Debiut w kadrze
Życie na obozie zimowym toczy się w dwóch płaszczyznach: na boisku podczas treningów i sparingów oraz poza nim, w rozmowach z menedżerami i prezesami klubów na temat nowych kontraktów i transferów.
Rafał Gikiewicz chciałby jeszcze w Widzewie pograć. Czy tak będzie? Fot. Dawid Figura / Press Focus
Widzew na środę umówił aż dwa mecze kontrolne – z Duklą Praga i CSKA Sofia, kiedyś klubami europejskiej czołówki, dzisiaj wzbudzającymi już tylko nostalgię za dawnymi sukcesami.
Spore straty
„Wojskowi” z Pragi, którzy już dawno przeszli do cywila i z armią nie mają nic wspólnego, są dopiero na 15. miejscu w czeskiej ekstraklasie (a przez dłuższy czas byli nawet w II lidze). Dlatego lepiej wspominać ich potyczki z Górnikiem w 1963 roku (2:0 dla zabrzan i 1:4 w rewanżu) i rok później (4:1 dla Dukli, a potem 0:3 i 0:0 oraz wygrane przez Duklę losowanie) oraz Polonią Bytom w finale Pucharu Ameryki 1965 (1:1 i 2:0 dla bytomian). CSKA, też kiedyś silny, armijny klub, oczko w głowie władz, 31-krotny mistrz Bułgarii, któremu Górnik też nie dał rady w Pucharze Europy 1966 (0:4 i 3:0), stracił na jakiś czas ligową licencję, ale w poprzednim sezonie był znów wicemistrzem, a teraz jest na 8. miejscu.
Trener Daniel Myśliwiec musi więc wystawić dwie jedenastki na całe 90 minut i choć na obozie jest więcej niż 22 piłkarzy, mogą być problemy z obsadą poszczególnych pozycji. Zwłaszcza z obroną, w której dzisiaj brakuje z różnych powodów Hajriziego i Nunesa, oraz Kastratiego, Ibizy i Krajewskiego, kontuzjowanych już na obozie. Do Turcji ściągnięto więc w trybie awaryjnym 17-letniego Piotra Gajewskiego z zespołu juniorów oraz 21-letniego Greka Polydefkisa Volanakisa, który z rodzinnych Salonik wyjechał w wieku 17 lat i grał (ostatnio w ekstraklasie) w Zemplinie Michalovce na Słowacji. Już jednak przed tą plagą kontuzji było w Widzewie kiepsko z defensywą, o czym świadczy 30 straconych bramek w meczach ligowych i pucharowych. Kolejne siedem goli wbili Widzewowi rywale w drugim meczu sparingowym w Turcji, przegranym 4:7 (!) z Zagłębiem Lubin. Grano 4x30 minut, ale po regulaminowych 90 minutach też było już 2:5. Sami Mateusz Żyro i Luis Silva na środku nie udźwigną ciężaru gry w defensywie.
Nie Probierz, a Nawałka
Teraz o drugiej płaszczyźnie obozowego życia – rozmowach kontraktowych i transferowych, bo do części rozrywkowej się nie wtrącamy. Jak wytłumaczyć kibicom sprzeczność między deklaracjami konsekwentnej budowy coraz silniejszej drużyny a odejściem dwóch zawodników, którzy stanowią sportowy i mentalny trzon zespołu? Kontrakty kończą się wszak Rafałowi Gikiewiczowi i Imadowi Rondiciowi (strzelił Zagłębiu dwa gole). Obaj specjalnie do odejścia z Widzewa się nie palą i pograliby jeszcze w Łodzi, ale na swoich zasadach. Nie chodzi nawet o wysokość gaży, a o sposób zatrudnienia: czy w charakterze „świadczących usługi piłkarskie”, czy też z umową o pracę z wszystkimi jej konsekwencjami po stronie pracodawcy. Klub wolałby tańsze dla niego samozatrudnienie, ale bywają piłkarze, którzy myślą też o przyszłości. Negocjacje trwają.
Gikiewicz był kilka razy powoływany w przeszłości do kadry, w reprezentacji nigdy jednak nie zagrał. Nie można wykluczyć, że szansę da mu teraz… nie Michał Probierz, a Adam Nawałka, który zaproponował bramkarzowi Widzewa występ w meczu piłkarskich legend Polski i Brazylii 21 czerwca na Stadionie Śląskim! Zagrać mają między innymi Błaszczykowski, Grosicki, Krychowiak, Peszko, Pazdan, Wawrzyniak, Piszczek, Glik, Fabiański z kadry Nawałki z mistrzostw Europy 2016 roku, a zaproszenie Gikiewicza to premia za jego gotowość do gry w reprezentacji w tamtym czasie.
Wojciech Filipiak
