Dawno ich tu nie było

Trafienie do grupy z gospodarzem ma dwie strony medalu: z jednej jest ona zazwyczaj na papierze łatwiejsza, ale z drugiej trzeba mieć z tyłu głowy, że miejscowym będą pomagać ściany.

Czesi wracają na mundial po 20 latach. Czy nasi sąsiedzi okażą się czarnym koniem imprezy?/Fot. IMAGO

Grupa A wydaje się jedną z najciekawszych, bo kompletnie… nie widać w niej faworyta. Za to wszyscy są już mocno wygłodniali sukcesu i chętni sprawiać niespodzianki.

Czesi na mundial wracają po 20 latach nieobecności, co już samo w sobie jest sukcesem. W XXI wieku na najważniejszej sportowej imprezie świata zagrali zaledwie raz, w 2006 roku w Niemczech. Naszą kadrę prowadził wtedy Paweł Janas, nie ma co czarować – dawno temu. Nasi południowi sąsiedzi przeważnie dobrze wypadali na mistrzostwach Starego Kontynentu, ale mundial? To nie była ich bajka. W Czechach mówi się, że w piłkę grają tam ci, którzy byli za słabi do hokeja, ale dzisiaj to już raczej stereotyp niemający wiele wspólnego z rzeczywistością. Faktem jest, że gdyby piłkarze mieli pozycję równą w świecie hokeistom – kibicowałoby im z pewnością więcej „fanousków”. Warto przypomnieć, że bilet dla Ameryki Północnej wywalczyli w niesamowitych okolicznościach. W grupie niczym wielkim nie zaimponowali, zajęli drugie miejsce za Chorwacją, a w barażach czekały ich dwa „karne” horrory z happy endem – najpierw z Irlandią, potem z Danią.

Najbardziej przewidywalna drużyna turnieju? Meksyk na mundialach gra częściej niż Anglicy czy Hiszpanie, ale nie potrafi na nim odnieść sukcesu. Od 1994 roku, a więc poprzednich mistrzostw w Ameryce, udział kończyli zawsze w 1/8 finału. Jako gospodarze (jako jedyni trzeci raz w historii) z pewnością chcieliby więcej, ale może to być mission impossible. Meksykanie mogą pochwalić się najmłodszym uczestnikiem mundialu – Gilberto Mora w dniu inauguracji będzie miał zaledwie 17 lat i 240 dni.

Koreańczycy rządzą w Azji, ale na mundialu wciąż żyją czwartym miejscem sprzed 24 lat, gdy wspólnie z Japonią organizowali zmagania. Zbliżenie się do tamtego osiągnięcia wydaje się nierealne, a już samo wyjście z grupy będzie umiarkowanym sukcesem.

„Bafana Bafana”, jak się określa reprezentację RPA, zapisali się w historii jako jedyny gospodarz mundialu, który nie zdołał nawet wyjść z grupy. Był to zresztą ich ostatni występ na imprezie tej rangi. Reprezentacja kraju, który przez 16 lat (1976-92) był wykluczony na margines futbolowego świata ze względu na apartheid, i teraz uznawana jest za jednego z outsiderów, a wyjście z grupy będzie ogromnym sukcesem.

Spotkanie RPA – Meksyk już w czwartek zainauguruje kolejny mundial. Co ciekawe, taki sam mecz otwarcia mieliśmy 16 lat temu podczas afrykańskiego turnieju. Mistrzem Polski wtedy również był Lech Poznań. Czy historia się powtórzy, a po złoto drugi raz w historii sięgnie Hiszpania?

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się