Czy leci z nami prezes?

REMANENT, cotygodniowy felieton Jerzego Chromika

Znów przyszedł maj,
A z majem łzy
I czekać mam

Na lepsze dni...

Tak, po mojej małej korekcie, śpiewał kiedyś zespół Bajm. Skojarzenie narzuciło się samo, bo po wyjątkowo zimnej końcówce kwietnia, i to nie tylko w Drohiczynie, miasteczku Daniela Olbrychskiego, przyszedł miesiąc od pierwszych godzin wyjątkowy. Na dzień dobry przyniósł igrzyska śmierci przy Łazienkowskiej 3. Przegrywający spada? Nie tak do końca, ale na pewno swego przeznaczenia nie będzie mu od piątku łatwo oszukać. No to wracajmy do piosenki, jak do hymnu na szkolnym apelu!

Łzy mogą być szczęścia lub te gorsze, po... nieszczęśliwym zdarzeniu. Legia wepchnęła piłkę do bramki Widzewa w 97. minucie i stadion był jak sylwestrowy. A przecież nie tak dawno płakał po wyrównującym golu Górnika w doliczonym czasie... Teraz to Łodzianie przeżyli wstrząs psychiczny. Taka to gra – jednemu zabierze, drugiemu da! Cały urok futbolu.

Znów przyjdzie mi

Nosić przykrótkie sny
Do Laty, do Laty, do Laty
Piechotą będę szedł...

Jak prezes Kulesza na Stadion Narodowy? Na święcie naszej piłki nie było prezesa PZPN. Los tak chciał? Nie tak do końca los. Raczej LOT tak chciał! Zamieszanie na lotnisku w Vancouver opóźniło odlot, a nasz samolot rejsowy nie poczekał na przesiadkę Kuleszy w Toronto. Odleciał do Warszawy bez pasażera numer 1. Przynajmniej uważającego się za takiego w polskiej piłce. Ale czyżby kibice z Częstochowy z tego zakpili? Rozwiesili bowiem nad swoim sektorem transparent „Orzeł wylądował!” I niestety zapeszyli, bo orzeł PZPN nawet nie wzbił się w powietrze.

Finał na Narodowym był pod dyktando Zabrzan. Nie czułem się z tym źle, bo to mój klub pierwszego wyboru. Nie tylko serca, ale i rozumu. Jak ma się naście lat i widzi co kilka tygodni w czarno-białym odbiorniku telewizyjnym Huberta Kostkę, Stanisława Oślizłę oraz Zygfryda Szołtysika w duecie z Włodzimierzem Lubańskim, to nie może być inaczej. Podziwiałem drużynę uformowaną przez węgierskiego trenera Gezę Kalocsaya na mecze w Pucharze Zdobywców Pucharów. Grali najpierw z Olympiakosem, potem z Glasgow Rangers, Lewskim Sofia i wreszcie mieli trzy niezapomniane mecze z AS Roma. A na koniec ten deszczowy finał z Manchesterem City! Kto z nas w Polsce tego doczeka jeszcze przed 2050? Finał europejskiego pucharu...

– Rzucona moneta, Górnik, Polska! Mam wciąż w uszach tamten głos Jana Ciszewskiego! A potem 54 lata czekania Zabrza na kolejne trofeum w Pucharze Polski. Im się ten triumf naprawdę należał, jak kotu karma. Kotu? Przy okazji więc moja ulubiona dykteryjka.

Właściciel pyta swojego pupila:

– Kolację miał?

Słyszy w odpowiedzi:

– Miau, miau!

– No to dobranoc – rzuca kotu na pożegnanie.

Górnik miał Puchar Polski sześć razy. I to nawet na własność. No to mają teraz, od soboty, po raz siódmy. Nowy! Sześciokrotni triumfatorzy, Lubański i Oślizło, zobaczyli to na własne oczy na trybunach. A pan Stanisław po 54 latach ponownie wzniósł puchar.

Na ostatnie minuty wszedł na plac gry Lukas Podolski i przejął od Erika Janży opaskę kapitana. Za parę tygodni przejmie również klub i będzie nowym właścicielem. Symboliczna zmiana, nie tylko pokoleniowa. Czterdziestolatek za tę miłość do Górnika został jednak szybko ukarany. Kuzyn Haalanda nie zdzierżył, nie pogodził się z porażką Rakowa, więc po bandycku kopnął mistrza świata. Ten nie podburzał kolegów, którzy stanęli w jego obronie, tylko kazał im się rozejść na swoje pozycje.

Wygląda powoli na to, że... nie od razu Raków zbudowano. A teraz mamy symptomy, że nawet rozebrano. Najpierw odszedł Kun, potem Papszun, mówią o pożegnaniu Arsenicia, a klub właśnie rozstał się z trenerem Tomczykiem. Częstochowa nie wierzy łzom i oddaje się modlitwie o lepsze jutro w ligowej tabeli.

– Zawsze w maju się zaczyna, potem już kibica trzyma, czasem nawet kilka lat...

Bywa, że i przez pół wieku. W niepewności. Ale warto poczekać, warto dożyć takich chwil...

Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się