Czy piłkarze uwierzą trenerowi?

Wojciech Łobodziński wywołuje do tablicy swych podopiecznych i nie zamierza brać całej odpowiedzialności za kompromitującą postawę zespołu.

Po dwóch tegorocznych meczach o punkty trener Wojciech Łobodziński ma prawo czuć się jak zbity pies. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC

Było źle, a jest tragicznie. Po siódmym z rzędu meczu bez wygranej piłkarze z Sosnowca są w strefie spadkowej drugoligowej tabeli. Po sobotniej porażce 1:4 ze Śląskiem II Wrocław trener Wojciech Łobodziński nie wytrzymał i oświadczył, że nie zamierza brać odpowiedzialności za wynik, a w zasadzie jego brak, tylko na siebie.

Błąd za błędem

- Nie można z wyniku rozliczać tylko trenerów, a w Polsce właśnie tak się dzieje. Najwyższy czas, żeby piłkarze też byli rozliczani. Chciałbym, żeby odpowiedzialność była po równo. Można mieć taktykę, można przekazać w szatni pomysł na mecz, jak wykonywać stałe fragmenty itd. Możemy rozpisać drużynie słabe i mocne strony rywala. Ale to piłkarze potem wychodzą na boisko i wykonują lub nie to, co zostało założone w szatni. Taktyka nie ma jednak znaczenia, jeśli popełnia się błędy indywidualne, a proszę sobie przypomnieć, jak padła większość bramek dla przeciwników w dwóch ostatnich meczach - nie krył irytacji szkoleniowiec Zagłębia.

Woda w ustach

Po kolejnym blamażu piłkarze z Sosnowca nabrali wody w usta i nie chcą komentować tego, co się wydarzyło. Czy po stanowczych słowa trenera pójdą z nim pod rękę, czy też ich drogi się rozejdą? Szkoleniowiec wciąż wierzy w zespół, choć wątpliwości mu nie brakuje... - Kiedy objąłem Zagłębie i miałem serię zwycięstw, to pomyślałem sobie, że ten zespół pójdzie za mną. Obecnie wciąż mam takie przebłyski, bo na treningach widać, że ci zawodnicy chcą, że im bardzo zależy, ale później przychodzi taki mecz jak ten z rezerwami Śląska... Na pewno się nie poddam, ale piłkarze też muszą wierzyć w to, co robią i być świadomi swoich błędów. Jeśli tak się nie stanie, będzie naprawdę źle. Uważam, że wcześniej pokazałem, że znam się na swojej pracy, ale piłkarze muszą w to uwierzyć - podkreślił Wojciech Łobodziński.

Czyny, nie słowa

Zdaniem trenera najlepszą odpowiedzią na obecny stan będą wygrane, choć patrząc na to, co zespół zaprezentował z Sandecją Nowy Sącz i Śląskiem II, trudno o optymizm. - Słowa teraz nie pomogą. Ważne będą czyny. Przed nami kolejny mecz u siebie i kolejna szansa, aby się zrehabilitować i w końcu odpalić. Innej rady nie ma - dodał trener Zagłębia. Trzeba podkreślić, że przed ekipą z Sosnowca cztery mecze z czołowymi drużynami. Na początek Podhale Nowy Targ, z którym zmierzy się w najbliższą sobotę. Do spotkania dojdzie na ArcerolMittal Park, a trzeba przypomnieć, że u siebie zespół trenera Łobodzińskiego przegrał cztery ostatnie mecze! Potem czekają go wyjazdy do Grudziądza i Skierniewic, a następnie domowy mecz z Wartą Poznań. Teoretycznie do zdobycia jest 12 punktów. Po tym, co gracze z Sosnowca zaprezentowali na inaugurację wiosennych zmagań, każde „oczko” wydaje się na wagę złota...

Krzysztof Polaczkiewicz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się