Czwarte zwycięstwo z rzędu

Warszawianie pokonali Odrę i na półmetku zameldowali się w górnej połowie tabeli.

Na zamknięcie 17 kolejki I-ligowych rozgrywek mieliśmy spotkanie drużyn, którym zwycięstwo dawało na półmetku sezonu miejsce w górnej połowie tabeli! Zameldowała się w niej Polonia Warszawa, która wygrywając z Odrą Opole 1:0 zanotowała czwartą wygraną z rzędu.

O pierwszej połowie niewiele dobrego można jednak powiedzieć. Wprawdzie statystyki wskazują na to, że opolanie oddali aż 8 strzałów, ale co z tego, skoro tylko jeden był celny. W 36 minucie na mierzone uderzenie z dystansu zdecydował się bowiem kapitan Odry Tomasz Przikryl, ale kapitan warszawian Mateusz Kuchta popisał się efektowną i co najważniejsze skuteczną paradą. Były bramkarz Odry nie musiał się za to wysilać przy główkach Kacpra Przybyłki, Szymona Kobusińskiego i Filipa Kupczyka, bo były niecelne.

Natomiast Polonia, choć częściej była w posiadaniu piłki, to z 57-procentowej przewagi w grze „wyciągnęła” tylko 4 uderzenia, a zaledwie jedno było celne. Kąśliwy płaski strzał Mykyty Wasina w 35 minucie „rzucił” Mateusza Abramowicza na kolana, ale tylko po to, żeby doświadczony golkiper gości pewnie w przyklęku mógł złapać piłkę. O tym, że Łukasz Zjawiński pieczołowicie pilnowany przez Cassio nie potrafił dobrze złożyć się do strzału w polu karnym, nie ma więc sensu wspominać.

Po przerwie było zdecydowanie ciekawiej. Gospodarze, których grę obudziło wejście Bartłomieja Poczobuta, inicjowali atak za atakiem, a goście starali się kontrować. W 61 minucie wydawało się nawet, że to podopieczni Jarosława Skrobacza dopięli swego, bo po starciu Szymona Kobusińskiego z Patrykiem Janasikiem arbiter wskazał na „wapno”. Jednak obsługujący VAR Sebastian Jarzębak wezwał prowadzącego mecz Łukasza Karskiego przed ekran i po chwili decyzja o rzucie karnym dla gości została anulowana.

O wyniku zadecydowała więc akcja z 74 minuty. To wtedy bowiem zapędzeni pod bramkę rywali opolanie dali się skontrować. Jedno długie podanie, wykonane przez Wasina ze środka boiska na prawe skrzydło, otworzyło drogę do sukcesu. Dani Vega idealnie przyjął piłkę, uciekł Adamowi Chrzanowskiemu, wbiegł w szesnastkę Odry i mając przed sobą tylko Abramowicza strzałem z 6. metra ustalił rezultat.

Wprawdzie goście starali się jeszcze zmienić losy spotkania i przeprowadzili kilka groźnych akcji, ale po najlepszej z nich, zakończonej strzałem Kobusińskiego z 15. metra pod poprzeczkę znakomitą paradą popisał się Kuchta.

Trzeba jednak dodać, że Polonia ostatecznie wygrała zasłużenie. W sumie warszawianie oddali 14 strzałów, z których 5 było celnych, a Odra zakończyła mecz z 12 uderzeniami i 3 w światło bramki. Dlatego na drugą połowę sezonu wystartuje z dolnej połowy tabeli i jako najmniej skuteczny zespół I ligi. Trener Skrobacz wie więc nad czym przede wszystkim musi pracować zimą, która zacznie się… za dwa tygodnie, bo przecież jeszcze w tym roku czekają nas 2 kolejki z rundy rewanżowej.

Jerzy Dusik

OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐

◼ Polonia Warszawa – Odra Opole 1:0 (0:0)
1:0 – Vega, 74 min

POLONIA: Kuchta – Diogo Brasido, Salihu, Cisse, Janasik – Vega (88. Buksa), Gnaase, Wojciechowski (46. Poczobut), Wasin (90+5. Piotrowski), Dadok (79. Durmus) – Zjawiński. Trener Mariusz PAWLAK.

ODRA: Abramowicz – Kendzia, Cassio, Chrzanowski (89. Piroch) – Spychała, Purzycki (79. Tront), Lucas Ramos (89. Milosz), Kupczyk (65. Szkliński) – Kobusiński, Przybyłko, Przikryl (79. Perez). Trener Jarosław SKROBACZ.

Sędziował Łukasz Karski (Słupsk). Widzów 2000. Żółte kartki: Janasik – Cassio, Purzycki.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się