Czuję głód gry!
Jak do tej pory żaden transfer MB Zagłębia nie elektryzował fanów tak, jak zakontraktowanie Eve Wembanyamy, która dziś zadebiutuje w nowych barwach.
Rodzeństwo Wembanyama jest ze sobą mocno związane. Fot. Instagram Eve Wembanyama
Szum medialny wokół Eve jest naprawdę spory, ale żeby była jasność - dla nas przede wszystkim liczy się aspekt sportowy. Kwestie marketingowe są drugorzędne. Jesteśmy w sportowym dołku, ponieśliśmy kilka porażek, a wielkimi krokami zbliża się play off. To był ostatni moment, aby wzmocnić rozbity zespół. Stąd transfer Eve. Liczymy na jej umiejętności, które są naprawdę spore. Zresztą ona pracuje na siebie – podkreśla Arkadiusz Baliński, prezes MB Zagłębia.
Na 25-letnią Francuzkę liczy także trener klubu z Sosnowca, Piotr Gliniak. - Znam Eve m.in. z parkietów 3x3. Nasza nowa zawodniczka to reprezentantka Francji w tej odmianie basketu. Jej występy w tegorocznej edycji EuroCup, gdy broniła barw KBF Peja z Kosowa, także napawają optymizmem. Ponad 15 punktów na mecz, ponad 5 zbiórek. Jestem przekonany, że będzie wartością dodaną zespołu. Wiem, że jesteśmy na zakręcie, ale wierzę, że wyjdziemy na prostą - mówi z nadzieją szkoleniowiec.
Nowa zawodniczka przeszła ostatnie badania i jest już gotowa do gry. - Powoli poznaję miasto. Zespół fajnie mnie przyjął, a ja czuję głód gry. – zapewnia Eve Wembanyama.
W Sosnowcu powitano Wembanyamę, a zarazem pożegnano Klaudię Niedźwiedzką. 27-letnia skrzydłowa, która po trzech sezonach spędzonych za granicą wróciła do Polski i zasiliła latem Zagłębie, po raz ostatni barwy klubu z Sosnowca reprezentowała w środowym meczu pucharowym z Panathinaikosem Ateny. Z przyjściem tej doświadczonej zawodniczki wiązano w klubie spore nadzieje, ale Niedźwiedzka mająca za sobą występy w Szwajcarii, we Włoszech i w Niemczech, zawiodła i kontrakt został rozwiązany. Wydawało się, że trafi do Ślęzy Wrocław, która była zainteresowana jej osobą, ale liczyła na angaż w Izraelu. Ostatecznie do umowy nie doszło, a że wczoraj zakończyło się „okienko transferowe", zawodniczka została na lodzie.
Krzysztof Polaczkiewicz
