Czy forma nie poszła w piach
Mistrzostwa świata w wielobojach zakończą międzynarodowy sezon panczenistów. Polacy są wśród faworytów.
Może Damian Żurek w Heerenveen choć trochę powetuje sobie brak olimpijskiego spełnienia… Fot. Li Jing/Xinhua/PressFocus
ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE
Blisko dwa tygodnie temu panczeniści zakończyli zmagania w ramach igrzysk w Mediolanie. W stolicy Lombardii polscy reprezentanci po dwunastu latach przerwy znów wywalczyli olimpijskie podium. Srebro w biegu na 10 000 m zdobył Władimir Semirunnij, aktualny wicemistrz świata na tym dystansie, a wysokie miejsca w konkurencjach sprinterskich zajmowali Damian Żurek czy Kaja Ziomek-Nogal.
Polacy są wśród kandydatów do medali w mistrzostwach świata w wielobojach, które w czwartek rozpoczną się w holenderskim Heerenveen. Zdobędą je ci, którzy wykażą się wszechstronnością i powtarzalnością. Spore nadzieje na sukces w Holandii wiążemy z „pechowcem” Żurkiem - na igrzyskach dwukrotnie czwartym - który przez cały sezon imponował regularnością, zajmując najwyższe lokaty na 500 i 1000 m.
- Mediolan jest już za nami, wyznaczyłem sobie kolejny cel, mistrzostwa świata, mam nadzieję, że forma jeszcze w piach nie poszła, lubię tu startować i mam nadzieję, że odbiję sobie troszeczkę igrzyska - powiedział Żurek na antenie Polsatu Sport.
W wieloboju sprinterskim, który wypełni czwartkowy i piątkowy program MŚ, liczą się czasy dwóch przejazdów na każdym z tych dystansów. Poza Żurkiem wystartują w nim także Marek Kania, Ziomek-Nogal, Martyna Baran i Karolina Bosiek. Niewykluczone, że ostatecznie wystąpi też Piotr Michalski, pierwszy na liście rezerwowej.
– Liczymy na udane zamknięcie sezonu, który generalnie był dobry dla naszej reprezentacji. Mamy nadzieję, że zawodnicy mimo zmęczenia zdołają jeszcze poczuć radość ze ścigania. Wiadomo, że szczyt formy jest już lekko za nami, ale myślę, że ci najlepsi mieli podobne przygotowania po igrzyskach i wszyscy wystartują z podobnego miejsca – przyznał Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy PZŁS.
Od soboty do gry o medale MŚ wkroczą specjaliści od średnich i długich dystansów, którzy zmierzą się w „dużym” wieloboju, obejmującym rywalizację na 500, 1500, 3000 i 5000 m wśród kobiet i 500, 1500, 5000 i 10 000 m u mężczyzn. W gronie uczestników tej imprezy znajdzie się dwoje Polaków –Semirunnij oraz Zofia Braun, która jeszcze w zeszłym weekend brała udział w MŚ juniorów w Inzell.
Semirunnij będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do podium, tym bardziej że znakomicie radzi sobie na najdłuższych dystansach, a i na 1500 m notuje coraz lepsze wyniki. W tej konkurencji na igrzyskach w Mediolanie zajął nadspodziewane dobre, dziesiąte miejsce. 22-latek świetnie czuje się na lodzie w Heerenveen, co udowodnił w grudniowym Pucharze Świata, notując trzeci w historii łyżwiarstwa szybkiego wynik na 10 000 m i ustanawiając nowy rekord toru Thialf.
- Przejazdy w Holandii zawsze są czymś ekscytującym dla zawodników, każdy z nich czeka, aby móc wystartować przy pełnych trybunach. Ta publiczność naprawdę może ponieść zawodników i zmotywować do szybkich biegów. Tor należy do najszybszych w Europie, co tylko gwarantuje niesamowite emocje – podkreślił Niedźwiedzki.
Francuscy organizatorzy igrzysk 2030 rozpatrują kandydaturę toru w Heerenveen jako możliwą arenę do rywalizacji olimpijskiej.
(t, PAP)
