Czuje większą swobodę
Marcel Wędrychowski czeka na pierwsze trafienie w nowym klubie.
Marcel Wędrychowski zmienił latem barwy klubowe i pozycję boiskową. Fot. Marta Badowska/PressFocus
GKS KATOWICE
W tym sezonie rozegrał 14 meczów w lidze dla GKS-u Katowice. Czterokrotnie zaczynał spotkanie od pierwszej minuty. W poprzedniej kolejce Marcel Wędrychowski w starciu z Bruk-Betem zaliczył pierwszą asystę. Z kolei jego konkurent w walce o miejsce w składzie, Eman Markovic, wszedł z ławki i ustrzelił dublet. Zapytaliśmy 23-latka, jak bardzo bramki Norwega motywują go przed sobotnią rywalizacją z Piastem Gliwice. - Ważne jest dla mnie dobro drużyny. Jeśli bramki zdobywa piłkarz, z którym rywalizuję o pozycję w pierwszej jedenastce, cieszy mnie to. Z Bruk-Betem też brałem udział przy trafieniu Lukasa Klemenza. To mnie cieszy. Chcę pomagać drużynie, chcę trafiać do siatki i asystować. Wiem, że „liczby” jeszcze przyjdą – powiedział Wędrychowski, który czeka na pierwszego gola w barwach GieKSy.
Inna pozycja
Po przenosinach do Katowic Wędrychowski nie tylko zmienił otoczenie, ale także pozycję na boisku. W Szczecinie był skrzydłowym, a u trenera Rafała Góraka jest ofensywnym pomocnikiem. Na początku sezonu opowiadał „Sportowi” o tym, jak bardzo różnią się zadania, które musiał wykonywać w barwach Portowców i w GKS-ie. Teraz opowiedział o tym, jak przebiega proces adaptacji do nowej roli. - Jest to inna pozycja i już podczas obozu przygotowawczego do rozgrywek miałem sporo analiz, a dalej uczę się nowej pozycji. Nie mogę powiedzieć, że wszystko robię w 100 procentach dobrze, choć bardzo tego chcę. W każdym meczu widzę niedoskonałości, nad którymi chcę pracować. Potrzebuję czasu, ale nowa rola podoba mi się, bo dzięki niej czuję większą swobodę w ofensywie. Myślę, że z czasem będzie tylko lepiej – stwierdził Wędrychowski. Wychowanek Pogoni, który do tej pory rozegrał 86 spotkań w ekstraklasie, nie ma w GKS-ie łatwego zadania. Musi nie tylko rywalizować z Markovicem, który po przenosinach do ekipy Rafała Góraka szybko stał się ważnym elementem zespołu, ale jego konkurentem jest także doświadczony Adrian Błąd, który w GieKSie gra bez przerwy od 2017 roku.
Wszyscy ważni
- Rywalizacja jest bardzo duża. Każdy daje z siebie „maksa”, aby się znaleźć w wyjściowej jedenastce. U nas każdy w drużynie jest tak samo ważny niezależnie, czy gra w pierwszym składzie, czy jest rezerwowym – opowiadał Wędrychowski o wewnętrznej rywalizacji w zespole. Poruszył też temat współpracy z pozostałymi zawodnikami. On sam kontrakt podpisał dopiero kilka miesięcy temu, a do drużyny dołączyło też ośmiu innych zawodników, więc adaptacja – co widać było do końca września po wynikach GieKSy – wcale nie musi być prosta. - Z tygodnia na tydzień nasza komunikacja na boisku wygląda coraz lepiej. Mamy jeszcze rezerwy – przekazał, a jego słowa potwierdzają ostatnio osiągane rezultaty. GKS nie tylko wygrał z Bruk-Betem (3:0), ale także pokonał Koronę Kielce (1:0) oraz Motor Lublin (5:2), a w Pucharze Polski wgrał z ŁKS-em Łódź (2:1). Katowiczanie są w niezłej formie i w sobotę, w meczu derbowym z gliwiczanami, muszą potwierdzić dobrą dyspozycję. W tym przypadku jest to niemal obowiązek, bo przecież zespół dowodzony przez Daniela Myśliwca, a wcześniej przez Maksa Moldera, jest na ostatnim miejscu i do tej pory wygrał tylko raz.
Kacper Janoszka
2 ZAWODNIKÓW z obecnej kadry GKS-u Katowice grało w Piaście. Maciej Rosołek latem przeniósł się z gliwickiego klubu na Nową Bukową. W Piaście spędził rok i w 32 meczach w lidze zdobył 4 gole. Z kolei Sebastian Milewski występował przy Okrzei w latach 2019-21. Przez dwa sezony wziął czynny udział w 51 spotkaniach, dwukrotnie wpisując się na listę strzelców.
