Czy nas zaskoczą?
Po czwartkowych treningach naszych reprezentantów na Trampolino Dal Ben (H 107) są nadzieje i obawy.
Debiutujący na olimpiadzie Kacper Tomasiak liczy na dobry wynik. Fot. Kacper Kirklewski/PressFocus
SKOKI NARCIARSKIE
W kompleksie w Predazzo jakopierwsze do olimpijskiej rywalizacji przystąpią w sobotę panie, które będą walczyć o medale na skoczni normalnej. Na poniedziałek na tej samej skoczni zaplanowano rywalizację mężczyzn, natomiast na wtorek konkurs mikstów. Trzy kolejne konkursy: indywidualne kobiet i mężczyzn oraz duetów odbędą się na dużym obiekcie.
Skocznie przed igrzyskami przeszły gruntowną modernizację, a skoczkowie wcześniej mogli się z nimi zapoznać tylko podczas Letniej Grand Prix. W zimowych warunkach mogli pierwszy raz poskakać podczas czwartkowych treningów. Wystąpili w nich wszyscy oprócz Słoweńców – Domena Prevca, Anże Laniska i Timi Zajca. Nas oczywiście najbardziej interesowały próby Polaków, bo ci odpuścili oprócz Kamila Stocha mistrzostwa świata w lotach oraz konkursy Pucharu Świata w niemieckim Willingen. Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek mieli więc długą, ponadtrzytygodniową przerwę. Opinie na temat takiego sposobu przygotowań do olimpijskiej rywalizacji były różne. Przeważały jednak te, wskazujące, że samo treningowe skakanie na Wielkiej Krokwi niekoniecznie musi dobrze wpłynąć na formę.
Czwartkowe treningi w Predazzo pokazały jednak, że mający dobry sezon Tomasiak nie stracił swojej wartości i w trzech skokach był z naszych reprezentantów najlepszy. Skakał równo i zajął kolejno 7. (97 m), 11. (100,5 m), i 9. (98,5 m) miejsce. Plasował się więc blisko czołówki. Pierwszą serię treningową wygrał Austriak Stefan Kraft (103 m), drugą - Niemiec Felix Hoffmann (102,5 m), a trzecią - Norweg Kristoffer Eriksen Sundal (102 m).
Pozytywnie wypadł Paweł Wąsek, notujący w tym sezonie słabe wyniki. W czwartek w Predazzo był 12. (97,5 m), 10. (99 m) i 22. (99,5 m). Niepokojąca jest dyspozycja Kamila Stocha, który meldował się dopiero w trzeciej dziesiątce - 29. (94,5 m), 24. (92 m) i 28. (94,5 m). Po jego skokach widać było, że nasz trzykrotny mistrz olimpijski po prostu się męczy.
Z obiektem zapoznały się też Anna Twardosz i Pola Bełtowska. Polki nie dały powodów, żeby mieć nadzieje na miłe niespodzianki. Na pierwszym treningu Twardosz była 18. (93 m), a Bełtowska 47. (84,5 m), na drugim odpowiednio 20. (96 m) i 43. (89,5 m), a na trzecim 27. (93,5 m) i 43. (90 m).
Dwie serie treningowe wygrała liderka PŚ, Słowenka Nika Prevc (98 m) i (100,5 m), a trzecią Austriaczka Lisa Eder (102,5 m), która wyprzedziła Prevc o dwa metry.
(awa)
