Czy wróci na łono drużyny?
Hubert Hurkacz odwrócił losy meczu w Bazylei z Zizou Bergsem. Nowy kapitan polskiej drużyny daviscupowej chce, by „Hubi” poprowadził Biało-czerwonych do finałów tych rozgrywek.
Wrocławianin potrafił wyjść we wtorek z dużych tarapatów. Fot. IPA/SIPA USA / Press Focus
Rozstawiony z numerem 10. Hubert Hurkacz awansował do drugiej rundy turnieju ATP 500 w Bazylei. Polski tenisista wygrał z Zizou Bergsem 3:6, 6:3, 6:4.
28. w światowym rankingu Hurkacz stoczył wyrównany pojedynek z notowanym 11 pozycji niżej przeciwnikiem, który niedawno pokonał Carlosa Alcaraza. W każdym z trzech setów doszło do jednego przełamania i chociaż początkowo nieco gorzej prezentował się Polak, to w drugiej i trzeciej partii to on był lepszy od Belga.
Bronił break pointów
W drugim gemie decydującego seta Wrocławianin bronił od stanu 0-40 trzech break pointów, ale świetnie uratował się przed przełamaniem, a sam przełamał Bergsa w kolejnym gemie, co wystarczyło do sukcesu. Mecz zakończył 13. asem po blisko dwóch godzinach.
Był to drugi pojedynek tych tenisistów i jednocześnie drugi w tym roku. W obu triumfował Wrocławianin – poprzednio podczas tegorocznego Australian Open, choć Bergs był bliski prowadzenia 2-0 w setach.
Kolejnym rywalem 29-letniego Hurkacza w Bazylei będzie wracający do rywalizacji po długiej przerwie spowodowanej poważną kontuzją Holger Rune. O sześć lat młodszy Duńczyk – trzy lata temu numer 4 na świecie, a dziś w rankingu na pozycji... 1202. – w pierwszej rundzie wygrał z Francuzem Quentinem Halysem 6:4, 6:7 (2-7), 7:6 (7-5).
Wielki potencjał
„Hubi” coraz lepiej radzi sobie w turniejach ATP, ale unika występów w reprezentacji w rozgrywkach Pucharu Davisa. Na zmianę tej sytuacji mocno liczy nowy kapitan Biało-czerwonych Marcin Matkowski. We wrześniu w Brisbane Polacy – bez Hurkacza w składzie – przegrali z Australią 1:3 i stracili szansę na grę w kwalifikacjach do przyszłorocznego turnieju finałowego Pucharu Davisa.
Zdaniem nowego kapitana polska drużyna ma wielki potencjał i stać ją na lepsze wyniki niż ostatnio, pod warunkiem, że będą grać w niej wszyscy czołowi tenisiści.
– Będę rozmawiał ze wszystkimi zawodnikami. Wiadomo, że Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak to nasi dwaj podstawowi singliści. Chciałbym, żeby byli do mojej dyspozycji w każdym meczu, podobnie jak Janek Zieliński, Maks Kaśnikowski czy Karol Drzewiecki. Hubert w ostatnim czasie nie zagrał w paru meczach, ale myślę, że miała na to wpływ kontuzja w 2024 roku, której doznał na Wimbledonie. Zdrowie zawodnika zawsze jest najważniejsze. Jeżeli będzie zdrowy, to myślę, że podobnie jak reszta chętnie będzie przyjeżdżał na Puchar Davisa – stwierdził Matkowski.
– Dla mnie nie ma problemu Huberta. Wszyscy zawodnicy mają czystą kartę i z każdym będę rozmawiał. Z tego, co pamiętam, Hubert i Kamil bardzo chętnie zawsze przyjeżdżali na mecze i dawali z siebie wszystko. Myślę więc, że będzie tak samo również w przyszłych latach – dodał popularny „Matka”.
Marzy się finał
Polacy do rywalizacji w Pucharze Davisa wrócą w lutym przy okazji meczu fazy play off Grupy Światowej I z Dominikaną.
– Pierwszy mecz będzie 6-8 lutego w Polsce. Lokalizacja nie jest jeszcze ustalona. Większość naszych zawodników będzie wtedy wracała z Australii. Dobrze, że udało nam się wylosować drużynę, przeciwko której gramy w Polsce, ponieważ ułatwia to logistykę. Będziemy faworytem, ale do każdego meczu będziemy podchodzić z pokorą. Mecze w Pucharze Davisa rządzą się swoimi prawami, więc musimy być przygotowani jak najlepiej do każdego i wierzę, że tak będzie – oznajmił nowy kapitan.
Długofalowym celem drużyny Matkowskiego jest awans do turnieju finałowego Pucharu Davisa. – Wszystko musi się złożyć, przede wszystkim zdrowie zawodników, trochę szczęścia w losowaniu też jak najbardziej jest potrzebne. Wierzę, że ten cel jest realny i ta grupa zawodników jak najbardziej jest na to gotowa. Tylko wszystko musi się razem w jednym czasie złożyć – stwierdził Marcin Matkowski.
(t, PAP)
