Debiut z punktem

Jarosław Skrobacz rozpoczął pracę w Odrze od remisu ze Zniczem.

Jarosław Skrobacz zadebiutował jako trener Odry Opole. Fot. Norbert Barczyk / PressFocus

W zaległym meczu 10. kolejki Odra zremisowała ze Zniczem Pruszków. Dla opolan było to spotkanie wyjątkowe, bo pierwszy raz niebiesko-czerwoni wybiegli na boisko prowadzeni przez Jarosława Skrobacza, który zastąpił Radosława Sobolewskiego.

Co się odwlecze to nie uciecze...

Zmianę na stanowisko trenera było widać doskonale nie tylko po roszadach w wyjściowej jedenastce, w której w porównaniu z ostatnim meczem w Krakowie zabrakło Wojciecha Błyszki i Michała Osipiaka. Szkoleniowiec, który przeprowadził zaledwie jeden trening, żeby poznać swoją nową drużynę, zdołał jej zaszczepić gen ofensywny. To dzięki niemu piłkarze z Opola od pierwszych sekund ruszyli do ofensywy i w niczym nie przypominali siebie z katastrofalnego występu pod Wawelem, gdzie ani razu nie zdołali zagrozić bramce Wisły.

Efektem odważnych ataków najpierw było kilka niecelnych strzałów, aż wreszcie w 21. minucie doczekaliśmy się pierwszej okazji bramkowej. Po składnej akcji, piłka po podaniu Artura Pikka dotarła do Szymona Szklińskiego, a 18-letni opolanin mając tylko 8 metrów do bramki celnie uderzył. Piotr Misztal był jednak czujny i nogą odbił futbolówkę.

Co się odwlecze… Bramkarz skapitulował 10 minut później gdy po zagraniu Szklińskiego pozostawiony bez opieki Edvin Muratović strzelił z 10. metra i zapewnił gospodarzom prowadzenie, bo tym razem golkiper przyjezdnych się nie popisał.

Po przerwie także pierwsza akcja należała do piłkarzy Odry, ale Rafał Niziołek przestrzelił z dystansu, ale później Znicz napędzany zmianami atakował coraz mocniej. Nadział się wprawdzie na kontrę, ale po przechwycie Niziołka strzał Tomasza Przikryla z 7. metra obronił Misztal.

Ta niewykorzystana okazja zemściła się w 78. minucie. Wtedy to bowiem wprowadzony do gry niespełna kwadrans wcześniej Dawid Olejarka huknął z 20. metra. W efekcie jedynym celnym strzałem pruszkowian w tym spotkaniu ustalił wynik.

Zmarnowana szansa juniora

Wprawdzie z remisu nie byli zadowoleni ani miejscowi, ani przyjezdni, ale kolejna bomba 22-letniego pomocnika drużyn z Pruszkowa trafiła w… plecy jego kolegi z zespołu Daniela Stanclika więc Artur Haluch mógł odetchnąć z ulgą. Natomiast po drugiej stronie boiska królował doświadczony kapitan Znicza. 37-letni bramkarz na początku doliczonego czasu gry skuteczną interwencją na przedpolu uprzedził Muratovicia próbującego zamknąć akcję po dośrodkowaniu Dawida Czaplińskiego. Chwilę później jeszcze Dawid Wolny mocno uderzył z 20. metra i znowu Misztal mógł się wykazać. Tym razem odbił jednak piłkę wprost pod nogi nadbiegającego Oskara Zawady, ale 17-latek będący w kręgu zainteresowania trenerów reprezentacji do lat 19, źle przystawił stopę do futbolówki 7 metrów przed bramką. Piłka minęła cel więc została zmarnowana znakomita okazja, żeby junior zapewnił Odrze zwycięstwo, został królem szatni i uszczęśliwił kibiców oraz Jarosława Skrobacza.

Jerzy Dusik