Czy ktoś zagrozi Duńczykowi?
Jonas Vingegaard to zdecydowany faworyt Giro d'Italia, które dzisiaj rozpocznie się w... Bułgarii.
– Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby pomóc zespołowi zdobyć różową koszulkę drugi rok z rzędu – zadeklarował podczas prezentacji lider grupy Visma-Lease a Bike. Fot. PAP / EPA
Grande Partenza, bo tak Włosi nazywają pierwsze dni pierwszego w sezonie Wielkiego Touru, można sobie... kupić. W tamtym roku kolarze na trasę trzytygodniowego wyścigu wyruszyli z Albanii, cztery lata temu z Węgier, osiem lat temu z Izraela, a 10 lat temu z Holandii, która najczęściej (oczywiście poza samą Italią), bo trzykrotnie gościła uczestników Giro na starcie. Robiły to także Belgia, Grecja, Wielka Brytania, Dania oraz Monako, San Marino i Watykan. Swego czasu zainteresowana była także Polska, a konkretnie Kraków, ale nie zdecydowano się na taką inwestycję. Co innego Bułgaria, gdzie w ciągu ostatnich pięciu lat zorganizowano aż osiem wyborów parlamentarnych. Stać ich na taką demokratyczną ekstrawagancję, więc mogli sobie także pozwolić na kupienie początku wielkiej kolarskiej imprezy, co miało kosztować 12,5 milionów euro. Czy ta inwestycja w promocję kraju, który przez najbliższe dni będzie w sportowym centrum uwagi, się zwróci? To chyba bez znaczenia.
Bez Bułgarów, bez naszych...
109. edycja Giro rozpocznie się w piątek w słynącym z zabytków mieście Nesebyr nad Morzem Czarnym. Weekendowe mety zlokalizowano kolejno w Burgas, Wielkim Tyrnowie i Sofii. Gospodarze przygotowali trzy interesujące etapy: pierwszy dla sprinterów, drugi dla klasykowców, a trzeci być może wygra ktoś z odjazdu. Jedno jest pewne: żadnego triumfu nie odniesie Bułgar, bo nie ma takiego na liście startowej. To państwo nie miało zresztą zbyt wielu dobrych kolarzy – takimi byli Nenczo Christow, zwycięzca Wyścigu Pokoju w 1957 roku, znany także z tej majowej imprezy Nenczo Stajkow (lata 80.) i ostatnio Iwajło Gabrowski, który pięć razy wygrał wyścig dookoła swojego kraju, a jego karierę zakończyła dopingowa wpadka po wspomaganym „triumfie” w Tour of Turkey w 2012 roku.
Niestety, nie będzie też żadnego Polaka i to taka pierwsza sytuacja od 2018 roku. Rafał Majka, który był jedynym naszym reprezentantem w poprzedniej edycji, zakończył karierę, a inny polski as, Michał Kwiatkowski (Netcompany INEOS), jeszcze nie wrócił na trasy po groźnej kraksie w marcowym wyścigu Mediolan - San Remo. Z kolei weteran Kamil Gradek (Bahrain-Victorious) i znacznie od niego młodszy Filip Maciejuk (Movistar) nie znaleźli się w składach swoich ekip. Warto dodać, że tylko ci trzej zawodnicy jeżdżą w drużynach WorldTour. Pięciu innych mamy w tzw. drugiej dywizji (ProContinental), ale tylko zespół Kamila Małeckiego, Pinarello Q36.5, dostał zaproszenie na Giro. Tyle że 30-latek nie pojedzie we włoskich wyścigu.
Duńczyk i długo nikt
Polskim kibicom kolarstwa przyjdzie więc emocjonować się przede wszystkim walką o końcowy triumf. Jonas Vingegaard to zdecydowany faworyt. Duńczyk wiosną startował tylko w dwóch, ale za to jakich wyścigach: Paryż - Nicea i Dookoła Katalonii. Oba pewnie wygrał, dorzucając po dwa etapowe zwycięstwa. Dla lidera silnej grupy Visma-Lease a Bike priorytetem pozostaje Tour de France, w którym w ostatnich pięciu latach dwa razy zajął pierwsze miejsce i trzykrotnie drugie. Teraz we Francji pewnie ponownie stoczy twardy bój z Tadejem Pogacarem, ale zdecydował, że wcześniej – po raz pierwszy w karierze – będzie się ścigał w największym włoskim wyścigu. – Od kilku lat mój program startów był bardzo podobny. Poczułem potrzebę zmiany. Giro to świetny cel, nowe wyzwanie, którego potrzebowałem – zaznaczył.
