się utrzymać.

Skąd brać nadzieję?

Czy zdobywanie punktów przez tyszan rozpocznie się już w sobotę w Rzeszowie? Powodów, dla których znak zapytania na końcu zdania rośnie i rośnie, jest kilka. Do wielkiej niewiadomej, jaką jest sama osoba nowego trenera i jego umiejętność prowadzenia drużyny, dochodzą także solidność rywala i dotychczasowe słabe rezultaty tyszan, którzy ostatni raz ze zwycięstwa cieszyli się... 21 sierpnia. W następnych 11 spotkaniach – licząc z pucharową kompromitacją z III-ligowym Zawiszą Bydgoszcz – ponieśli 10 porażek i raz zremisowali. Na czym więc kibice z Tychów – wybierający się do Rzeszowa pociągiem specjalnym – mogą opierać nadzieję na przełamanie fatalnej serii?

– Mieliśmy okazję popracować nad aspektami, które do tej pory nie funkcjonowały w naszej grze – zapewniał Julian Keiblinger, który w zespole GKS-u jako jeden z nielicznych regularnie wychodził do tej pory w wyjściowej jedenastce. – Trener Piszczek jako zawodnik występował na tej samej lub podobnej pozycji co ja, więc osobiście mogę się od niego dużo nauczyć. W sobotę spodziewam się intensywnego spotkania. Do zimowej przerwy pozostały jeszcze tylko trzy tygodnie i chcemy je wykorzystać najlepiej jak potrafimy.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się