Czy to już?

Wygrany mecz z Pogonią był dla Częstochowian najlepszym, jaki zagrali pod wodzą Łukasza Tomczyka. Czy będą w stanie utrzymać taki poziom?

Patryk Makuch (w środku) ustalił wynik meczu z Pogonią, ale świetny mecz zagrała cała drużyna. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Bo w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało naraz – pisał Tadeusz Boy-Żeleński. W Rakowie Łukasza Tomczyka do tej pory albo zgadzały się momenty niezłej gry na boisku (Zagłębie, Radomiak, Lech), albo wyniki (Bruk-Bet, Avia). W pierwszym przypadku brakowało jednak satysfakcjonującej liczby punktów, w drugim gra była wyjątkowo podła i nieatrakcyjna dla oka.

Zagrali jak z nut

W niedzielnym meczu z Pogonią w końcu zgadzało się wszystko. No prawie, bo nadal zawodzi skuteczność – gdyby Raków wykorzystał tylko 100-procentowe okazje, wygrałby z Portowcami co najmniej 4:0. – Muszą kończyć te sytuacje, bo zawodnikom liczby i asysty są potrzebne. Kreujemy bardzo dużo okazji, od pierwszego meczu z Wisłą w Płocku – przyznawał po meczu szkoleniowiec. Niemniej wygrana 2:0 też jest jak najbardziej w porządku, szczególnie w połączeniu z atrakcyjnym „futbolem na tak” od pierwszego gwizdka sędziego. Tym razem Raków miał pomysł na mecz, chciał zagrać ofensywnie jak nigdy w tej rundzie, a że jeszcze wyjątkowo niedysponowany rywal postanowił pomóc, łapiąc szybko czerwoną kartkę, to wszystkie elementy układanki ułożyły się w naprawdę przyjemny obrazek. Taki Raków chcą oglądać kibice, co potwierdzili głośnym dopingiem. Nie będzie nawet przesadnie wielkim ryzykiem stwierdzenie, że tak ofensywnie i atrakcyjnie dla oka Raków Marka Papszuna nie grał chyba nigdy albo trzeba by się cofnąć do czasów sprzed ekstraklasy.

Aby jednak nie popadać ze skrajności w skrajność – w końcu sami po meczu w Świdniku pisaliśmy, że wicemistrz Polski prezentował się wyjątkowo marnie – drużynie Tomczyka na szerszą ocenę trzeba dać więcej czasu. Kibice zastanawiają się bowiem, czy to chwilowy zryw, czy trwałe wskoczenie na poziom, którego pod Jasną Górą z coraz większą niecierpliwością wypatrywano. Jeśli to drugie – Częstochowianie wracają do gry o tytuł. Tym bardziej że Lech z Jagiellonią w miniony weekend przegrały i przewaga obu nad Rakowem stopniała do zaledwie punktu.

Trener Tomczyk nie ukrywał, że po meczu w Świdniku o pewnych sprawach musiał z drużyną porozmawiać, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że niektóre elementy w grze i przede wszystkim podejściu muszą się zmienić. – Powiedzieliśmy sobie o kilku rzeczach, na które musimy zwrócić uwagę, co musimy poprawić po ostatnich meczach, jakie jest nasze DNA – przyznawał po spotkaniu.

Szybka metamorfoza

Nie wiemy, co szkoleniowiec powiedział piłkarzom, ale efekt był taki, że ci, którzy dotąd raczej nie zawodzili, wyglądali rewelacyjnie, a ci, co do których można było mieć wątpliwości, czy jeszcze chce im się w Częstochowie grać, wyglądali co najmniej przyzwoicie. Najlepszy przykład metamorfozy to Leonardo Rocha. W czwartek wręcz tragiczny, niezorganizowany, strzelający panu Bogu w okno; w niedzielę z wielką energią do gry, nie odstawiał nogi, wracał się, kiedy trzeba, celownik też miał wyraźnie poprawiony. Gola wprawdzie nie zdobył, ale to nie był zły występ. Może kluczem było wystawienie go w podstawowym składzie, ale nie kosztem Brunesa, tylko zagranie na dwóch napastników? Wyglądało to naprawdę obiecująco.

Oczywiste było, że wejście w buty Papszuna w połowie sezonu jest wyjątkowo trudne, ale Tomczyk chyba znalazł własne – wygodniejsze obuwie. Papszun miał wyniki, ale samą grą coraz częściej wszyscy przy Limanowskiego byli zmęczeni i podskórnie potrzebowali zmiany. Jeśli ta okaże się trwała, to przyszła całkiem szybko. Jeśli Tomczyk potrzebował sześciu meczów, aby złapać właściwy rytm swojego Rakowa, to nie była to wygórowana cena, wręcz wyjątkowo promocyjna. Ale jeszcze poczekajmy, ponieważ – jak trafnie podsumował to po ostatnim gwizdku jeden z kibiców – „jeden paprykarz wiosny nie czyni”.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się