Cztery miesiące przerwy

Gdy już wydawało się, że sytuacja zdrowotna w GKS-ie Katowice ulega poprawie, nadeszły kolejne złe wieści.

Adam Zrelak najprawdopodobniej wróci do gry za cztery miesiące. Fot. PressFocus

Na początek przypomnijmy, którzy z zawodników GieKSy w tym sezonie pauzowali z powodu urazów. Dwukrotnie Rafał Górak nie mógł liczyć na umiejętności Sebastiana Bergiera. Najpierw w sierpniu napastnik nabawił się infekcji, później - w trakcie meczu z Puszczą  Niepołomice - doznał urazu barku, gdy strzelił bramkę na 2:0 (mecz zakończył się wynikiem 6:0). Szczęśliwie, Bergier jest już w pełni sił.

W ostatnich tygodniach niezdolni do treningów z drużyną byli także Grzegorz Rogala, Jakub Arak, Marten Kuusk i Aleksander Komor. Ta czwórka od przyszłego tygodnia wróci jednak do standardowego cyklu przygotowawczego do meczu z Lechem Poznań. W praktyce więc wydawało się, że powoli sytuacja zdrowotna przy Bukowej się normuje i tylko Bartosz Nowak (kontuzja w starciu z Koroną Kielce) do pełni sił będzie dochodził indywidualnie.

Tymczasem GKS przekazał informację o kolejnych problemach zdrowotnych Adama Zrelaka, który po raz trzeci w bieżących rozgrywkach będzie zmuszony do pauzy. Słowacki napastnik podczas starcia z Cracovią uderzał w pierwszej połowie na bramkę Henricha Ravasa. Miał doskonałą okazję, ponieważ golkiper był źle ustawiony i wydawało się, że snajper na pewno wpisze się na listę strzelców. Ostatecznie jego strzał był za słaby, ale przestało to mieć znaczenie, gdy kibice zauważyli, że Zrelak leży i potrzebuje pomocy medycznej. W trakcie jej udzielania okazało się, że napastnik nie będzie mógł kontynuować gry. Opatrzono mu staw skokowy.

Często bywa tak, że urazy stawu skokowego można szybko wyleczyć. Nie należało więc szybko bić na alarm, jednak od razu po meczu Rafał Górak przekazał, że Zrelak ze stadionu udał się prosto do szpitala. To były pierwsze wiadomości, które mogły wzbudzić niepokój. Natomiast pozbawiająca złudzeń była już wiadomość opublikowana w mijającym tygodniu na stronie internetowej klubu. „U Adama Zrelaka zdiagnozowano uraz stawu skokowego z koniecznością przeprowadzenia zabiegu. Przerwa piłkarza potrwa około czterech miesięcy” - napisano w komunikacie. Krótka kalkulacja wykazuje, że Zrelak najprawdopodobniej wróci do gry w połowie marca. Ominą go więc ważne mecze kończące zmagania w 2024 roku (z Lechem, Lechią i Radomiakiem). Ponadto GKS najpewniej będzie musiał sobie radzić bez słowackiego napastnika także w sześciu starciach w nowym roku. Zrelak straci tym samym 2/5 zmagań po przerwie zimowej, które przecież mogą wpłynąć na ostateczne miejsce zespołu w tabeli.

Trener Górak będzie miał do dyspozycji Sebastiana Bergiera, Jakuba Araka oraz (w ostateczności) Borję Galana, który w tym sezonie grał już na pozycji napastnika. Zrelak miał jednak być jednym z fundamentów pozwalających na utrzymanie GieKSy w ekstraklasie. Pozostaje więc pytanie, czy klub będzie chciał zimą dokonać wzmocnień, czy oprze raczej siłę ofensywną zespołu o Bergiera, którego sytuacja zdrowotna - jak udowadnia aktualny sezon - jest niepewna.

Kacper Janoszka

Górak uniknął kary

W tym tygodniu GKS Katowice złożył protest związany z czerwoną kartką, którą zobaczył Rafał Górak w trakcie meczu z Cracovią. Szkoleniowiec został ukarany za zajścia po golu Sebastiana Milewskiego na 4:3, gdy wbiegł na boisko i próbował uspokoić zawodników, którzy zaczęli się przepychać. Sędziowie inaczej zinterpretowali zachowania trenera, ale Komisja Ligi i Kolegium Sędziów zdecydowały się na zmianę decyzji arbitra Damiana Sylwestrzaka. Protest przyniósł oczekiwany przez katowiczan rezultat i kara dla trenera została anulowana.