Kto może zagrozić 29-latkowi? Z pewnością byłby to Joao Almeida, który szykował się do startu, ale zrezygnował z powodu problemów ze zdrowiem i braku optymalnej formy. Pod nieobecność Portugalczyka w UAE Team Emirates-XRG liderem będzie Brytyjczyk Adam Yates, którego bliźniak wygrał Giro przed rokiem. Simon nie obroni tytułu, który zdobył dla Vismy, bo zakończył karierę, zabraknie także dwóch innych kolarzy, którzy znaleźli się wtedy na podium: Meksykanina Isaaca del Toro (UAE), który szykuje się do debiutu w Tourze, i Ekwadorczyka Richarda Carapaza (EF Education-Easy Post), który dochodzi do formy po operacji pachwiny. Szósty przed rokiem był młody Giulio Pellizzari, który teraz jest wielką nadzieją gospodarzy. 22-latek pewnie będzie mógł liczyć na mocne wsparcie kolegów z grupy Red Bull-BORA-hansgrohe, w tym Australijczyka Jaia Hindleya, który wygrał Giro w 2022. Rok wcześniej zrobił to Kolumbijczyk Egan Bernal, który w nowej koszulce świetnie prezentującej się w tym roku grupy Netcompany INEOS będzie chciał powtórzyć ten wyczyn. O wysokie miejsca, tak jak w poprzedniej edycji, powalczą pewnie też Kanadyjczyk Derek Gee (EF) i Włoch Damiano Caruso (Bahrain). O wszystkim zadecyduje ostatni tydzień z kumulacją górskich trudności w północnych Włoszech.
Cel: dołączyć do legend!
Byłoby jednak sporą niespodzianką, gdyby 31 maja w Rzymie – po przejechaniu 21 etapów i w sumie blisko 3,5 tysiąca kilometrów – na najwyższym stopniu podium stanął ktoś inny niż Vingegaard. Duńczyk, który prócz dwóch zwycięstw w Tourze ma także wygraną Vueltę, może dołączyć do elitarnego grona kolarzy, którzy triumfowali we wszystkich trzech Wielkich Tourach. Do tej pory tej niezwykłej sztuki dokonali tylko Francuzi Jacques Anquetil i Bernard Hinault, Włosi Felice Gimondi i Vincenzo Nibali, Belg Eddy Merckx, Hiszpan Alberto Contador i Brytyjczyk Chris Froome. Czy Vingegaard zostanie ósmym wielkim?
Grzegorz Kaczmarzyk
PROGRAM GIRO d'ITALIA 2026
1. etap (8 maja, piątek): Nesebyr – Burgas (147 km)2. etap (9 maja, sobota): Burgas – Wielkie Tyrnowo (221 km)
3. etap (10 maja, niedziela): Płowdiw – Sofia (175 km)
4. etap (12 maja, wtorek): Catanzaro – Cosenza (138 km)
5. etap (13 maja, środa): Praia a Mare – Potenza (203 km)
6. etap (14 maja, czwartek): Paestum – Neapol (141 km)
7. etap (15 maja, piątek): Formia – Blockhaus (244 km*)
8. etap (16 maja, sobota): Chieti – Fermo (156 km)
9. etap (17 maja, niedziela): Cervia – Corno alle Scale (184 km*)
10. etap (19 maja, wtorek): Viareggio – Massa (42 km**)
11. etap (20 maja, środa): Porcari – Chiavari (195 km)
12. etap (21 maja, czwartek): Imperia – Novi Ligure (175 km)
13. etap (22 maja, piątek): Alessandria – Verbania (189 km)
14. etap (23 maja, sobota): Aosta – Pila (133 km*)
15. etap (24 maja, niedziela): Voghera – Mediolan (157 km)
16. etap (26 maja, wtorek): Bellinzona – Cari (113 km*)
17. etap (27 maja, środa): Cassano d'Adda – Andalo (202 km)
18. etap (28 maja, czwartek): Fai della Paganella – Pieve di Soligo (171 km)
19. etap (29 maja, piątek): Feltre – Alleghe (151 km*)
20. etap (30 maja, sobota): Gemona del Friuli – Piancavallo (200 km*)
21. etap (31 maja, niedziela): Rzym – Rzym (131 km)
** jazda indywidualna na czas
