Czy kapitan wejdzie na okręt?

Można mieć pewne wątpliwości, czy po powrocie do zdrowia w wyjściowej jedenastce Ruchu znajdzie się miejsce dla Szymona Szymańskiego.

Ostatni raz „Szymę” oglądaliśmy w meczu z Chrobrym w Głogowie 30 sierpnia. Fot. Gleb Soboliev/Press Focus

RUCH CHORZÓW

Tylko Patryk Sikora i Daniel Szczepan są przy Cichej dłużej niż „Szyma” – oczywiście nie licząc Jakuba Bieleckiego, który zanotował półroczny rozbrat z klubem. Od jakiegoś czasu defensywny pomocnik z Bielska-Białej jest też formalnym kapitanem drużyny, lecz ostatnio pauzował z powodu kontuzji. Na mecz z ŁKS-em 11 października powinien być już gotowy... ale czy zagra? Konkurencja w środku pola bardzo mocno urosła.

Do wyboru, do koloru

Jeszcze niedawno chorzowska druga linii prezentowała się raczej biednie – nie tyle przez pryzmat jej jakości, co głębi wyboru. To też rzecz jasna miało wpływ na rywalizację, bo ci, którzy grali, właściwie jej nie mieli. Teraz zaś trener Waldemar Fornalik na trzy pozycje ma do wyboru aż siedmiu zawodników! Do zdrowia doszedł już Patryk Sikora i choć na razie notuje co najwyżej kilkuminutowe epizody – to jednak coś gra.

Sztab mocno postawił na Mateusza Rosoła, który w zeszłych spotkaniach wybiegał od początku, mimo że nie było takiej „potrzeby” (w kontekście przepisu o młodzieżowcu). Do tego uraz ma już za sobą Michał Chrapek, wstępną aklimatyzację zakończył już najwyraźniej Jakub Kristan, niezmiennie do dyspozycji pozostaje Shuma Nagamatsu. No i jest jeszcze Denis Ventura. Jakiś czas temu Słowak wrócił do treningów z zespołem, ale przez drobne komplikacje jeszcze nie załapał się do kadry meczowej. No i do tego dochodzi Szymański.

Komfort zestawienia

Trener Fornalik preferuje naturalny układ trzech środkowych pomocników – jeden defensywny, jeden ofensywny, a jeden pół na pół. Niektórzy zawodnicy są w tej kwestii dosyć jednowymiarowi, np. Nagamatsu na „dziesiątce”, ale taki Chrapek potrafi „obskoczyć” każdą z tych pozycji. Szymański jest nominalną „szóstką”, pomocnikiem ustawionym najniżej, w swoim CV mającym przecież grę jako środkowy obrońca. Najprędzej więc mu do rywalizacji z Chrapkiem czy Kristanem, ewentualnie Venturą. Sztab Ruchu ma jednak komfort zestawiania środka pola w wielu konstelacjach, zależnych i od stylu przeciwnika, i od bieżącej formy zawodników. I ta forma może być dla kapitana największym problemem.

Dobry duet

Nie ma bowiem większych podstaw, aby narzekać na duet Chrapek – Kristan. Ten pierwszy daje oczekiwane doświadczenie i dobre wyszkolenie, potrafi zagrać znakomite podanie prostopadłe, przerzucić, uspokoić. Z kolei aktualny tryumfator Pucharu Czech ma świetnie ułożoną lewą nogę, z której potrafi robić użytek nie tylko przy stałych fragmentach.

Oczywiście jest jeszcze trzecie miejsce – z młodym Rosołem różnie to bywa, natomiast Nagamatsu w ostatnim czasie znacznie lepiej radzi sobie w roli jokera niż startera. Możliwe jest więc wystawienie trójki Chrapek – Kristan – Szymański... jeśli „Szyma” będzie w odpowiedniej dyspozycji. Bo forma kolegów to jedno, ale pozostaje też jeszcze kwestia formy samego kapitana.

Czasy Złotej Piłki

W pierwszych kolejkach Szymańskiego broniły trzy rzeczy: opaska, brak realnej wówczas konkurencji, najsuchsze z suchych liczb. Miał on bowiem bezpośredni udział przy trzech pierwszych golach Ruchu w tym sezonie – dwa strzelił sam, przy jednym asystował. Dzięki tym liczbom Niebiescy zdobyli pierwsze siedem punktów, ale... to tylko powierzchowne spojrzenie. Futbol to znacznie więcej niż proste statystyki, bo poza tym Szymański bardzo różnie wyglądał w kwestii dokładnych podań (procentowo kolejno: 82, 80, 90, 70, 83, 88 – ale zawsze gorzej na połowie rywala), co na pozycji „szóstki”, rzadziej pressowanej niż wyżej ustawieni koledzy, jest kluczowe.

Dodatkowo w pamięci można mieć jego kilkukrotną bierność defensywną, kilka strat, nieudane próby uderzeń z dystansu (lub ich brak w sytuacjach, które tego wręcz wymagały). Być może ta przerwa i wzrost konkurencji dobrze zrobi Szymańskiemu, który przecież zdobył chorzowską Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza Ruchu w 2024 roku. Do tamtej formy dużo mu jednak brakuje.

Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się